Jenny Witterick "Tajemnica mojej matki" - recenzja książki


Puszczanie wodzy wyobraźni

Tajemnica mojej matki to króciutka, aczkolwiek, jak się wydaje, bardzo kontrowersyjna powieść, której głównymi bohaterkami są Polka Franciszka Halamajowa, Sprawiedliwa Wśród Narodów Świata, i jej córka Helena. Nie ma żadnych zastrzeżeń wobec prawdziwej i godnej naśladowania postawy bohaterki, niemniej sprzeciw budzi forma, w jakiej została wykorzystana jej osoba.

Jenny L. Witterick to 52-letnia Kanadyjka, która obejrzawszy film dokumentalny poświęcony historii Halamajowej, postanowiła napisać o tym książkę. Powieść wydana na dodatek za własne pieniądze jako self-publishing odniosła w Ameryce ogromny sukces. Czy jednak pozbawiona wiarygodnego tła, naszpikowana mnóstwem błędów historycznych i kulturowych pozycja może zachwycić polskiego odbiorcę?

Opisana historia jest ukazana z perspektywy czterech narratorów: Heleny Halamajowej, Żyda Bronka, Żyda Mikołaja i niemieckiego dezertera wojennego Vilheima. Ich opowieść jest osnuta wokół Franciszki, która zdecydowała się ukryć piętnaście osób na terenie swego niewielkiego gospodarstwa w podkrakowskim Sokalu. Historia rozpoczyna się na początku lat 30., kiedy to Helena wraz z matką uciekły od ojca-tyrana (Ukraińca, który jawnie sympatyzował z nazistami), a kończy w 1945 roku, kiedy Armia Czerwona ″wyzwoliła″ ziemie polskie spod niemieckiej okupacji. 

To prosta historia, pokazująca jak wojna upadla ludzkie dusze, niemniej Witterick popełniła mnóstwo błędów, zarówno historycznych, jak i dotyczących kultury polskiej, przez co lektura Tajemnicy mojej matki staje się co najmniej kontrowersyjna. Autorka kontynuuje, a raczej powiela, schemat mitologizacji wojny i łagodzenia politycznej odpowiedzialności Niemiec. Polska okresu wojny jest pełna pałających zemstą antysemitów, którzy tylko czekają, aby się wzbogacić na ludzkiej krzywdzie (czego przykładem jest Polak-nazista, który za wiadro wódki chętnie kolaboruje z Niemcami). Mało tego, kraj nad Wisłą jest zacofany do tego stopnia, że chłopi w zimie muszą w domach chodzić w kożuchach i futrach, aby móc się ogrzać.

Na kartach musiał pojawić się dobry Niemiec (bo złych nie ma, są jedynie armie bliżej nieokreślonych narodowościowo nazistów). Vilheim jest niemieckim dezerterem, który do tego stopnia kocha otaczający go świat, że nie jest w stanie jeść mięsa, ponieważ rani to niewinne zwierzęta. Jedynie postawę Kazimierza, ukochanego Heleny i pół-Niemca, można logicznie wytłumaczyć; nie wydał rodziny Hajamajów i wspierał ich finansowo w czasie wojny. Kolejnym błędem, który razi (zwłaszcza polskiego czytelnika) jest ukazanie Armii Czerwonej jako tej walczącej w słusznej sprawie. Z kart tej historii wynika, że jej żołnierze wcale nie byli ″tymi złymi”, a wojna wraz z jej  strasznymi konsekwencjami szczęśliwie zakończyła się dla wszystkich już w 1945 roku.

Tajemnica mojej matki to dzieło wyobraźni. Jeśli rozpatrywać książkę tylko pod tym kątem, to jest to historia o ogromnym poświęceniu dla bliźniego, podnosząca na duchu i przywracająca wiarę w ludzkość. Pod względem stylistycznym powieści też nie można niczego zarzucić. Sucha, lapidarna, wręcz ascetyczna narracja często podkreśla tragizm sytuacji, z którymi muszą zmagać się bohaterowie. Uderza przez to swoją prostotą i dramatyzmem codziennego narażania swego życia na ogromne niebezpieczeństwo.

Wydaje się, że Tajemnica... jest takim literackim spełnieniem wizji autorki, jak powinien wyglądać jej mniemaniu Holokaust: na kartach powieści nie ma śmierci, głodu, a cierpienie i strach wspomniane są przy użyciu zaledwie kilku słów albo zwrotów (na przykład: ″Jestem sam w tłumie″; ″Boję się″). Zamiast tego jest miejsce na miłość (między Heleną a Kazimierzem), a także na opisy pierwszych dni w nowej pracy. Oczywiście w żaden sposób nie można tu ocenić postawy Franciszki, która jest warta głoszenia wśród wszystkich narodów świata, niemniej książkę opisującą jej życie można poddać ocenie. A jest onaniepełna, nie odzwierciedlae w żaden sposób odwagi i heroizmu Polki oraz terroru tych ciemnych i niezwykle okrutnych czasów.

Podsumowując: Tajemnica mojej matki to bardzo przeciętna pozycja. Biorąc pod uwagę wątek historyczny, nie powinna w ogóle powstać, ratuje ją tylko uniwersalne przesłanie miłości i nadziei, które nie gasną mimo otaczających je okropieństw. Można spokojnie sobie tę książkę odpuścić.

Tajemnica mojej matki

Autor: Jenny L. Witterick
Tłumaczenie: Katarzyna Waller-Pach
Wydawnictwo: Rebis
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 8/2014
Liczba stron: 192
Format: 130x195 mm
Oprawa: twarda
ISBN-13: 9788378185659
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,90 zł


blog comments powered by Disqus