"W kleszczach lęku" - recenzja książki

Autor: viv
Korekta: Alicja "cichutko" Laskowska
1 czerwca 2013

Czy w tym dworze straszy może?
 
Jako dziecko lubiłam słuchać strasznych historii opowiadanych w gronie znajomych: że ktoś słyszał, jak komuś ukazał się w duch, komuś zanadto przyglądał się kierowca czarnej wołgi, a kogoś innego pod sam dom śledził dziwny nieznajomy, który potem długo w noc pukał do jego drzwi. Takie historie – podobno prawdziwe, choć przecież mało prawdopodobne – mają swój niewątpliwy urok. Łatwo zawiesić niewiarę i dać się wciągnąć w wir narracji uwiarygodnianej zapewnieniem osoby nam znanej, że tak właśnie było. Wznowiona w ubiegłym roku przez wydawnictwo Prószyński i S-ka powieść W kleszczach lęku Henry’ego Jamesa rozpoczyna się jako taka właśnie opowieść. Grono znajomych w starym dworze w okresie Bożego Narodzenia straszy się zasłyszanymi historiami. To jedna z nich – rzekomo autentyczna, spisana przez samą główną bohaterkę, z którą jednego z uczestników spotkania łączyła bliska relacja. Te informacje o pochodzeniu czytanego manuskryptu i jego autorce to jedyne wprowadzenie i komentarz do całej historii – niepokojącej, wieloznacznej, rodzącej więcej pytań niż odpowiedzi. 
 
Jest koniec XVIII wieku. Młoda guwernantka pochodząca z niezbyt bogatej rodziny zostaje zatrudniona do opieki nad dwójką sierot. Ich prawny opiekun (wuj) stawia jeden warunek: pod żadnym pozorem nie wolno go niepokoić – opiekunka wszelkie kwestie związane z wychowaniem dzieci ma rozstrzygać sama. Zauroczona przystojnym arystokratą dziewczyna poczytuje to jako dowód wielkiego zaufania i postanawia sprostać zadaniu, by zyskać uznanie w oczach pracodawcy. W wiktoriańskim domu na prowincji Bly czeka na nią skromna służba oraz kilkuletnia, podobna do anioła Flora. Kilka dni później do domu na wakacje powraca ze szkoły ujmujący i śliczny brat dziewczynki – Miles. Początkowo dzieci jawią się guwernantce jako idealne: piękne, ułożone, czułe, mądre. Ich wychowywanie i nauczanie wydaje się pracą marzeń. Trudno tylko zrozumieć, dlaczego Miles został wydalony ze szkoły. Z czasem dziewczyna zaczyna jednak widzieć zjawy, które udaje się jej zidentyfikować jako dawnych opiekunów sierot, związanych niejasnym, grzesznym związkiem. Zdana tylko na siebie guwernantka postanawia walczyć o dzieci, których niewinności zagrażają duchy.
 
Choć w otwierającej scenie uczestnicy bożonarodzeniowego spotkania opowieść młodej guwernantki opisują jako historię o dzieciach, które widziały duchy, Henry James nie daje jasnej odpowiedzi na pytanie, czego tak naprawdę świadkiem jest czytelnik. Ten czołowy przedstawiciel realizmu psychologicznego przedstawia bowiem zdarzenia w relacji guwernantki, nadając im bardzo subiektywną perspektywę. Tylko ona widzi zjawy. Wprawdzie opisując ich wygląd, uzyskuje od służby wiedzę o przeszłości duchów, ale oceny sytuacji i zamiarów dawnych opiekunów dokonuje sama. Samodzielnie nabiera także podejrzeń co do tego, że jej młodzi podopieczni tylko udają niewinne istoty, a w rzeczywistości grają z nią w dziwną grę. Rozdarta wewnętrznie, wciąż bardziej przerażona, zdeterminowana w walce o dusze wychowanków, coraz silniej ulega niepokojącej atmosferze dworu. To opowieść grozy o nawiedzonym domiszczu, ale nie duchy tu straszą, a wyobrażenie o ich mocy – i to zarówno wyobrażenie narratorki, jak i budowane na tej podstawie wyobrażenie czytelnika. Subtelnie, ale tym mocniej straszy Henry James, a nagły finał, nieznający nawet słowa autorskiego komentarza, zaskakuje i na długo nie pozwala odłożyć książki po skończonej lekturze.
 
Połączenie horroru – ale nie epatującego krwią, brzydotą i przemocą, lecz wynikającego z naturalnego strachu przed tym, co niewytłumaczalne – z wnikliwą analizą psychologiczną stanowi o mocy tej powieści. Wielokrotnie podkreśla się, że to studium lęku, a zarazem istoty zła, bo popadająca w obłęd narratorka coraz silniej zatraca się w świecie, w którym duchy personifikujące zło wywierają realny wpływ na żyjących. Analizuje to siebie i swoje uczucia, to naturę zła. Szuka w sobie siły dla stawienia czoła przerażającej rzeczywistości. Czy relacja guwernantki oddaje jednak prawdziwe wydarzenia, czy stanowi tylko urojenia młodej psychiki nadmiernie obciążonej odpowiedzialnością, samotnej i poddanej działaniu napędzającego wyobraźnię starego dworu? Ostatecznej odpowiedzi na to pytanie nie daje sam autor, a wynikająca z przyjętego sposobu narracji fragmentaryczność czytelniczego pola widzenia i zawarty w opowieści silny ładunek emocjonalny utrudniają zadanie postawione przed odbiorcą. Zresztą spory o to, co tak naprawdę chciał przekazać Henry James, trwają od stu lat i zajmują głowy poważnych krytyków literackich. Co istotne dla współczesnego czytelnika, powieść ta nie zestarzała się nawet trochę – nadal budzi lęk i wciąga w niezwykłą grę w prawdę i w fałsz, prowadząc po meandrach obciążonej lękiem psychiki.

W kleszczach lęku

Autor: Henry James
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 3/2012
Tytuł oryginalny: The Turn of the Screw
Rok wydania oryginału: 1898
Liczba stron: 232
Format: 130x200 mm
Oprawa: twarda
ISBN-13: 9788378390725
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,90 zł


blog comments powered by Disqus