Recenzja książki "Błoński przekorny. Dziennik, wywiady"

Autor: Aleksander Krukowski
Korekta: Bool
3 kwietnia 2011

Pewnym smutkiem napawa mnie książka "Błoński przekorny". Smutkiem, który pojawia się ostatnio częściej, bo i częściej polski rynek wydawniczy reaguje w tak zasmucający sposób. Jan Błoński zmarł w 2009 roku, już w dwa lata później do rąk czytelników trafia książka poświęcona jego osobie. Praktyka ta przypomina każdorazowy wysyp publikacji po śmierci pop-gwiazdki. A przecież Błoński nie był – i z pewnością nie chciał by być – postrzegany jako celebryta światka filologicznego.

Między okładki książki wrzucono materiały podzielone na trzy kategorie: dziennik, wywiady przeprowadzone przez Błońskiego oraz wywiady przeprowadzone z Błońskim.
Publikacja dzienników zmarłej osoby w tak krótkim czasie od jej śmierci była kiedyś zabiegiem nieetycznym. Przy tego typu materiałach, często bardzo intymnych, zawierających informacje o ludziach współczesnych autorowi, obowiązywała klauzula tajności, która wynikała ze zwykłej grzeczności. "Błoński przekorny" pomija tę klauzulę, ale czy w tym wypadku mamy do czynienia z brakiem (wydawniczej) ogłady? Tak się wydaje, jednak uważniejsza lektura dziennika podważa pewność takiego osądu. Otóż w dzienniku brakuje zapisów o intymnym charakterze. Wszystko tu wydaje się przepuszczone przez filtr literackości i intelektualizmu. Błoński jawi się nie tyle przekorny, co niepokorny. Oczywiście wewnątrz tekstu emanuje pokorą, jednak całość sprawia wrażenie pisania z myślą o publikacji. Stąd brak intymności, brak pikanterii ale też brak codzienności. Autor dziennika kreśli swój obraz, starannie dobierając jego elementy, oczyszczając siebie z rzeczywistości na rzecz literackości czy filozofii. Snuje rozmaite dywagacje na tematy okołoliterackie, kulturowe i polityczne, ale wszystko to ma charakter abstrakcyjny, brak tu konkretnej, szarej, namacalnej rzeczywistości.

Podobnie Błoński zachowuje się w wywiadach. Jego sposób prowadzenia konwersacji (bez względu na to, czy zajmuje w nich rolę inicjatora rozmowy, czy nie) jest szczególny. Wyciąga swoich rozmówców na intelektualne płaszczyzny i odrywa usilnie od życia. W przypadku wywiadów przeprowadzanych przez siebie wykazuje jednak dużą  pomysłowość formalną, rejestrując wprawdzie rozmowy, lecz czyniąc to w sposób zaskakująco różnorodny. Stara się nie tylko przekazać słowa rozmówcy, ale także pewien klimat dialogu. Starania te czynione są na różny sposób i sprawiają, że druga część, czyli wywiady Błońskiego, jest dużo ciekawsza od trzeciej. Wywiady z Błońskim obsadzają go zwykle w jakiejś konkretnej roli. Publicyści rozmawiają z Błońskim-krytykiem, z Błońskim-literaturoznawcą, z Błońskim-profesorem. Nie posiadają sprawności czy może raczej inwencji formalnej Błońskiego, przez co te wywiady nie porywają czytelnika tak bardzo, jak rozmowy z części drugiej.

Jan Błoński zapadł mi w pamięć najbardziej jako badacz Witkiewicza. Myśląc nad formą "Błońskiego przekornego", nie mogę się jednak uwolnić od innego badacza Witkacego, Włodzimierza Boleckiego. On to w swojej książce "Poetycki model prozy w dwudziestoleciu międzywojennym" ukuł termin "powieść-worek", na określenie prozy Micińskiego, Jaworskiego i Witkiewicza. I choć "Błoński przekorny" nie jest powieścią, to wydaje się być workiem, do którego wrzucono varia autora. Książka, po której spodziewałem się portretu autora, jest tak naprawdę portretem filologa. Czy to jej wada? Zależy od oceny czytelnika. Myślę, że większość obdarzy uznaniem humanistę. Mnie brakuje tu człowieka.

Błoński przekorny. Dziennik, wywiady

Autor: Jan Błoński
Wydawnictwo: Znak
Wydanie polskie: 2/2011
Liczba stron: 464
Oprawa: twarda
ISBN-13: 9788324015009
Cena z okładki: 59,90 zł


blog comments powered by Disqus