Próba, zaiste, ogniowa - recenzja książki "Próba ognia"

Autor: Tomasz Nowak
Korekta: Bool
18 lutego 2011

Jack Higgins, TEN Jack Higgins piszący dla dzieci? To jakiś żart?! Cóż, jednak nie. Facet, którego literatura ocieka ponurym nihilizmem, którego bohaterowie stanowią socjopatyczne studium nad pustką długodystansowej samotności, którego nazwisko praktycznie z góry oznacza, że coś w fabule pójdzie nie tak, bierze się za tworzenie „skazanej na optymizm” powieści sensacyjnej dla młodych czytelników. Czy może wyniknąć z tego coś dobrego? Tak. Poniekąd.

Dwójka nastolatków, bliźniacy Rich i Jade, traci niespodziewanie w wypadku matkę (rozwiązanie iście Higginsowskie) i zostaje sierotami. Jednak w ich życiu równie niespodziewanie pojawia się nowy opiekun – nigdy nie widziany wcześniej ojciec, John Chance. Co ciekawe, on też dotąd nie wiedział, że ma dzieci… To wszak nie jedyny problem na starcie nowego rodzinnego życia. Drugim jest zajęcie Johna, który pracuje jako agent tajnej jednostki wywiadu rządu jej Królewskiej Mości i właśnie realizuje bardzo ważną misję o znaczeniu strategicznym dla globalnej gospodarki.

Rich i Jade, wdani w ojca, szybko dochodzą do wniosku, że coś z „pracą” Johna jest nie tak, w czym upewniają ich prędko następujące po sobie wydarzenia – pościgi, porwania i strzelaniny. A wszystko podporządkowane odwiecznemu mottu każdego agenta: „nigdy nie ufaj nikomu”. Czyli Higgins, jakiego znamy i lubimy.
Nie jest to wszak Higgins w formie czystej. Nad odpowiednią dawką „młodzieżowości” w powieści – nie nazbyt gęstym trupem, właściwą dawką ekologii, pokojowego podejścia do świata i życia prowadzonego, rzecz jasna, w trybie zdrowym – czuwa współautor książki, Justin Richards.
To raczej on sprawia, że w niektórych sytuacjach Rich i Jade na przykład rezygnują z używania broni palnej. To na pewno on, bowiem Higgins, twórca takich postaci jak Sean Dillon, Martin Fallon czy Liam Devlin, wydaje się do tego chronicznie niezdolny.
Młodzi bohaterowie realizują niesamowitą, pełną niebezpieczeństw misję w symbolicznym kraju osadzonym gdzieś na wschód od Ukrainy – Kerdżykistanie. Muszą zapobiec światowemu kryzysowi paliwowemu, ale ich celem jest przede wszystkim uratowanie niedawno (od)zyskanego ojca.

Trochę to wydumane, trochę zabawne, ale na pewno absorbujące. Akcja toczy się wartko i nie należy zbyt długo ani wnikliwie zastanawiać się nad jej logiką. Trzeba po prostu pozwolić porwać się jej rytmowi. Wówczas czyta się tę historię bardzo przyjemnie. Nastolatka powinna ona wciągnąć bez reszty.

Nie ma tu zwykłej Higginsowskiej, ponurej puenty. Zresztą, pisarz odchodzi od nich ostatnio również w swoich „dorosłych” książkach (np. „Sprawiedliwy”), toteż nie stanowi to jakiejś wielkiej niespodzianki. Jest za to pełnokrwistość zdarzeń, przy której bledsze wydają się trochę portrety bohaterów. Generalnie jednak z pierwszej próby „dotknięcia nowego”, jaką jest niewątpliwie dla autora ta powieść, wychodzi on obronną ręką.

Swoją drogą ciekawe, jak potoczą się dalsze koleje losów Richa i Jade'a. Oryginalny cykl liczy sobie obecnie cztery tomiki. Czekamy zatem i my na ciąg dalszy.

Rich i Jade #1 - Próba ognia

Autor: Jack Higgins, Justin Richards
Tłumaczenie: Janusz Ochab
Wydawnictwo: Wilga
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 7/2009
Tytuł oryginalny: Rich and Jade: Sure Fire
Rok wydania oryginału: 2006
Liczba stron: 304
Format: 110x170 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788325900908
Wydanie: I
Cena z okładki: 19,90 zł



blog comments powered by Disqus