Recenzja książki "Kto zabił Kurta Cobaina?"

Autor: Kormak
24 sierpnia 2008

Od śmierci Kurta Cobaina minęło już 14 lat i pogłoski, że ktoś pomógł mu zejść z tego świata, nie gasną. Właściwie już parę dni po 8 kwietnia 1994 roku, kiedy ciało lidera Nirvany odnaleziono w szklarni w jego domu w Seattle, zaczęły pojawiać się pierwsze wątpliwości. Zazwyczaj to rodzina i najbliżsi przyjaciele domniemanych samobójców kwestionują oficjalną wersję wydarzeń, ale w tym przypadku teorię o morderstwie wylansował pewien prywatny detektyw, a trop podchwyciło paru dziennikarzy. Czy może być bowiem lepszy temat na artykuł niż zagadkowa śmierć najsłynniejszej gwiazdy rocka?

Ian Halperin i Max Wallace, reporterzy znający od podszewki przemysł muzyczny (jeden był muzykiem, drugi menedżerem rozgłośni radiowej), postanowili zająć się plotkami krążącymi po Seattle, według których za śmiercią Kurta Cobaina stała jego żona, Courtney Love. Spędzili kilkanaście miesięcy na badaniu wszystkich śladów, rozmawiając z setkami osób, które mogły coś na ten temat wiedzieć. Rezultaty śledztwa okazały się na tyle wyczerpujące, że planowany artykuł przekształcił się w książkę, noszącą jakże znamienny tytuł Kto zabił Kurta Cobaina?

Punktem wyjścia dla Wallace'a i Halperina jest śledztwo, jakie przeprowadził Tom Grant, prywatny detektyw, wynajęty przez Courtney Love do odszukania jej męża, który po ucieczce z kliniki odwykowej ukrywał się przed wszystkimi. Jak wiemy, poszukiwania nie skończyły się pomyślnie (niektórzy oskarżają Granta o nieudolność, bo na parę dni przed śmiercią Kurta przeszukiwał jego dom i nie zajrzał do wspomnianej już szklarni), ale z powodu dziwnego zachowania wdowy detektyw nabrał podejrzeń, że jego zleceniodawczyni może mieć nieczyste sumienie. Po własnym dochodzeniu doszedł do wniosku, że Cobain został zamordowany, a samobójstwo zostało upozorowane. Jaki miał być motyw? Zdaniem Granta Love obawiała się, że Kurt chce się z nią rozwieść, co dla niej oznaczało koniec dostępu do milionów męża i korzystania z jego sławy.

Autorzy książki zajęli się zbadaniem argumentów, jakie wysuwa Tom Grant, np. brak odcisków palców denata na broni, nabojach czy długopisie, którym napisano pożegnalny list, dwa różne charaktery pisma w tym ostatnim oraz stężenie heroiny we krwi Cobaina trzykrotnie przekraczające dopuszczalny poziom. Pod lupę wzięto też inne podejrzane fakty, jak np. użycie przez kogoś karty kredytowej Kurta kilka dni po śmierci czy to, że koroner, który badał zwłoki muzyka i szybko wydał orzeczenie o samobójstwie był długoletnim przyjacielem Courtney Love. Znalazł się także pewien człowiek, który oznajmił że otrzymał kiedyś od niej propozycję zamordowania Kurta za 50 tysięcy dolarów – jakiś czas później on sam zginął w podejrzanych okolicznościach. Takich poszlak w książce znajdziemy więcej, ale żadna z nich nie jest przekonująca na tyle, żeby faktycznie podejrzewać spisek. Do takiego wniosku doszła policja, która odmawia ponownego otwarcia śledztwa. Halperin i Wallace nie są już tak stanowczy, chociaż przyznają, że twardych dowodów nie mają.

