Recenzja książki "Honor Rycerza"

Autor: Girwan
Korekta: Bool
10 czerwca 2009

Każdy z nas kiedyś marzył o byciu rycerzem. Honor, odwaga, sprawiedliwość – trzy cnoty, którym hołdowali średniowieczni wojownicy... Czy jednak na pewno? Czy Zakon Templariuszy rzeczywiście walczył o odzyskanie Ziemi Świętej? Czym było Bractwo Syjonu i jakie tajemnice chroniło? Na te pytania odpowiada nam Jack Whyte w drugim tomie „Trylogii o templariuszach”, zatytułowanym „Honor Rycerza”.

Głównym bohaterem jest Andrzej Saint Clair, syn jednego z poddanych Ryszarda Lwie Serce. Zgodnie z panującymi wówczas zwyczajami, syn – tak jak i ojciec – staje się wasalem przyszłego króla Anglii. Wzywany obowiązkiem, udaje się do Ziemi Świętej, by walczyć o odzyskanie jej z rąk Saracenów. Na skutek różnych zbiegów okoliczności niejednokrotnie musi udowadniać, że nie na darmo jest rycerzem, wzorem cnót. Niewielu jednak wie, że jest on jednocześnie członkiem Tajnego Bractwa Syjonu. Autor w ten sposób przedstawia swoją teorię na temat jednego z najstarszych i najmniej znanych zakonów.

Pomimo tego, że fabuła książki osadzona została w czasie trzeciej krucjaty, nie znajdziemy zbyt wielu opisów działań wojennych czy pełnej zaskakujących zwrotów, dynamicznej akcji. Autor skupia się raczej na przedstawieniu faktów historycznych, które, niestety, podaje w mało przystępny dla zwykłego czytelnika sposób. Większa część książki to opisy przygotowań do wyprawy krzyżowej. Whyte spycha historię działań wojennych na dalszy plan, prezentując przede wszystkim losy Andrzeja. Brakuje w tej historii jakiegoś głównego wątku, który prowadziłby opowieść od początku do końca. Przypomina mi to wersję kinową „Wiedźmina”, która powstała w wyniku sklejenia obrazów wyciętych z serialu, dając w efekcie coś, co trudno nazwać dziełem filmowym. W „Honorze Rycerza” również mamy zlepek scen, które nie ukazują jednak celu, ku jakiemu dąży główny bohater. Templariusz, ale zarazem członek tajnego zgromadzenia Syjonu powinien być skazany na dylematy moralne. Doskonale zdaje sobie sprawę, że składając przysięgę na wierność Zakonu Templariuszy, popełnia krzywoprzysięstwo. Trudno uwierzyć, że rycerz może z taką łatwością zrzec się honoru – podstawowej wartości średniowiecznego wojownika.

Postępowanie głównych postaci nie zawsze jest więc konsekwentne, a autor, niestety, niczym nie tłumaczy ich wybryków. W efekcie, zamiast nieskalanego bohatera, mamy wątpliwą moralnie, dwulicową postać. Tytuł „Honor Rycerza” po powyższej analizie nabiera całkiem nowego, przewrotnego znaczenia. Być może jednak o takie ironiczne spojrzenie na ponadczasowe wartości autorowi chodziło.

Czytając książkę, odniosłem wrażenie, że Jack Whyte w pewnym momencie sam pogubił się w tworzonej przez siebie historii. Zdarza się, że bohaterowie w czasie dyskusji po raz kolejny opisują fakty historyczne, które zostały nam już przedstawione kilka stron wcześniej przy okazji innej rozmowy. W efekcie utrwalamy oczywiście naszą znajomość historii, zniechęcając się jednak jeszcze bardziej do pozycji, która, zamiast akcji, serwuje nam długie i nudne akapity o ówczesnej sytuacji geopolitycznej świata.

Książkę czyta się bez większych emocji. Średniowieczni rycerze, wyprawy krzyżowe, bezwzględni Saraceni – pisarz dysponował wszelkimi środkami, żeby oczarować czytelnika. Jaka szkoda, że nie wykorzystał okazji.
Odwołując się do terminologii filmowej, tytuł ten nazwałbym dokumentem fabularyzowanym. Przedstawia nam fakty historyczne, pokazuje hipotetyczny cel powołania Zakonu Syjonu, nie oferuje jednak niezapomnianych wrażeń, które zapisałyby tę powieść w naszej pamięci.

Trylogia o templariuszach #2 - Honor rycerza

Autor: Jack Whyte
Tłumaczenie: Marta Dziurosz
Wydawnictwo: Rebis
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 7/2008
Tytuł oryginalny: Templar Trilogy: Standard of Honor
Rok wydania oryginału: 2007
Liczba stron: 538
Format: 155x230 mm
Oprawa: twarda z obwolutą
ISBN-13: 978-83-7301-828-0
Wydanie: I
Cena z okładki: 45,90 zł


blog comments powered by Disqus