Jeffery Deaver "Październikowa lista" - recenzja książki


Igranie z czytelniczymi przyzwyczajeniami

Cytat otwierający najnowszą powieść Jefferey’a Deavera został bardzo umiejętnie dobrany: „Życie można zrozumieć, patrząc nań tylko wstecz: żyć jednak trzeba naprzód” (Søren Kierkegaard). Akcja obejmuje niecałe trzy dni (od piątkowego poranka do niedzielnego wieczoru), zaś sama książka rozpoczyna się w przewrotny sposób – od finału sprawy, od którego akcja cofa się aż do jej początków (czyli od rozdziału trzydziestego szóstego, kończąc na ostatniej stronicy na pierwszym). Niespodziewanie do pokoju, w którym rozmawiają Gabriela McKenzie i Sam, wchodzi Joseph, porywacz sześcioletniej Sary, córki kobiety. Mężczyzna zabija Sama i tym samym kończy się historia. Deaver burzy tradycyjną narrację, niejako zmuszając czytelnika do łączenia pewnych faktów: trzeba odkryć, co stało się na początku, u źródeł przestępstwa, zanim zakończyło się ono śmiercią Sama.

Tytułowa ”październikowa lista” to jeden ze sztucznie wykreowanych elementów biura stworzonego  na potrzeby zlikwidowania Daniela Reardona (nowy gracz na nielegalnym rynku finansowym), spis obejmujący najbardziej wpływowych ludzi dokonujących pieniężnych malwersacji. To pierwszy tytuł w twórczości Deavera, w jakim pojawia się nowy typ bohaterki: przebiegła, inteligentna, sprytna, bez mrugnięcia okiem potrafiąca zręcznie manipulować zwierzchnikami ukrywając swoją prawdziwą tożsamość. Fabuła powieści toczy się dwutorowo: oprócz prowadzenia głównego śledztwa McKenzie wykorzystuje swoją wysoką pozycję do prywatnych celów, wyprowadzając wszystkich współpracowników w metaforyczne pole. Trzeba uczciwie przyznać, że postać Gabrieli jest bardzo ciekawie skonstruowana jeśli chodzi o jej prawdziwe pobudki i cele, jakie zamierza osiągnąć.

Historia jest dopracowana pod każdym względem, wszystko ma swoje miejsce, każdy bohater realizuje własne cele, co paradoksalnie działa na  niekorzyść powieści, ponieważ pozwala wyeliminować jakikolwiek element zaskoczenia. Wnikliwy czytelnik dość szybko domyśli się najważniejszych kwestii składających się na wiodącą intrygę powieści. Niestety, jest to jedna ze słabszych książek Deavera: im bliżej końca, tym większe rozczarowanie, ponieważ całość jest dość przewidywalna; zabrakło również charakterystyki emocjonalnej postaci, co było wyznacznikiem jego wcześniejszych tytułów (dla przykładu w Kolekcjonerze kości bądź Kamiennej małpie). Wydawać się może, że autorowi brakuje już świeżego pomysłu na kolejny zaskakujący thriller.

Interesującym zagadnieniem jest fakt, iż książkę można spokojnie czytać od końca. Jako, że autor skupił się na akcji, to tekst czyta się naprawdę szybko, nie trzeba się pochylać nad kolejnymi nieścisłościami, bowiem zostają one wyjaśnione już po kilku kolejnych stronach (tudzież w odwrotnym kierunku: wszelkie dziwne chwyty narracyjne stają się jasne po zapoznaniu się z uprzednimi scenami). Jest to zabieg znany między innymi z serialu Damages i trzeba uczciwie przyznać, że burzy on dotychczasowe oczekiwania czytelników, umożliwiając dwojaką lekturę powieści. Pod względem kompozycji i języka tytułowi nie można niczego zarzucić.

Październikowa lista okazała się lekkim, niezbyt angażującym thrillerem na letnie popołudnia. Nie jest to czołowa pozycja w prozie Deavera, jednak pozostaje mieć nadzieję, że to tylko chwilowy spadek pisarskiej formy. Być może kolejna pozycja będzie powrotem do wysokiej jakości literackiej jednego z najbardziej popularnego twórców współczesnego thrillera. 

Październikowa lista

Autor: Jeffery Deaver
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 4/2014
Liczba stron: 344
Format: 140x200 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788378397502
Wydanie: I
Cena z okładki: 36 zł


blog comments powered by Disqus