Stary – nieco spatynowany - recenzja książki "Zabójcza ziemia"

Autor: Tomasz Nowak
Korekta: Bool
10 stycznia 2011

Sean Dillon i generał Ferguson powracają po raz czternasty i z pewnością nie ostatni, bowiem w tym „cyklu” istnieją jeszcze cztery kolejne książki, nie przetłumaczone póki co na język polski. Nie oszukujmy się jednak, stary Jack Higgins nie jest już tak dobry jak kiedyś.

Oto stworzona przez niego tajna jednostka pod wodzą Fergusona wykrywa spisek islamskich fundamentalistów. Agenci nie wiedzą o tym, że w ostatecznym rozrachunku głównym celem ataku staną się oni sami. Generał i spółka ścierają się zatem nieco na oślep z gęstą, niewidzialną z zewnątrz siecią zakonspirowanych wrogów rozsianych po całej okolicy, sprawdzających fakty, kontrolujących bieg wydarzeń, donoszących komu trzeba. Wszyscy oni wierzą niestrudzenie w słuszność śmierci dla Allaha i w Młot Boży, jego najwierniejszego sługę, który ma rozprawić się wreszcie z najgroźniejszymi niewiernymi.

Niemniej, stanowiąca zarzewie całej fabuły historia o spontanicznym zaangażowaniu głęboko zakonspirowanych służb specjalnych w porwanie i szantaż w muzułmańskiej rodzinie, nawet z podtekstem terrorystycznym w tle, wydaje się trochę wydumana. Podobnie zresztą, jak próba „nadążenia” bohaterów za wydarzeniami rozgrywającymi się „obecnie” na świecie poprzez dialogi nasycone sprawami bieżącymi. Do tego dochodzi nie najlepsza praca tłumacza, a pod koniec również redaktora…

Na szczęście (dla powieści) w miarę szybko okazuje się, że początkowe porwanie stanowi dla autora tylko pretekst dla snucia opowieści, której kontekst, podobnie jak stawka, zmienia się dość gwałtownie. I to właśnie dzięki temu od kolejnej części z „sagi” z udziałem Dillona, Saltera i spółki mimo wszystko oderwać się trudno. Wszak uczestnicy gry po obu stronach to zabójcy z najwyższej półki, perfekcyjni profesjonaliści, a my uwielbiamy wyszukiwać, upajać się chwilami, kiedy można wykrzyknąć wreszcie: „Ha! Tu zrobiłeś błąd!”. Taki moment zwiastuje zwykle nieuchronne zbliżanie się ku końcowi powieści. A kiedy on już nadchodzi, to w „Zabójczej ziemi” znowu wszystko dzieje się jakby zbyt szybko, zbyt nagle. Ot, parę stron, jakaś strzelanina i już, po sprawie.

Zaraz, zaraz, a gdzie tradycyjne Higginsowskie ponure nuty i fatalistyczne poglądy, zgodnie z którymi nigdy nic nie może kończyć się wyłącznie dobrze? Ano, są, tyle że przewartościowane, jakby zawoalowane. Może znów nieco wydumane, a może tylko na tyle zaskakujące, że refleksja nad nimi wzbudzi niepokój…

Zabójcza ziemia

Autor: Jack Higgins
Wydawnictwo: Buchmann
Wydanie polskie: 9/2010
Seria wydawnicza: Fabryka sensacji
Liczba stron: 368
Format: 150 x 210 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 9788376700922
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,90 zł



blog comments powered by Disqus