Fragment #1 książki "Krzyk pod wodą"


Czerwiec 1973

Dziecko w wannie już nie krzyczy.

Ona rozkoszuje się ciszą.

Jednak dźwięk pozostawia pogłos. Dźwięczy i dudni w jej głowie. A ona naprawdę potrzebuje odrobiny spokoju. Czy to tak wiele? Po prostu trochę spokoju. I snu.

W ciągu dnia przesiaduje na sofie, zatykając uszy.

Dziecko wrzeszczy przez okrągłą dobę. Czuje, że za chwilę zwariuje. To jest jak wieczne oskarżanie: nie jesteś dość dobra, nie starasz się wystarczająco, nie potrafisz się mną zaopiekować.

Dziecko zwróciło się przeciwko niej.

Początkowo próbowała je pocieszać, przytulać do swojego ciała. Ale ono ją odpychało. Jest wobec niej wrogo usposobione. Wyraźnie to czuje. W jaki sposób może zająć się dzieckiem, które jest tak wrogo do niej nastawione? Jak ma poczuć miłość do takiego dziecka?

Pielęgniarka środowiskowa powiedziała, że dziewczynce dobrze zrobi sen w wózku na świeżym powietrzu, więc wychodzą. Tam mała również płacze, ale przynajmniej jej uszy mogą chwilę odpocząć.

Ona tak bardzo potrzebuje spokoju.

Coraz mniej panuje nad swoimi myślami.

Ma najszczersze intencje, żeby je zatrzymać, ale ono nie daje się oswoić. A ona nie chce doznać porażki, opowiadając mężowi, jak się sprawy mają.

To nie tak miało być. Ale nie potrafi tego zmienić. Nie ma temu dziecku nic do ofiarowania. Nie ma dla niego nawet mleka. Jakby jej ciało sprzeciwiało się temu, żeby darować więcej. Ale ona przecież i tak wystarczająco dużo już z siebie dała! Ten mały potwór jest jednak innego zdania.

Czuje, jak ogarnia ją gniew. Mała egoistka. Tylko od niej wymaga. Jak mogła wydać na świat takie małe, egoistyczne stworzenie?

Gdyby była mężczyzną, najprawdopodobniej pomyślałaby, że to nie jej potomstwo. Jednak to ona je nosiła i urodziła.

W jej głowie rodzi się myśl, której nie można wypowiedzieć na głos. Jest zbyt wstydliwa. Jednak myśl nie znika z tego powodu.

W głębi duszy życzyłaby sobie, żeby to dziecko nigdy nie przyszło na świat.

Teraz jakby nieco wybudzała się z drzemki.

Czuje, jakby obserwowała się z zewnątrz. Unosi się w powietrzu, krążąc nad sobą.

Widzi swoje ciało siedzące na podłodze obok wanny. Coś jest nie tak. W pierwszej chwili nie rozumie, co się stało. Wkrótce to dostrzega.

Dziecko w wodzie wygląda na bezwładne i pozbawione życia.

Co się stało?

Nie rozumie. Wyciąga je z wody i kładzie na podłodze. Nie czuje oddechu. Robi masaż serca i wdmuchuje powietrze do małych ust.

O Boże…

I gdy już sądzi, że to beznadziejne i że nie uda się przywrócić do życia tego bezwładnego ciała, dziewczynka kaszle, a woda z płuc wydostaje się przez jej usta i nos.

Przez resztę dnia uważnie obserwuje dziecko. Mała krzyczy jak zwykle.

Gdy jej mąż wraca do domu z kliniki okulistycznej, o niczym mu nie wspomina. A on nic nie zauważa. Spostrzegawczość okulisty jest najwyraźniej ograniczona.

Jeszcze przez dłuższy czas nie ma odwagi kąpać dziecka.

Krzyk pod wodą

Autor: Ole Tornbjerg, Jeanette Øbro Gerlow
Tłumaczenie: Justyna Haber
Wydawnictwo: Insignis
Miejsce wydania: Kraków
Wydanie polskie: 6/2012
Liczba stron: 408
Format: 140x210 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788361428718
Wydanie: I
Cena z okładki: 9,99 zł


blog comments powered by Disqus