Recenzja książki "Świątynia"


Poprzednia książka Żulczyka, "Zmorojewo", była dość średnią powieścią fantastyczno-przygodową. W jej zakończeniu autor pozostawił zbyt wiele otwartych wątków, by mogło się obyć bez kontynuacji przygód Tytusa Grójeckiego. W "Świątyni", drugim tomie jego opowieści, dzieje się jeszcze więcej, zaś Ciemność nie ma już wroga w postaci Zmorojewa, które zniknęło w teorii wraz z nią, by ta nie mogła więcej przedostać się do świata ludzi. Jednak los lubi płatać figle.

Cała Polska jest w masowej histerii na wieść o pojawieniu się tajemniczego uzdrowiciela, który "faktycznie" dysponuje mocą uzdrawiania. Tysiące ludzi ciągnie kawalkadą do jego domu. Zaś Anka, była dziewczyna Tytusa, poznaje swoją nową miłość, tajemniczego Damiana i jego ekscentryczne rodzeństwo. I to właśnie na jej losach przez blisko pół książki skupia się autor – czytelnik może się tylko domyślać, jaką rolę w przyszłych wydarzeniach odegra cała czwórka. Tytus wkroczy na scenę dużo później, w chwili, gdy orkiestra Ciemności będzie osiągać swoje crescendo.

Fabuła została skonstruowana przez autora dość nieporadnie – przez sporą część książki nie dzieje się właściwie nic wartego uwagi, po czym nagle następuje gwałtowny przeskok do bardzo długiego, rozwleczonego do granic możliwości zakończenia. Zakończenie to jest mocno zawiłe i rozdzielone na kilka wątków, które nakładają się wzajemnie w kilku momentach powieści. Można by wyrzucić wiele niepotrzebnych scen, dzięki czemu finał "Świątyni" byłby znacznie bardziej dynamiczny i satysfakcjonujący.

Dla odmiany, autor dołożył wszelkich starań, by czytelnik spędzał czas w towarzystwie ciekawie wykreowanych bohaterów – ci negatywni naprawdę wzbudzają szczerą niechęć przez swoje zachowania i styl bycia. Pozytywne postacie zostały stworzone z nieco mniejszą pieczołowitością, jednak nie można powiedzieć, by były słabo czy nieudolnie nakreślone. Szczególnie dobrze wyszło autorowi "zderzenie" nieświadomych niczego ludzi z Ciemnością. Ich zachowania sprawiają realistyczne wrażenie. Wyjątkowo pozytywnie wypada również postać Strąka znanego nam ze "Zmorojewa" oraz jego oderwanie od rzeczywistości.

Poprzednia książka autora nie obfitowała w różnorodność wydarzeń. "Świątynia" nadrabia ten brak, jest też wyraźnie brutalniejsza i mroczniejsza. Całość okraszona jest także pewną "swojskością" i polskim klimatem, który aż bije z kart powieści. W efekcie rzeczywistość stworzona przez Żulczyka jest naturalna, pozbawiona wszelkich uproszczeń i upiększeń. "Świątyni" nadal wiele brakuje do ideału, zaś przyjemność z lektury pomniejszona jest przez zbytnie rozwleczenie fabuły, nie zmienia to jednak faktu, że jest to nad wyraz interesująca pozycja.

Tytus Grójecki #2 - Świątynia

Autor: Jakub Żulczyk
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 10/2011
Liczba stron: 520
Format: 135x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788310119933
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,90 zł
Materiały powiązane:




blog comments powered by Disqus