Ach ci naziści... - recenzja książki "Czarne Słońce"

Autor: Kormak
22 marca 2007

Na okładce książki widzimy lokomotywę - to wskazówka co do tego, że Czarne Słońce najlepiej nadaje się do czytania właśnie w pociągu.

Czarne Słońce (Schwarze Sonne) to jeden z najważniejszych symboli w nazistowskim mistycyzmie. Znane wtajemniczonym także pod nazwami Sadaer lub Santur, widnieje na posadzce sali w zamku Wewelsburg, który dla szefa SS Heinricha Himmlera miał stać się nowym Camelot, duchowym centrum Rzeszy, neopogańskim Watykanem. Nad jego znaczeniem spekuluje się do dzisiaj. Według niektórych jest to odwołanie do mitu o niewidzialnym, ukrytym słońcu - pasywnym bliźniaku gwiazdy ogrzewającej Układ Słoneczny. Inni wskazują raczej na powiązania astrologiczne i magiczne znaczenie liczb (12 promieni - 12 znaków Zodiaku). Czy właściwe jest dopatrywanie się w tym symbolu ukrytych trzech swastyk oraz run Sig? Jaka nie byłaby prawda, Czarne Słońce od czasów II Wojny Światowej jest źródłem nieustannej inpiracji dla wszelakiej maści zwolenników okultystycznych prądów neonazizmu oraz przedmiotem dociekań różnych badaczy.

Ezoteryczna symbolika Czarnego Słońca nie pełni jednak żadnego znaczenia w książce Jamesa Twininga. Owszem, tak nazywa się fikcyjna organizacja nazistowska, której knowania stanowią część fabuły, jednak autor skupia się na czysto przygodowych wątkach, nie zagłębiając się w rozważania na temat znaczeń symboli i okultystycznych rytuałów. Bohater jego książki nie jest symbologiem jak Robert Langdon z Kodu Leonarda da Vinci Dana Browna, nie może więc popisywać się przed innymi postaciami swoja wiedzą - jest raczej człowiekiem czynu. Bo chociaż nie da się ukryć, że dzieło Dana Browna wpłynęło na styl pisarski Jamesa Twininga, to Czarne Słońce jest raczej oldschoolową powieścią sensacyjną, niż książką o tajnych stowarzyszeniach strzegących tajemnic, których ujawnienie zatrzęsłoby podstawami zachodniej cywilizacji / Kościoła Katolickiego (niepotrzebne skreślić).

O co w ogóle chodzi w książce? Seria zagadkowych zbrodni w Ameryce, Anglii i Europie wydaje się być ze jakoś ze sobą  połączona. W rozwiązanie łamigłówki angażuje się FBI, angielski wywiad, neonazistowscy terroryści, organizacja pilnująca sekretów z czasów II Wojny Światowej a nawet rosyjska mafia. W samym środku tego wszystkiego znalazł się Tom Kirk, dawny złodziej dzieł sztuki, który powrócił na drogę prawa i obecnie zajmuje się nie ich kradzieżą, a odzyskiwaniem. Jego motywy są osobiste. Ściga on Renwicka - mordercę swojego ojca, dawnego przyjaciela, który także pragnie położyć swoje ręce na skarbie, którego wszyscy szukają. W przygodach Kirka dzielnie wspierają  uzależniony od hazardu wspólnik oraz młoda dziewczyna, którą wychował jego ojciec. Kluczowe elementy układanki znajdują się w pewnym niemieckim zamku, rosyjskim muzeum sztuki oraz tunelach ukrytych w austriackich górach. Finał zaskoczy wszystkich uczestników rozgrywki...

Już sama konstrukcja powieści przypomina dzieła Browna. Króciutkie rozdziały, z których niemal każdy kończy się ujawnieniem ważnej dla bohaterów informacji. Akcja dziejąca się w niewielkim okresie czasu. Fabuła zaczynająca się spektakularnym, szokującym morderstwem. Do tego szczypta ciekawostek, trochę kodów i łamigłówek - u Twininga ważną rolę pełni niemiecka machina szyfrująca Enigma (tutaj plus dla pisarza za wzmiankę o roli polskich matematyków w złamaniu jej szyfru). Cały fragment z elektronicznym kluczem i skrytką w szwajcarskim banku jest tak podobny do epizodu z Kodu Leonarda da Vinci, że o przypadku mowy być nie może. Nie można tutaj jednak winić tylko autora Czarnego Słońca, bo Dan Brown wyznaczył pewien trend, do którego nawiązuje cała masa mniej lub bardziej utalentowanych pisarzy, pragnących sławy i bogactwa - czerpią oni czasem wręcz bezwstydnie z jego pomysłów. Można także u Twininga doszukać się zapożyczeń z opowiadań o Sherlocku Holmesie: Renwick to przebiegły mistrz zbrodni i przywódca organizacji przestępczej, przypominający postać profesora Moriarty'ego, śmiertelnego wroga detektywa z Baker Street.

