Recenzja książki "Ciepłe ciała"

Autor: Aleksander Krukowski
Korekta: Bool
23 października 2011

Krótka, acz konieczna historia motywu zombie w kulturze popularnej:
Postać zombie wywodzi się z kultów voodoo, w obrębie których jest to osoba pozbawiona swojej woli, pozostająca pod kontrolą kapłana. W takim ujęciu pojawia się np. w filmie "White Zombie" z 1932 roku. W 1968 George A. Romero wyreżyserował film "Noc żywych trupów", który zrewolucjonizował rozumienie tego pojęcia. Zombie Romero nie były ofiarami czarowników, lecz powstającymi z grobów nieumarłymi, którzy odczuwali nienasycony głód żywych ciał. "Żywe trupy" Romero, wraz z wszystkimi kontynuacjami, remake'ami i prequelami, ukazują zombie jako bezmyślne potwory, których zarówno egzystencja, jak i pochodzenie pozbawione są sensu. Nie wiadomo skąd przychodzą, dokąd zmierzają, istnieją tylko, by zarażać, przeciągać na swoją stronę pozostałych przy życiu ludzi.

Tak historycznie ukształtowany motyw, będący metaforą masowego konsumpcjonizmu, w którym życie człowieka opiera się na bezsensownym pochłanianiu dóbr, które nie mogą go nigdy nasycić, staje się materiałem powieści Isaaca Mariona, "Ciepłe ciała". Autor modyfikuje obraz zombie, umieszczając go w obrębie gatunku romansu paranormalnego, próbując dopasować postać nieumarłego do wymogów dzisiejszego rynku czytelniczego.

Bohaterem powieści, a zarazem jej narratorem, jest R. Należy do Martwych, czyli populacji zombie, która na skutek tajemniczej infekcji rozprzestrzenia się po świecie, zmieniając jego krajobraz w postapokaliptyczne tło walki o byt. R wychodzi ze swej kryjówki w starym lotnisku, by żerować na Żywych. Jest pozbawiony tożsamości, nie wie, kim był, nie pamięta swojego życia. Tylko cudze wspomnienia, cudze emocje pojawiające się na chwilę przy okazji pożerania, dają mu namiastkę człowieczeństwa. Podczas jednego z takich przebłysków pojawia się w nim uczucie do Julie, której chłopaka właśnie skonsumował. Nieoczekiwanie, uczucie nie przemija i między R oraz Julie rodzi się dziwna relacja, rozkwitająca w (patologiczny) romans.

Isaac Marion jest pisarzem bardzo wygodnym. Stosowane przez niego chwyty, tłumaczone konwencją zombie, odciążają go z literackiej pracy. Ponieważ narratorem "Ciepłych ciał" jest R, Marion nie musi zaprzątać sobie głowy dokładnością konstrukcji przedstawionego świata. R nie pamięta, jak doszło do tego, że stał się zombie, nie zna swojej przeszłości, stanowi ironiczną tabula rasa. Zgłębianie psychiki bohaterów również jest tu zbędne, ponieważ zombie nie posiadają psychicznej głębi. Oczywiście, autor próbuje w jakiś sposób skomplikować tożsamość zombie, ale nie jest to trudne, nie wymaga specjalnego wysiłku i nie może dać zachwycających rezultatów, skoro z pustego i Salomon nie naleje. Także język narracji pozostawia wiele do życzenia. Jest prosty, nawet prostacki, przez co pasuje do R. Lecz czy cała ta prostota/prostackość może być powodem zachwytów? Jeśli tak, to współczesna literatura jest trupem w bardzo zaawansowanym stadium rozkładu.

Ciepłe ciała

Autor: Isaac Marion
Tłumaczenie: Martyna Plisenko
Wydawnictwo: Replika
Miejsce wydania: Zakrzewo
Wydanie polskie: 9/2011
Tytuł oryginalny: Warm Bodies
Rok wydania oryginału: 2010
Liczba stron: 308
Format: 130x200 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 9788376741345
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,90 zł


blog comments powered by Disqus