Recenzja książki "Wrota Rzymu #4 - Wrota kaspijskie"

Autor: Dawid "Fenrir" Wiktorski
Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska
19 września 2012

"Wojownik Rzymu" to, jak nietrudno się domyślić, historia rozgrywająca się w pierwszych wiekach naszej ery, gdy rzymskie imperium funkcjonowało w najlepsze, a lata szeroko zakrojonej ekspansji miały dopiero nadejść. „Wrota kaspijskie” są dość nieoczekiwaną kontynuacją wydarzeń, zapoczątkowanych we wcześniejszej powieści – poprzedni tom, "Lew słońca" wydawał się być "hucznym" zakończeniem przygód Balisty.

Wydarzenia we "Wrotach kaspijskich" rozgrywają się kilka miesięcy po zamordowaniu przez Balistę uzurpatora. Autor nie daje wytchnąć poczciwemu wojownikowi – najpierw rzuca go w sam środek trzęsienia ziemi, niedługo po tym zaś przeciwstawia go barbarzyńcom, którzy bynajmniej nie przybyli do Efezu na wycieczkę krajoznawczą. Wydarzenia opowiedziane na samym początku książki będą tylko pretekstem, by po raz kolejny rzucić wojownika do walki, która mniej więcej od drugiej części sagi zaczęła być lekko nużąca.

Z tomu na tom widać, że autor coraz słabiej przykłada się do kreacji obrazu starożytności. W poprzednich naprawdę widzieliśmy, że mamy do czynienia z okresem, gdy cywilizacja w pewien sposób dopiero się "kształtowała". Czwarta część serii raczej rzadko przedstawia faktyczne realia starożytnego Rzymu – chociaż pogląd, jakoby za wstrząsy wtórne odpowiadało powietrze uwięzione w ziemi, jest z pewnością ciekawy i wart rozważenia z punktu dzisiejszej nauki. Niemniej zbyt wiele innych elementów składających się na "Wrota kaspijskie" sprawia, że czytelnik po prostu się nudzi i ma wrażenie, że autor do końca nie był przekonany, w jakich czasach chce utworzyć powieść. Przy niewielkich modyfikacjach fabuły cała historia mogłaby rozgrywać się nawet w późnym średniowieczu.

Najmocniej jednak w całym toku tworzenia oberwało się właśnie Baliście – zniknął gdzieś stary, porywczy wojownik, na jego miejscu pojawił się nieudolny statysta, który najwyraźniej został wyrwany z innej bajki. Podczas lektury zbyt często można odnieść wrażenie, że główny bohater nie pasuje do całości otoczenia, jednocześnie także nie wiedząc sam, co dalej robić, by pchnąć własną historię do przodu. W efekcie zanikła gdzieś "naturalność" odruchów bohatera, a cała historia przypomina prowadzenie go przez niewidzialną rękę ku celowi.

Już trzeci tom "Wojownika Rzymu" zaczynał być nużący i przydługawy, jednak autorowi jakimś sposobem udało się stworzyć całkiem niezłe zakończenie historii rozpoczętej jeszcze w "Ogniu na wschodzie". "Wrota kaspijskie" to już jednak odcinanie kuponów i próba doczepienia ciągu dalszego pod markę, jaką autor stworzył trzema pierwszymi tomami. Szkoda, że zrezygnował on z szukania nowych pomysłów na rzecz tworzenia starożytnej wersji "Mody na sukces", przecinanej gdzieniegdzie zbrojnymi potyczkami.

Wojownik Rzymu #4 - Wrota kaspijskie

Autor: Harry Sidebottom
Wydawnictwo: Rebis
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 4/2012
Liczba stron: 406
Format: 160x230 mm
Oprawa: twarda w obwolucie
ISBN-13: 9788375107715
Wydanie: I
Cena z okładki: 43,90 zł



blog comments powered by Disqus