Na szczęście dla Twininga ma on sprawne pióro i dobry warsztat, które pozwalają zapomnieć podczas lektury o tych oczywistych inspiracjach. Książkę mimo sporej ilości stron czyta się szybko, a akcja gna do przodu, nie pozwalając na nudę ani przez chwilę. To idealny towarzysz podróży np. pociągiem - czas przy niej płynie prędzej, a i fabuła nie jest na tyle skomplikowana, żeby znużyć czytelnika. Bawią oczywiście niektóre rzeczy, jak cały wątek z mafią rosyjską, romans  czy banalne, łzawe sceny na zakończenie. Wydaje się, że autor niepotrzebnie chciał upchać na stronach powieści maksymalnie dużo mocnych wrażeń, pościgów, strzelanin i bójek. Czasem lepiej byłoby chyba poświęcić trochę czasu np. na pogłębienie psychologii postaci. A szkoda, bo taki Renwick kryje w sobie duży potencjał, to samo tyczy się jego niejasnych aluzji co do przeszłości ojca Toma Kirka. Najwyraźniej jednak pisarz zdecydował, że coś musi zostawić do kolejnej książki. Sequele to znak naszych czasów.

Trochę szkoda, że Twining nie poszedł tropem zainteresowań magią, z jakich znani byli niektórzy naziści (np. Rudolf Hess, Heinrich Himmler, przypuszczalnie sam Hitler). Cały epizod dziejący się na zamku Wewelsburg to najzwyczajniej zmarnowanie potencjału miejsca, które jak magnes przyciąga do siebie pasjonatów okultystycznych źródeł nazizmu. To fascynujący, ale rzadko podejmowany wątek historii, często lekceważony. Jego eksponowanie w popkulturze wypada czasem znakomicie, żeby przywołać tylko grę komputerową Return To Castle Wolfenstein, komiksy i film o przygodach Hellboya czy trylogię o Indianie Jonesie. Mało kto jednak zna się na tym tak, żeby napisać coś ciekawego, nie powtarzając bzdur, które pojawiają się w książkach typu Tajne zapiski magów Hitlera. Trzecia Rzesza kryła w sobie jednak tyle nierozwiązanych do dzisiaj zagadek, że powstało o nich mnóstwo powieści i bez wątpienia w przyszłości zostanie napisana jeszcze niejedna. Kilka z tych tajemnic autor opisał w Czarnym Słońcu i szczególnie polskim czytelnikom powinny być one bliskie, wszak w każdym zakątku naszego kraju pełno jest legend o ukrytych skarbach, które zrabowali i ukryli Niemcy czy supertajnych broniach Hitlera, czających się gdzieś w podziemiach.

Jamesowi Twiningowi udało się stworzyć całkiem interesującą powieść, przy której można spędzić przyjemnie kilka chwil. Nie jest to może literatura najwyższych lotów, ale też zdecydowanie nie można jej nazwać zwykłym czytadłem. Czarne Słońce to druga po The Double Eagle książka o przygodach eks-złodzieja Toma Kirka, w przygotowaniu następna, zatytułowana Seal Of Napoleon. Poprzednie części przetłumaczono na 15 języków i myślę, że biorąc pod uwagę obecne trendy na rynku wydawniczym, o popularność kolejnej Twining nie powinien się martwić.

P.S. Pochwały należą się autorowi okładki polskiego wydania, który nie powielił błędu z oryginalnej anglojęzycznej edycji, gdzie symbol Czarnego Slońca umieszczono na odwrót (lustrzane odbicie).

Czarne słońce

Autor: James Twining
Wydawnictwo: Otwarte
Wydanie polskie: 2/2007
Liczba stron: 464
Format: 148 x 210 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7515-012-4
Cena z okładki: 29,00 zł


blog comments powered by Disqus