Ilona Wiśniewska "Białe. Zimna wyspa Spitsbergen" - recenzja książki

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Szczepan Matyjasek
1 stycznia 2015

Po co tam jedziesz?

Spitsbergen to nie kraina wiecznej nocy polarnej czy białych niedźwiedzi zaglądających ludziom w okna. Tak przynajmniej stwierdziła autorka książki Białe, urzeczona niezwykłością i jednocześnie - normalnością wyspy leżącej w granicach kręgu polarnego. I zrobiła coś, czego - jak sprawdziła - nie zrobił nikt od 1947 roku: napisała książkę o zwyczajnych mieszkańcach krańców Svalbardu.

Ilona Wiśniewska mieszka na Spitsbergenie od 2010 roku. Jak mówi, zakochała się w wyspie, a we Wrocławiu było jej za ciepło i za duszno. Jak jest na wyspie - widać dokładnie w jej reportażu. Największe miasto, Longyearbyen, zamieszkuje zaledwie nieco ponad 2 tys. ludzi, jednak życie toczy się tam w swoim rytmie - tak jak wszędzie. Wieczorami mieszkańcy chodzą do barów (których jest nad wyraz dużo), oglądają telewizję czy surfują po internecie. W dzień dzieci siedzą w szkole lub przedszkolu, dorośli w pracy - mężczyźni najczęściej w kopalni.

Na Spitsbergenie jeździ się „na wczasy” do hytty - chatki oddalonej od miast. Można zabić 25 reniferów rocznie, a z każdego zastrzelonego białego misia należy się rozliczyć z gubernatorem. Na wyspie nie ma porodów ani pogrzebów - rodzące i zmarli odsyłani są na stały ląd. Przez pół roku trwa noc polarna, a w czasie dnia zamieszkałe i opuszczone miejscowości szturmują turyści, przypływający na promach i statkach.

Poza miastami jest także Hornsund - polska stacja polarna, do której podczas polarnej zimy nie można dotrzeć, a w lepsze dni dolatuje tam helikopter z zapasami. Latem odpływa się statkiem. W dziesięciu malutkich pokoikach z salonem i laboratorium mieszkają polarnicy różnych specjalizacji i obsługa, usiłując nie znienawidzić się nawzajem, prowadzić badania i znaleźć sobie rozrywkę w długą noc polarną.

Wiśniewska do swojej opowieści o Spitsbergenie wrzuciła wszystko, co najciekawsze: sylwetki mieszkańców, charakterystykę życia w arktycznym klimacie, specyficzne zwyczaje i wieczną niepewność co do jutra. Do tego nie omieszkała wyciągnąć „smaczków” - niezwykłych wydarzeń, historii miejsc, wspomnień. Bo kogo nie zainteresuje opowieść o kobiecie, która wyskoczyła z radzieckiego wycieczkowca i dopłynęła żywa do brzegu, a potem spędziła noc w zimnej chatce? A takich opowieści tam sporo.

Z tekstów - bo to w sumie nie jeden reportaż, a kilka mniejszych zebranych w całość - przebija wrażenie przemijalności, podkreślane dość często. Na Spitsbergenie rotacja mieszkańców jest ogromna, nie ma nikogo (no, prawie - o tym wyjątku też napisano), kto zostaje dłużej niż kilka lat. Niektórzy znikają już po sezonie. Narracja Wiśniewskiej pełna jest też wrażliwości i momentami bardzo osobista - wydaje się, że dzięki temu o wiele lepiej oddaje niepowtarzalność Svalbardu, jego dziwaczną normalność, jak choćby sklepy, w których można kupić świeżą papaję i szparagi kilkanaście minut od tras polowań niedźwiedzi polarnych. Odmalowane w ten sposób obrazy są bardzo sugestywne, wielowymiarowe i pełne realizmu. Zasypane śniegiem mroźne wybrzeża widziane oczami całorocznych i sezonowych mieszkańców mają w sobie coś niesamowicie pociągającego: po lekturze aż chce się tam pojechać chociażby na kilka chwil.

To, że autorka zna Spitsbergen „od podszewki”, na pewno jest ogromną zaletą Białego. Dodatkowo udało jej się odkopać masę faktów historycznych, wydarzeń wspominanych w prasie lub opowiadanych półgębkiem jako lokalny folklor. Z autopsji zna realia zimowania na wyspie. W jej tekście widać pasję, którą zaraża czytelnika. Zastanawiamy się razem z nią, dlaczego ludzie tam jeżdżą i zakochują się w tym niegościnnym zakątku świata. Warto, naprawdę warto zerknąć między okładki tej opowieści - to kawał porządnego reportażu.

Białe. Zimna wyspa Spitsbergen

Autor: Ilona Wiśniewska
Wydawnictwo: Czarne
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 8/2014
Liczba stron: 208
Format: 133x215 mm
Oprawa: twarda
ISBN-13: 9788375368291
Wydanie: 1
Cena z okładki: 39,90 zł



blog comments powered by Disqus