Recenzja książki "Darth Plagueis"

Autor: Roan
Korekta: Hagath
17 lipca 2013

Czy słyszałeś kiedyś o tragedii Dartha Plagueisa Mądrego? Darth Sidious zadał to pytanie Anakinowi Skywalkerowi w Zemście Sithów. Dzięki temu w 2005 roku fani Gwiezdnych wojen dowiedzieli się, jak brzmiało imię mistrza Ciemnej Strony Mocy, który wyszkolił Palpatine’a i w konsekwencji dopomógł mu w objęciu władzy nad całą galaktyką. Jednak aby dokładnie poznać całą tę historię, trzeba było czekać za oceanem jeszcze całe 7 lat, a w naszym kraju dodatkowo rok dłużej. Czy było warto?

Cóż… zapewne odpowiedź na tak postawione pytanie zależy częściowo od tego, co kto lubi w książkach spod znaku Star Wars. Jeżeli ktoś nastawia się przede wszystkim na wielkie bitwy gwiezdne, spektakularne pojedynki i impulsywnie targanych namiętnościami głównych bohaterów to niekoniecznie jest to książka dla niego. Natomiast osoby pragnące poczuć klimat uniwersum odległej galaktyki w dobie upadku Republiki, lubiące multicentryczną sieć intrygi i kłamstw oraz dążące do poznania istoty wszelkich rzeczy, powinny zapoznać się z tą pozycją i to obowiązkowo.

Prawdę mówiąc, wiele o tej książce może powiedzieć sam wybór autora w osobie Jamesa Luceno. Jest to twórca takich pozycji, jak: Labirynt zła, duologii Agenci chaosu czy Sokół Millenium. Osoby, które czytały jego wcześniejsze dzieła i były zadowolone, również tym razem nie powinny się zawieść. Luceno jest wyjątkowym spośród autorów piszących historie w uniwersum Gwiezdnych wojen; posiada naprawdę ogromną wiedzę o Expanded Universe i z łatwością korzysta z niej przy tworzeniu książek. Jego pozycje nie tylko są zgodne z kanonem, ale też często harmonizują wydarzenia wykreowane przez innych. Jeśli chodzi o ten pierwszy aspekt, w Plagueisie wprawny czytelnik odnajdzie genialne nawiązania m in. do Maski kłamstw (napisanej skądinąd również przez Luceno), ale też do Dartha Maula. Łowcy z mroku M. Reavesa czy komiksu Więzy krwi J. Ostrandera. Co do harmonizacji EU, którą niekiedy można by nazwać nawet retconowaniem, Luceno osiąga to na dwa sposoby; albo poprzez ujęcie zdarzeń przez opis z innego punktu widzenia albo po prostu przez dodanie własnych, nowych elementów.

Bywało w historii powieści gwiezdnowojennych, że ich tytuł nie był do końca adekwatny w stosunku do treści (można wspomnieć m.in. Zmierzch Jedi Luceno). W przypadku Plagueisa (dzięki Mocy!) nie ma tego problemu. Fabuła została doskonale wytyczona; od usamodzielnienia się Plagueisa względem swojego mistrza, poprzez drogę ku potędze, aż do fatalnego błędu, który okazał się jednocześnie spełnieniem marzeń Sidiousa. Darth Plagueis daje odpowiedzi na bardzo wiele pytań, które do tej pory znajdowały odpowiedzi jedynie w postaci hipotez snutych przez fanów. Kim naprawdę był Plagueis? Jak wyglądała młodość Palpatine’a? Czemu peryferyjne Naboo odegrało tak istotną rolę w historii galaktyki? Jak to było dokładnie ze złożeniem zamówienia u Klonerów z Kamino na wielką armię dla Republiki? Kiedy Maul i Dooku przeszli na Ciemną Stronę Mocy? Lektura tej powieści rozwiewa naprawdę wiele wątpliwości trapiących głowy fanów na całym świecie.

Niestety, w książce znajduję się też elementy, które wprowadzają zgrzyt i mogą nie pozwalać na cieszenie się tą pozycją całkowicie. Podstawowym z nich jest refleksja nasuwająca się, gdy pierwsze emocje po przeczytaniu książki już opadną. Czy rola Plagueisa nie została przedstawiona przesadnie? Czy ogrom jego dokonań nie sprawia, że zaczynamy postrzegać Palpatine’a jako zdecydowanie mniej utalentowanego, zawdzięczającego właściwie wszystko swojemu mistrzowi? Czy Palpatine’owi nie grozi coś, co dotknęło już Dartha Vadera, a mianowicie odarcie go z jego dziedzictwa? Każdy powinien odpowiedzieć sobie sam na to pytanie. Poza tym są jeszcze kwestie filozoficznych przemyśleń na temat Mocy, midichlorianów i Sithów. Momentami są one tak zawile opisane, że czytelnik może zgubić wątek, a kiedy indziej setny raz dowiadujemy się tego samego. Oczywiście powtórzenia mogą być wprowadzone celowo, po to by osoby mniej obeznane z Gwiezdnymi wojnami mogły się odnaleźć w historii i czerpać z lektury przyjemność. Ale co z tymi zawiłymi częściami?

Niewykluczone, że to nie Luceno ponosi za nie odpowiedzialność. Kilka razy Ciemna Strona Mocy zmąciła umysł Anny Hikiert, która dokonywała tłumaczenia Plagueisa. Wyjątkowo nie są to problemy z tłumaczeniem nazw własnych, charakterystyczne dla przekładu powieści Lucasfilmu, ale raczej pospolite niedbalstwo. Nie wiem, jak inaczej wytłumaczyć pomylenie Plagueisa z Palpatinem albo sytuację, w której armia Gungan staje naprzeciwko samej siebie i walczy sama ze sobą. W sumie… fani są znani z tego, że nie przepadają za Gunganami, więc niektórzy mogą to uznać za walor tej książki.

Absolutnie zachęcam do lektury tej książki. Uważam Dartha Plagueisa za jedną z najlepszych pozycji Star Wars, jaką kiedykolwiek przeczytałem. Jest to nie tylko dobrze napisany horror polityczny, ale też swoistego rodzaju vademecum Galaktycznej Republiki w latach 67-31 przed bitwą o Yavin. Pozwolę sobie na końcową refleksję wybiegającą nieco poza uniwersum Gwiezdnych wojen. W zeszłym roku amerykańska stacja Show Case wyemitowała serial pt. Continuum ukazujący świat przyszłości rządzony przez wielkie korporacje. Jeśli by się tak głębiej zastanowić nad tłem Plagueisa, można by dojść do wniosku, że książka ta, podobnie jak przywołany serial, stanowi swoistego rodzaju memento czasów gospodarczego kryzysu, konsumpcyjnego stylu życia i korporacyjnych potęg.

Star Wars - Darth Plagueis

Autor: James Luceno
Wydawnictwo: Amber
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 3/2013
Tytuł oryginalny: Darth Plagueis
Wydawca oryginalny: Del Rey
Rok wydania oryginału: 2011
Liczba stron: 384
Format: 125x190 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788324145331
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,80 zł



blog comments powered by Disqus