Recenzja książki "W białej ciszy"

Autor: Zunia
Korekta: Alicja "cichutko" Laskowska
31 stycznia 2013

Pamiętacie może komisarza Konstantina Dühnforta? Z pewnością tak, o ile tylko czytaliście Zapłatą będzie śmierć Niemki Inge Löhnig. W pierwszej części serii udało mu się zdemaskować porywacza, który uprowadził małego chłopca i tym samym sparaliżował strachem małą bawarską wioskę. W trakcie poszukiwań Konstantin poznał Agnes Gauderę, kobietę po przejściach, w której bez pamięci się zakochał. Trudno jest jednak związać się z kimś, kto nie tak dawno temu stracił męża i córeczkę (i kto, zarazem, nie planuje mieć więcej dzieci). Taka osoba nie odda łatwo swego serca innemu mężczyźnie. Komisarz stopniowo zdaje sobie z tego sprawę i musi podjąć decyzję co do przyszłości "kalekiego" związku. 
 
Tyle w temacie życia prywatnego. A co dzieje się u Dühnforta w sprawach zawodowych? Na kartach W białej ciszy bohater ma do rozwiązania zagadkę śmierci pewnego emerytowanego lekarza. Ofiarę znaleziono w domku letniskowym przywiązaną paskiem do kaloryfera. Sekcja zwłok wykazuje, że przyczyną zgonu było wycieńczenie. Kto mógł być tak okrutny? I dlaczego? A może to tylko nieszczęśliwy wypadek? Śledztwo początkowo zmierza w kierunku sprawdzenia przeszłości lekarza. W jego mieszkaniu policjanci znaleźli bowiem album z pornograficznymi zdjęciami: mężczyzna uwiecznił na nich kilkadziesiąt poniżonych kochanek, z których część sprawia wrażenie otumanionych. Może któraś z nich po latach postanowiła się zemścić za doznane niegdyś upokorzenie? 
 
Inge Löhnig świetnie czuje się, opisując związki międzyludzkie, patologie, przemoc w rodzinie itp. W Zapłatą będzie śmierć nie traciła na tym kryminalna intryga. Autorka czarowała pomysłem i ciekawymi wątkami. W białej ciszy czytelnik znajduje ją w nieco gorszej kondycji. Choć – trzeba to przyznać uczciwie – to nadal dobra literatura, do czego zaraz dojdziemy. 
 
Stylistycznie W białej ciszy nic zarzucić nie można. Język niemieckiej pisarki jest neutralny, oszczędny, przez co opisywane wydarzenia robią na nas tym większe wrażenie. Gorzej powieść wypada pod względem kompozycji. Löhnig na przemian snuje fabułę z punktu widzenia kilku postaci: głównie – oczywiście – komisarza Dühnforta, synowej zamordowanego lekarza i jego córki. Takie "rozszczepienie" narracji powoduje, że co sprytniejszy czytelnik zaledwie po kilku stronach będzie wiedział, kto jest mordercą. A ma on przed sobą jeszcze prawie czterysta stron lektury! Czy przez to obcowanie z kryminałem jest mniejszą przyjemnością? Nie do końca. Mimo wszystko książka wciąga i porywa. Co nie zmienia faktu, że aż do ostatnich rozdziałów mamy nadzieję, że nasza czytelnicza intuicja jednak nas zawiodła. Oczekiwania zostaną… nie, oczywiście nie możemy zdradzić zakończenia, lepiej przekonać się, co i jak osobiście.
 
Autorka wiele uwagi poświęciła bohaterom, ich uczuciom, przeszłości i teraźniejszości. Nie do końca trafionym zabiegiem było domknięcie losów kilku z nich już po rozwiązaniu zagadki morderstwa. Tym bardziej, że zajęło to więcej niż parę stron. Ciekawego finiszu doczekał się za to… Konstantin Dühnfort. Nawet bardzo ciekawego! Tak ciekawego, że aż mamy podstawy wątpić w dalsze losy nie tylko jego, ale i kontynuacji powieściowego cyklu. Szybka wycieczka na oficjalną stronę autorki wystarczy jednak, by uspokoić zmartwionych – na dzień dzisiejszy jeszcze trzy przygody przed nami.
 
W białej ciszy jest gorszym kryminałem od pierwszej części serii. Przynajmniej w opinii wielbiciela klasycznych kryminałów. Tym, którzy wolą kryminalną powieść obyczajową, z pewnością bardziej przypadnie do gustu. Wręcz okaże się strzałem w dziesiątkę. Bo co jak co, ale literackiego talentu Inge Löhnig nie sposób odmówić.

W białej ciszy

Autor: Inge Lohnig
Wydawnictwo: Initium
Miejsce wydania: Kraków
Wydanie polskie: 10/2012
Liczba stron: 384
Format: 150x210 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788362577187
Wydanie: I
Cena z okładki: 38,90 zł


blog comments powered by Disqus