Recenzja "Książki moich wspomnień"

Autor: Aleksander Krukowski
Korekta: Bool
20 lutego 2011

"Książka moich wspomnień" Jarosława Iwaszkiewicza ukazała się po raz pierwszy w Krakowie, w 1957 roku. Pisana była w latach okupacji, co rzuca pewne specyficzne światło na zawarte w niej treści.

Autor cofa się we wspomnieniach do swych lat dziecięcych, czasów pierwszej wojny oraz do dwudziestolecia międzywojennego. Pisze o sobie samym, ale swoje reminiscencje ogniskuje często wokół miejsc i ludzi, którzy zapisali się w jego biografii. Takie miejsca jak dom rodzinny czy postaci jak Karol Szymanowski ukształtowały zarówno osobowość, jak i pisarstwo Iwaszkiewicza.

W "Książce moich wspomnień" widać wyraźnie, jak krajobraz i atmosfera miejsc oraz czasów wpływają na autora "Sławy i chwały", jak kształtują jego język literacki oraz wrażliwość artystyczną. Iwaszkiewicz w pewnych momentach wydaje się malować słowami. Malować życie wiejskie, ziemiańskie – pełne spokoju i harmonii, niczym to przedstawiane przez Mikołaja Reja. Takie jest dzieciństwo poety, którego obraz zostaje zakłócony przez wybuch pierwszej wojny światowej. Wtedy to autor zmienia swój ton, jakby na powrót udzielał mu się niepokój tamtych czasów. Wojsko, zagadnienia etyczne mieszające się z egzystencjalnymi, stan wiecznego zagrożenia: dla życia, dla kraju i dla tożsamości, wzmagają twórcze potrzeby. Wciąż obecna refleksja nad sztuką powstrzymywana zostaje jeszcze przez epizody politycznego zaangażowania, tak kontrowersyjne w biografii Iwaszkiewicza (chociaż ich kontrowersyjność wzrośnie na długo po napisaniu "Książki moich wspomnień"). Ale ulga, jaką przyniosło zakończenie pierwszej wojny światowej, wiązała się nie tylko z odzyskaniem niepodległości, ale także z odzyskaniem swobody twórczej. I pod tym względem czytelnik powinien być najbardziej zadowolony: otrzymuje dość dokładny obraz literackiej kariery Skamandryty. Autor uwzględnia tu nie tylko swoje sukcesy, ale i porażki. Opisuje środowisko artystyczne Międzywojnia, pewną jego hermetyczność z jednej strony, z drugiej jednak przyjaźnie, które udało mu się w tym środowisku nawiązać. Oddając okoliczności powstawania poszczególnych utworów, dostarcza tu pewnych kluczy interpretacyjnych, być może zupełnie celowo pomyślanych, pisanych z perspektywy niemal trzech dekad.

Co się zmieniło od czasu pierwszego wydania "Książki moich wspomnień" w 1957 roku? Czy warto znów po nią sięgać? Oczywiście, warto. Oczywiście – dlatego, że jest to piękna historia, pięknie opowiedziana i na piękno wyczulająca. Ale istnieje także mniej oczywisty powód. Otóż w roku 57. nie mieliśmy jeszcze do dyspozycji "Dzienników" Iwaszkiewicza. Ukazują się one od 2009 roku i kontrast pomiędzy nimi a "Książką moich wspomnień" jest bardzo wyraźny. W pierwszej kolejności warto nadmienić, że okres opisany w "Książce..." jest bardzo słabo zarysowany w pierwszym tomie "Dzienników", ilość zapisów z tamtego czasu jest znikoma. Jednak nie tylko pod względem merytorycznym różnią się te dwie książki. "Dzienniki" posiadają charakter bardziej intymny i przez to może bardziej pesymistyczny. "Książka moich wspomnień" jest dziełem zamkniętym, pisanym z myślą o publikacji. Oddaje jakąś całość, obraz skończony i już w swej skończoności, w swej harmonii i ładzie – bardziej pozytywny.

Pytać o to, gdzie Iwaszkiewicz jest prawdziwszy, nie ma sensu. Ma za to sens kompletowanie Iwaszkiewicza, którego części znajdują się z pewnością w "Dziennikach", a sporo także w "Książce moich wspomnień". Lektura ta prawdziwie godna jest polecenia, tym bardziej że wydawnictwo Zysk i S-ka postarało się o piękną oprawę i bogaty materiał ilustracyjny.

Książka moich wspomnień

Autor: Jarosław Iwaszkiewicz
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 10/2010
Seria wydawnicza: W oknie czasu
Liczba stron: 400
Format: 145x215 mm
Oprawa: twarda
ISBN-13: 9788375064476
Cena z okładki: 45,00 zł


blog comments powered by Disqus