Fragment #3 z książki "Grajek"


Katedra była ogromną jaskinią ciemności, rozświetloną jedynie przez korony migocących płomieni świec. Turyści wrócili do hoteli na kolację i upiorna pustka przestrzeni i mijającego czasu wyrwała rechotliwe dźwięki miasta i przybiła je do rozbrzmiewającej pustki ogromnej katedry, która kryła w swoich przepastnych wnętrzach bezcenne relikwie Trzech Króli, nie mniej cenne, niż te przechowywane w innych częściach zachodniego świata, zapieczętowane w złotej szkatule.

W odpowiedzi na wiadomość stary ojciec Pathan, słaby i zgarbiony, szedł ciężko w to ciemne popołudnie śmierci Marcu. Miał prawie sto lat i słabe zdrowie. Jego dusza ciążyła mu z powodu przeszłych występków. Wiele razy pragnął, by jego wymęczony duch wystąpił wreszcie z ciała i poszukał spokoju i wybaczenia, których tak potrzebował.

Nie było dnia, żeby nie nawiedzały go wspomnienia czasów spędzonych w tej mizernej wiosce na rosyjskiej granicy, gdzie został wysłany jako młody, zielony jeszcze, ksiądz, niezaznajomiony z podstępami kobiet i Cyganów.

Jego czarne oczy spoglądały z zapadniętej brązowej twarzy, zerkając na relikwiarz Trzech Króli, cud dla turystów z całego świata, którzy wierzyli w legendę narodzin, w którą on sam dawno już stracił wiarę. Zakosztował mirry cierpienia i jej gorycz wzbudzała w nim odrazę. Jego charczący oddech wydobywał się rytmicznie z jego piersi.

Każdego dnia, kiedy Pathan budził się i przekonywał, że żyje dalej, zastanawiał się, czy ten dzień okaże się być jego ostatnim, kiedy w końcu pozna tajemnicę. Dzwonienie na Angelus o świcie było jego czyśćcem, oznajmiającym wielki grzech, który popełnił przeciwko swojemu powołaniu i swojemu Stwórcy.

- Niech to się stanie wkrótce - modlił się. - Zabierz mnie z tego potwornego świata. Dlaczego nadal żyję, o Panie? Pozwól mi odejść.

Stary ksiądz przeszedł za lśniący relikwiarz, ciężko powłócząc nogami, gdzie otworzył brewiarz i zaczął odmawiać dzienne modlitwy.

Ślina pociekła z jego zwiotczałych, niesymetrycznie zwisających ust, jego drobne dłonie walczyły o utrzymanie świętej księgi.

Pomyślał, że słyszy słabą syrenę dobiegającą ze świata na zewnątrz. Przeszywający podmuch dosięgnął jego wrażliwej głowy, Ogromny cień poruszał się wzdłuż ściany, wspinając się po filarach i przemieszczając się w jego kierunku.

- Mój syn - powiedział drżącym głosem, przekręcając głowę.

Spłodził dziecko zrodzone z grzesznego ojca i grzesznej matki.

Linia krwi, zaczęta świętokradztwem, zakończona złem i profanacją.

Przeżegnał się - Rozgrzesz mnie, Panie - zaczął.

- Słyszałem twoje modlitwy - znajomy głos był wysoki i zimny, dziwne, hipnotyzujące oczy przywoływały. - Czas odejść.

Przerażony ksiądz przytaknął, poruszając ustami w niemej modlitwie. Książka wyślizgnęła się z jego odrętwiałych rąk i upadła na kamienie.

Zahipnotyzowany, zebrał sutannę i ciężko podniósł się z miejsca, jęcząc, kiedy zastrzykało mu w kolanach. Nagle poczuł okrutne paznokcie wbijające się w jego ramię. Ktoś ciągnął go szybko po podłodze i w górę schodów w kierunku relikwiarza. Próbując się wyrwać, spadł w dół kamiennych schodów.

Zabójca zwinnie zbiegł po schodach i stanął nad nim - Do widzenia, ojcze - mruknął, wpatrując się w delikatną głowę, która została zmiażdżona przez starożytny kamień tak łatwo jak skorupka jajka. Krótki uśmiech zagościł na jego twarzy. Żaden człowiek nie usłyszy ostatniej spowiedzi Pathana.

Grajek

Autor: Helen McCabe
Wydawnictwo: Bullet Books
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 9/2010
Tytuł oryginalny: Piper
Rok wydania oryginału: 2008
Seria wydawnicza: Czarna Seria
Liczba stron: 288
Format: 130x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788362382026
Wydanie: I
Cena z okładki: 9,99 zł


blog comments powered by Disqus