Każdy, kto choć trochę zna historię Nirvany czy współczesnego rocka w ogóle wie, jaką kontrowersyjną postacią jest Courtney Love. Jej humory, parcie na sławę i bezwzględność z jaką realizuje swoje cele, wykorzystując armię prawników do zastraszania każdego, kto staje jej na drodze – skandale towarzyszą jej wszędzie, gdzie się ruszy. Nienawidzili jej inni członkowie Nirvany, nie znosi jej wiele osób z branży muzycznej, w tym dawni przyjaciele. Ale czy to wystarczy, żeby głosić, że Love karierę robi po trupach, i to dosłownie? Autorzy książki obwiniają ją nie tylko o śmierć męża, ale także Kristen Pfaff, basistki grupy Hole, której Courtney jest liderką. Ciało dziewczyny odnaleziono w jej mieszkaniu w Seattle, a za oficjalny powód zgonu uznano przedawkowanie heroiny. Pfaff miała zamiar odejść z Hole i wyprowadzić się z miasta. Czy zginęła dlatego, że jej decyzja komplikowała życie zespołu Courtney? Argumentacja wątpliwa, choć nie można tego wykluczyć.

Na koniec trzeba wspomnieć o paru rzeczach, które psują przyjemność czytania książki. Jej pierwsza połowa to chaotycznie ułożona biografia Kurta i Courtney, w której powtarzają się niektóre cytaty i wydarzenia, co budzi wrażenie w naprędce sklejonej z paru źródeł fuszerki. Spokojnie można by te rozdziały skrócić albo wyrzucić całkowicie, no ale wtedy książka (i tak chuda) skurczyłaby się do rozmiarów broszurki. Część poświęcona samej śmierci jest o wiele lepsza, chociaż czasem Halperin i Wallace niepotrzebnie uderzają w patetyczne tony, plotąc farmazony w rodzaju: Kiedy wreszcie Kurt spocznie w pokoju?

Kto zabił Kurta Cobaina? nie rozwiązuje zagadki śmierci jej głównego bohatera, ale stawia wiele ważnych pytań, na które nadal nie znamy odpowiedzi. Być może nie poznamy ich nigdy, a śmierć lidera Nirvany pozostanie jedną z wielu ponurych legend rocka i kolejnym dodatkiem do teorii spiskowych na temat śmierci sławnych muzyków w rodzaju Elvisa, Jima Morrisona czy Johna Lennona. Temat okazał się na tyle wdzięczny, że ten sam tandem dziennikarzy wydał po latach kolejną książkę, wydaną także w Polsce, pod tytułem Miłość i śmierć. Morderstwo Kurta Cobaina.

Komentarz recenzenta: Najgorsze baty należą się jednak nie samym autorom, bo mimo wszystko książka jest interesująca i warto ją poznać, ale polskiemu wydawcy. Z litości nie wymienię nazwisk tłumacza i redaktora, ale od czysto muzycznego wydawnictwa In Rock należy wymagać, że zatrudnieni przez nie ludzie będą znać się na swoim fachu. Pomijając koślawy język (co może być winą stylu Halperina i Wallace'a), to straszliwie razi w oczy nieznajomość tematyki. Przekręcanie nazwisk artystów i wytwórni muzycznych oznacza tyle, że tłumacz nie zna się, a jedynie bezmyślnie na żywca przepisuje z oryginału. W rezultacie powstają kwiatki, które u nawet średnio zorientowanego czytelnika będą budzić śmiech. Przykłady? Z wokalisty Sammy'ego Hagara (znany np. z Van Halen) polski tłumacz zrobił nazwę zespołu. Basistka Sonic Youth Kim Gordon nagle okazała się mężczyzną Kimem Gordonem (w dalszej części książki odmienia się już poprawnie), a chicagowska wytwórnia Touch & Go przemianowano na Chicago's Touch & Go. Takich kwiatków jest o wiele więcej, a czytana przeze mnie kopia „Kto zabił Kurta Cobaina?" to wydanie drugie, jak widać, nie poprawione. Takie oczywiste błędy powinien wyłapać korektor. Wstyd.

Kto zabił Kurta Cobaina?

Autor: Ian Halperin, Max Wallace
Wydawnictwo: In Rock
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 2004
Liczba stron: 256
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 83-86365-94-3
Wydanie: II
Cena z okładki: 17,90 zł


blog comments powered by Disqus