"Pocałunek Białego Chłopca" - fragment opowiadania


Biały Chłopiec sunie po ogromnej płaszczyźnie. Kuca, przytrzymując deskorolkę dłonią. Drugą rękę zaciska na nadgarstku Zosi, klęczącej tuż za nim, wtulonej w biały garnitur. Powietrze przesycone jest zapachem naftaliny.

A dookoła cuda.

Pod seledynowym niebem wiszą ciężkie chmury, utkane z tulipanów we wszystkich kolorach, nawet takich, o których istnieniu nie miała pojęcia. Co chwilę z tych cudownych kolosów odrywa się pojedynczy płatek i powoli opada w ciepłym powietrzu. Jeden taki maleńki szybowiec, żółty i śliczny, ląduje na ramieniu dziewczynki. Zosia uważa, żeby nie spaść z deskorolki, wczepia się w Białego Chłopca i ze śmiechem podnosi płatek.

W oddali majaczy coś wielkiego niczym blok mieszkalny. Zbliżają się szybko, a wiatr rozwiewa włosy Zosi, tworząc z nich długą, jasną smugę. Kiedy są już blisko, Zosia dostrzega, że to jednak nie blok. Przed nimi, w wielgachnym bujanym fotelu, siedzi ogromna mrówka, pokryta różowym futerkiem. Nosi okulary o grubych szkłach, a w odnóżach trzyma niezliczone ilości drutów, którymi tka wszystko, co znajduje się dokoła. Ze stalowych igieł spływają tysiące grubych nici, wnikających w gładką podłogę, która wygląda jak trawa przykryta szybą, w drzewa i cicho szemrzący strumyk. Nad strumykiem pasą się niebiesko-żółte zebry.

Kilkaset nici łączy się z cienkimi gałązkami drzewa rosnącego nieopodal strumyka. Po jego grubym pniu biegają małe puchate kotki, ganiające się z radosnym miauczeniem. Korona drzewa zrobiona jest z makaronu, a wszystko polane zostało truskawkowym sosem z olbrzymimi kawałkami białych bananów. Promienie słońca odbijają się z blaskiem od gęstej i słodkiej mazi. To jej ulubiona potrawa. Zosia jest urzeczona.

Nagle, na włochatych, cienkich jak patyki nogach wychodzi zza drzewa niemodny telefon, aby minąć ich bez słowa i w zamyśleniu skierować się w stronę pomarańczowego słońca, wiszącego wysoko nad horyzontem. Zatrzymują się. Telefon nagle dzwoni, jedna z włochatych nóg podnosi słuchawkę z własnej głowy, rozmawia z kimś cicho i odwraca się do dziewczynki. Ciemna czwórka i ósemka na cyferblacie spoglądają z zaciekawieniem, po chwili Telefon pyta uprzejmym głosem:

- Zosia?

Potwierdza skinieniem głowy.

- To do ciebie, Zosiu - mówi Telefon, podając nogą słuchawkę.

*  *  *

Zosia podnosi słuchawkę, a z głośnika dobiega klekoczący śmiech.

- Ale numer - zaśmiewa się ktoś do rozpuku. - Normalnie nie wierzę. Zosia tutaj? Ależ cudownie!

- Halo? Kim pan jest?

- Jaki pan? Jaki pan?! No, już ja ci dam pana! Kierownica jestem. Stara Kierownica! Witamy w Świecie Naftaliny! Powiedz proszę Białemu Chłopcu, że wszyscy tu bardzo się cieszymy z twojego przyjazdu. Zapraszamy częściej! No musisz przecież zobaczyć wszystkie atrakcje, a wierz mi, jest ich wiele! Niestety, muszę już kończyć. Sama rozumiesz, Zosiu, obowiązki. Obowiązki! Do zobaczenia zatem, jestem dobrej myśli!

Telefon z szerokim uśmiechem odbiera słuchawkę i odwiesza ją sobie na głowę, po czym bez słowa znika za szerokim pniem. Jedna z niebiesko-żółtych zebr podchodzi do nich, kładzie głowę na kolanach Zosi.

- Pięknie tu, prawda, Zosiu? - pyta Biały Chłopiec.

Głaszcząc zebrę po grzywie, dziewczynka otwiera usta w wyrazie niemego zachwytu, żaden dźwięk nie wydobywa się z jej gardła. Nie potrafi nazwać tego, co widzi. Wie tylko jedno: bardzo, bardzo chciałaby tu zostać. Nawet bez mamusi.

Biały Chłopiec kuca przed nią i pyta:

- Czy chciałabyś odwiedzać to miejsce częściej?

Zosia kiwa głową - tak, oczywiście, chciałaby!

- Chyba będziesz mogła, ale pod jednym warunkiem.

Zosia unosi wzrok, zaciekawiona patrzy w czarne oczy Chłopca. Ten pochyla się i szepcze jej na ucho.

- Mam pocałować takie bzydkie, brudne coś? - pyta, zaskoczona tak niską ceną. - Takie coś, co lezy na ziemi?

Biały Chłopiec kiwa głową.

- Tak, Zosiu, właśnie to masz zrobić. Wtedy będę mógł zabierać cię tu częściej. Może nawet bardzo często. Ale teraz czas na nas, Zosiu. Następnym razem pokażę ci więcej.

Kiedy sunąc w stronę pokoju Zosi, znikają za horyzontem, Telefon ociera pot z cyferblatu, drzewo zrzuca z siebie makaron, a ogromna mrówka odkłada druty i wygina gębę w straszliwym grymasie.

Zaksięgowani

Autor: Jakub Małecki
Wydawnictwo: Powergraph
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 10/2009
Seria wydawnicza: Fantastyka z plusem
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 978-83-61187-14-1
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,00 zł


blog comments powered by Disqus