Magia wielkiej sceny - recenzja książki "Zwiedzajcie Europę, póki jeszcze istnieje"

Autor: Tomasz Nowak
Korekta: Alicja "cichutko" Laskowska
24 stycznia 2013

www.gildia.pl
Zwiedzajcie Europę póki jeszcze istnieje.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 6,90 zł 9,99 zł
dodaj do koszyka
Mimo rozlicznych rewolucji estetycznych i kulturowych blichtr muzyki klasycznej, związana z nią maestria oraz poczucie przynależności do "lepszego świata" nie tracą swej uwodzicielskiej siły. I tak oto wielki jej znawca zabiera nas, maluczkich, w krótką, ale intensywną wyprawę po dziejach ostatniego półwiecza – do miejsc owianych legendą – prezentując zjawiska i ludzi, którzy w drugiej połowie XX wieku odcisnęli największe piętno na scenach Europy. 
 
Pożegnanie złotego wieku festiwali muzycznych – taki podtytuł wybrał Janusz Ekiert dla swej książki. Dlatego też pierwszą część Zwiedzajcie Europę, póki jeszcze istnieje rozpoczyna przegląd festiwali. Werona, Bayreuth, Salzburg, Wiesbaden – to miasta, których nazwy pobudzają wyobraźnię i wywołują dreszcz podniecenia u każdego melomana. Jeśli czytelnik nie doznaje podobnych emocji, powinien książkę od razu odłożyć, bowiem w gąszczu nazwisk, tytułów oraz występów ktoś zupełnie nieobeznany – kto nie podda się ich czarowi albo kogo wiedza o Mozarcie sprowadza się do tej czerpanej z filmu Miloša Formana – szybko się zniechęci.
 
Ekiert pisze o festiwalowych zjawiskach, niezapomnianych występach, ale także konfliktach i różnych losach poszczególnych imprez. Nadaje też należyte znaczenie i miejsce Warszawskiej Jesieni. Ale mimo, iż w niemal każdym rozdziale powtarza, że właściwie wszystko już było, nie stawia wyraźnej cezury, mówiąc, że w "nowych czasach" nic wielkiego się już nie zdarzy.
 
Inaczej wygląda to dalszej części książki. W dziale trendy, gdy mówi o reżyserii, postmodernizmie czy gwiazdorstwie, czyni to z niejaką zgryźliwością. Nawiązuje do przerostu formy nad treścią, która w szaleńczym pędzie ku nowości przekracza niekiedy wszelkie granice, z poczuciem smaku i sensu na czele.
 
Część ostatnia, poświęcona wydarzeniom, dotyka zjawisk szczególnych, które na przestrzeni Powojnia stanowiły przykład awangardy – czegoś niepowtarzalnego, unikatowego. Autor wymienia tu Amadeusza – filmową adaptację życia Mozarta, która pociągnęła za sobą nową modę na klasykę, ale pomimo wielu prób nie zaowocowała innymi równie dobrymi obrazami filmowymi. Pisze również o Koyaanisquatsi – legendarnym już dokumencie z obsesyjną muzyką Philipa Glassa. Wyróżnia zrodzony z przesytu modernizmem trend opierający się na rekonstrukcji oraz poszukiwaniu "oryginalnego" brzmienia dawnych utworów.
 
To właśnie w tych częściach pobrzmiewa pytanie, czy w czasach, kiedy twórcom już praktycznie wszystko wolno, a głównym celem jest zszokowanie widza – i to niekoniecznie wybitnym artyzmem – znajdzie się jeszcze miejsce na coś odkrywczego na naszych scenach muzycznych? Czy wobec dyktatu praw ekonomicznych, reżyserów i producentów zaistnieją jeszcze tak wyrafinowane gwiazdy jak Callas, Karajan czy Pavarotti? To oni bowiem – jak pisze Ekiert – stanowią sól muzyki klasycznej. Wątpliwość płynie stąd, że obecnie to nie gwiazdy dyktują normy. Zachodzi zjawisko odwrotne – ci, którzy niegdyś byli wielcy, dziś stanowią etykietę dla coraz pośledniejszych produktów. Czy wymienione pod koniec książki wydarzenia otwierające wiek XXI będą miały w perspektywie kolejnych lat tę samą artystyczną siłę, co te, które wraz ze zmieniających się światem przeminęły?
 
Choć stworzenie wspominkowego zbioru fragmentów dawnych reportaży, esejów i felietonów muzycznego erudyty, jakim niewątpliwie jest Janusz Ekiert, ma sens, nie do końca jasny jest zamysł ukryty pod jego tytułem. Wydawać by się mogło, że czytelnika czeka nostalgiczne wejrzenie w przeszłość i twarde rozliczenie ze współczesną rzeczywistością sceny muzycznej. Tymczasem autor, owszem, wytyka wiele współczesnych negatywnych zjawisk, ale przyznaje, że nie są one żadną nowością. Pokazuje blichtr drugiej połowy XX wieku i zastanawia się, czy "złote czasy" jeszcze kiedyś nastaną. Równocześnie pokazuje, iż wielkie wydarzania, a zwłaszcza trwające od dziesiątków już lat festiwale, też miały lepsze i gorsze okresy, wzloty i upadki.
 
Żadną miarą nie wieści przy tym zapowiadanej w tytule apokalipsy, która miałaby zmieść całkowicie Europę (zwłaszcza tę kulturalną) z powierzchni ziemi. Jednocześnie przemyca wyraźne instrukcje "maluczkim" – tak twórcom, jak i słuchaczom. Może niechcący, ale daje jasno do zrozumienia, że jeśli ktoś chce coś nowego w sztuce operowej czy baletowej wymyślić, musi odrobić lekcje z przeszłości – i to tak bogatej, że wielu zupełnie nie zdaje sobie z tego sprawy.

Zwiedzajcie Europę póki jeszcze istnieje

Autor: Janusz Ekiert
Wydawnictwo: Świat Książki
Wydanie polskie: 8/2012
Liczba stron: 240
Format: 135 x 215 mm
Oprawa: twarda
ISBN-13: 9788377997482
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,90 zł



blog comments powered by Disqus