Klucz do tajemnicy wielkiego morfa. Recenzja powieści "Tarkin" Jamesa Luceno.

Autor: Tomasz Nowak
Korekta: Smok
2 listopada 2015

www.gildia.pl
Tarkin.
Dostępność: 24h
Cena: 24,40 zł 34,99 zł
dodaj do koszyka

Kimże był ten chudy wysoki mężczyzna o ascetycznym, wiecznie niezadowolonym obliczu i autorytarnej władzy? Człowiek, który wydawał polecenia samemu Lordowi Vaderowi? Czyżby już sama godność wielkiego moffa stawiała go ponad uczniem Imperatora? Te pytania nurtują wielu od samego początku gwiezdnej sagi. I chociaż pewne elementy życiorysu Tarkina zostały przedstawione w Legendach, to wraz z nastaniem nowego kanonu postanowiono tę zagadkową kwestię raz jeszcze wyjaśnić.

Po znakomicie przygotowanym i przeprowadzonym przez nieznanych sprawców ataku na Posterunek, placówkę strzegącą budowy ruchomej broni Imperium,  jej dowódca Wilhuff Tarkin zostaje wezwany na Coruscant. Na miejscu otrzymuje od Imperatora zadanie inspekcji dziwnego składu urządzeń nadawczych na odległej planecie Murkhana. Niezbyt zachwyconemu tym zadaniem gubernatorowi towarzyszyć będzie Darth Vader.

Wydaje się, że od wyprawy na Murkhanę i zaskakujących tam przybyszy zdarzeń akcja książki powinna nabrać tempa. Niestety, tak się nie stało. Dla Luceno równie ważne jak tu i teraz okazują się dzieje minione. Równie często jak skokami nadświetlnymi do innych systemów, autor zabiera czytelników w przeszłość, aby prześledzić doświadczenia młodego  Wilhuffa na rodzimej planecie Eriadu czy też jego późniejsze wyczyny na Antar 4.

I tak oto, wraz z upływem stron przeszłość zbiega się z teraźniejszością. Cała zaś misja Tarkina i Vadera, choć z początku niezwykle tajemnicza, trąci manipulacjami Palpatine'a, który najwyraźniej wobec akurat tej dwójki swych podwładnych ma jakieś plany. Nie będzie więc spoilerem konkluzja, iż w wyniku wspólnego zadania wytworzy się między nimi  szczególna więź, a tytułowy bohater uzyska status, jaki posiadał w Nowej nadziei.

Postać Tarkina zdominowała książkę Luceno tak bardzo, że przytłoczyła wręcz towarzyszącego mu Vadera. Mroczny Lord zachowuje się zresztą niekiedy dość dziwacznie, podobnie jak Imperator, który używając fraz typu robić w konia, kojarzy się bardziej ze starym, złośliwym gnomem, aniżeli straszliwym władcą galaktyki.

Cała reszta bohaterów to zwykłe trybiki w machinie, która leniwie popycha fabułę do przodu. Ich rola ogranicza się do wygłaszania przypisanych kwestii oscylujących wokół, a jakże, Wilhuffa Tarkina! Rozmaitych wątków z życiorysu moffa, przytaczanych przez poszczególne postaci, jest tak wiele, że nie starcza już miejsca na nic innego. W ten sposób powieść Luceno niebezpiecznie często zbliża się swą konstrukcją do podręcznika źródłowego gry fabularnej.

James Luceno, autor m.in. powieści Maska kłamstw, Labirynt zła, Czarny Lord: Narodziny Dartha Vadera albo Darth Plagueis, jest świetnie znany czytelnikom gwiezdno-wojennych książek. A skoro pisywał już o rozmaitych wydarzeniach dawniejszych i nowszych, nawiązuje do nich swobodnie w Tarkinie. Jak to się ma do idei tworzenia nowego kanonu, trudno w tym momencie orzec, ale powinno to przypaść do gustu wszystkim fanom, którzy polubili książki Luceno właśnie za szereg nawiązań do innych produkcji. Czasami można nawet odnieść wrażenie, że autor podczas tworzenia Tarkina nie wziął pod uwagę restartu gwiezdno-wojennego kanonu. Powracają znane z EU wydarzenia, postacie i systemy gwiezdne. Można zatem polecić tę książkę tym fanom, którzy wciąż mają za złe Disneyowi utworzenie Legend i nowej osi wydarzeń. Tęskniący za Expanded Universe podczas lektury będą mogli powtórzyć za Hanem Solo - jesteśmy w domu.

Pewne jest natomiast, że choć Luceno to starwarsowy wyga, nad kolejnymi powieściami będzie musiał przysiąść bardziej, bowiem wraz ze zbliżającą się premierą Przebudzenia Mocy i kolejnymi książkami, coraz trudniejsze będzie swobodne sięganie do EU. Trochę więcej pracy czeka również polskiego wydawcę, który dopiero zaczyna swą przygodę z tym uniwersum. Dlatego też na mianowanie Sidiousa czeladnikiem Dartha Plagueisa, wędrówkę po korytarzach ze świetlówkami w dłoni oraz inne lapsusy można przymknąć oko. Na razie, oczywiście.

Natomiast należy pochwalić nowego wydawcę za zmiany w formacie i sposobie wydawania pozycji spod znaku Star Wars. Po prostych, foliowanych połyskiem okładkach wydawnictwa Amber, zastosowanie folii matowej, tłoczeń oraz lakieru punktowego wznosi cykl na nowy poziom estetyczny. Teraz w ślad zanim podążyć musi także treść kolejnych tomów.

Tarkin Jamesa Luceno nie jest złą powieścią, ale nie da się też ukryć, że delikatnie rozczarowuje. Oczekiwanie na nowe pozycje książkowe oraz boom związany z nadciągającą premierą Epizodu VII sprawiły, że wymagania wobec Tarkina znacznie się podniosły. Być może podczas drugiego podejścia książka Luceno nieco zyska. Za to z lektury powinni być zadowoleni wszyscy obawiający się nowego ładu w odległej galaktyce. Tarkin stanowić będzie dla nich idealne przejście z Legend do nowego kanonu.

Star Wars - Tarkin

Autor: James Luceno
Tłumaczenie: Marcin Mortka
Wydawnictwo: Uroboros
Wydanie polskie: 10/2015
Tytuł oryginalny: Tarkin
Wydawca oryginalny: Del Rey
Rok wydania oryginału: 2014
Liczba stron: 336
Format: 135x202 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 9788328026971
Wydanie: I
Cena z okładki: 34,99 zł
Materiały powiązane:




blog comments powered by Disqus