Recenzja książki "Młot na czarownice"

Autor: Arek Napierkowski
1 października 2007

Szanowny Czytelniku, Twój uniżony sługa przeczytał ów zbiór opowiadań i teraz pragnie podzielić się z Tobą swymi błahymi spostrzeżeniami.

Kolejny tom przygód inkwizytora Mordimera Madderdina składa się z paru opowiadań, będących właściwie kolejnymi zadaniami-przygodami tego bohatera. Wszystko dzieje się w świecie alternatywnego średniowiecza, gdzie chrześcijanie wierzą, iż Chrystus, zanim rzymski żołdak zdążył pchnąć Go włócznią, zszedł z krzyża i wezwał wszystkich do walki. Teraz zaś jego wyznawcy w swych modlitwach mówią: ”...i daj nam siłę, byśmy nie przebaczali naszym winowajcom”. Jeśli któregoś z czytelników przeraża lub zniesmacza powyższa wizja, pragnę uspokoić: w książce nie pojawia się ona zbyt natrętnie i Piekara przypomina nam o niej tylko od czasu do czasu. Poza tym zaś mniej więcej wszystko pozostało bez zmian: średniowieczne układy polityczne, zwyczaje, postępowanie ludzi... Jest trochę magii i jest nieznana większości z nas siła modlitwy, ale rzeczy te zostały zastosowane z umiarem.

Rodzi się pytanie: skoro wszystko przedstawione jest niemal quasi-historycznie, to czemu autor zmienił samo źródło powstania chrześcijańskiej Europy? Jaki miał w tym cel? Odpowiedzi udzieli sobie zapewne każdy czytający „Młot na czarownice”, ja powiem tylko, że być może nie było żadnego celu. Być może Jacek Piekara, obserwując świat (bo, przyznajmy, zachowania ludzkie od czasów średniowiecznych nie zmieniły się ani trochę) doszedł do wniosku, że religijna alternatywa, którą zaproponował, po prostu lepiej to wszystko tłumaczy. Tę całą ludzką zawiść wobec bliźniego, miałkość motywów i uczuć, perfidię postępowań... Być może, według autora, świat staje się logiczny i zrozumiały dopiero wtedy, gdy Bóg niemal sam do tego namawia.

Wielu zapewne nie zgodzi się z tą wizją, tak jak i ja nie zgadzam się całym sercem. W mojej ocenie wszystko to jest o wiele bardziej skomplikowane i taki, prostacki w sumie, mechanizm strasznie trywializuje całość, sprowadzając wszystko do łatwego, zbyt łatwego, sylogizmu. Myślę, że wielu przyzna mi rację. Ale najpierw... niech przeczytają książkę.

„Młot na czarownice” jest bowiem znakomitą literaturą, którą czyta się na jednym oddechu. Dzięki narracji, którą pozwoliłem sobie sparafrazować we wstępie, czytelnik już po pierwszej stronie „czuje klimat” i z łatwością poznaje, obcą przecież, rzeczywistość. Niby dzieje się niewiele, ot, zagadki kryminalne rozwiązywane z namaszczeniem przez inkwizytora-detektywa, w których od czasu do czasu dochodzi do ostrzejszych akcji, a jednak naprawdę nie można się nudzić. Madderdin wyprzedza czytelnika w swych poczynaniach detektywistycznych, których niemal nie sposób przewidzieć, i które, choć zaskakujące, okazują się w końcu jak najbardziej logiczne. W dodatku w czytającym występuje permanentna potrzeba bliższego poznania tego bohatera. Jest on bowiem postacią niezwykle tajemniczą i skrytą, a jego motywy moralne są zagadką. Czy jest on tak naprawdę dobrym, czy złym człowiekiem? Czy ma racje w swych ocenach, czy nie? Okrutnik czy po prostu dziecko epoki?

Twój uniżony sługa, pisząc niniejszą recenzję pozwolił sobie, na przybliżenie innym swej wizji świata. Tak być nie powinno. Chodzi wszak o suchy opis faktów, krótkie przybliżenie fabuły i parę uwag, okraszających wypowiedź, by nie była zbyt mdłą. Jednak czasem powstrzymać się trudno, zrozumiesz to, szanowny Odbiorco, i wierzę, że wybaczysz mi, zagłębiając się w świat tak podobny, tak inny od tego, po którym stąpasz.

Mordimer Madderdin #2 - Młot na czarownice (wyd. II)

Autor: Jacek Piekara
Ilustrator: Dominik Broniek
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 1/2007
Seria wydawnicza: Bestsellery polskiej fantastyki
Liczba stron: 368
Format: 125x195 mm
Oprawa: twarda
ISBN: 83-60505-27-6
Wydanie: II, rozszerzone
Cena z okładki: 29,99 zł


blog comments powered by Disqus