Joe Abercrombie "Ostateczny argument" - recenzja powieści

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Anna Krystyna Misztal
8 sierpnia 2016

www.gildia.pl
Pierwsze prawo #3 - Ostateczny argument.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 34,30 zł 49,00 zł
dodaj do koszyka

Coś się skończyło, coś się zacznie?

Po fiasku na Krańcu Świata drużyna wróciła do Unii. Logen powędrował na Północ, wspomóc wojnę z Betholdem. Jezal nie wie, co ze sobą zrobić (może poza radosnym seksem z Ardee West). Bayaz i Ferro zostali w stolicy. Glokta znalazł się między młotem a kowadłem: bankiem, w którym się zadłużył w Dagosce, a Sultem, który najwyraźniej chce się pozbyć pracownika. Kampania w Anglandzie nie idzie najlepiej. Sytuacji nie poprawia wizja najazdu z południa. Generalnie – jest źle.

Pisarz przede wszystkim koncentruje się na połączeniu wątków drużyny Bayaza, Logena Dziewięciopalcego, Wilczarza i jego kompanów, Westa oraz Glokty. Jeśli baliście się, jak zapanuje nad tą mnogością motywów, nie martwcie się. Robi to sprawnie i sensownie, ale też nie rozwiązuje żadnych problemów naszych bohaterów (raczej tworzy kolejne). I wygląda na to, że pod koniec wszyscy mogą się rozczarować tym, co dostaną od losu. Autor zdaje się tłumaczyć czytelnikom, dość łopatologicznie, że życie to nie bajka i dobre zakończenia niekoniecznie są takie dobre. Że zawsze ktoś musi sobie ubrudzić ręce, ktoś musi się poświęcić, a inny – niezasłużenie cierpieć.

Ciekawie prezentuje się kwestia bohaterów. Mimo zmiany optyki, nadal koncentrujemy się na Logenie, Jezalu, Glokcie, Bayazie i Weście. I trzeba przyznać, że każdy z nich zafunduje nam niespodziankę. Abercrombie robi wiele, by rozwiać nasze wątpliwości co do intencji Bayaza albo nadzieje co do Logena. A po tym, jak doczytamy do końca historię Westa, można mieć wręcz moralnego kaca. To wynik całkiem realistycznie ujętych procesów psychologicznych, które nakreślono nam już w Nim zawisną – dostrzegliśmy wtedy, że nie każdy twardziel jest do końca twardy, i nie każdy z dobrych bohaterów jest taki dobry. Teraz dowiadujemy się, że nie każdy dostanie też to, na co zasłużył.

Abercrombie już nas przyzwyczaił do tego, że nie oszczędza swoich bohaterów. Czytelników także nie – Ostateczny argument to imponujące 840 stron drobnego druku. Bez dłużyzn, niepotrzebnych wątków czy opisów przyrody – sama akcja, mniej lub bardziej wartka. Jednocześnie widać, że autorowi się nie spieszy – chce wyczerpać wszystkie wątki, które do wyczerpania zostały, wyjaśnić to, co zaczął plątać w tomach poprzednich. Stąd też objętość sporej cegły.

Po zakończeniu książki przychodzi refleksja. Z jednej strony widzimy wyraźnie, że pozostało tu pewne pole do popisu (być może Abercrombie wykorzysta je do czegoś większego). Z drugiej – zostajemy zmuszeni do zastanowienia się nad tym, jakie wartości i wydarzenia doprowadziły do takiego, a nie innego końca i nad naszą całkowitą oceną Pierwszego prawa.

Jednocześnie nie mam (i wy zapewne też nie będziecie mieli) najmniejszych wątpliwości co do tego, że cała trylogia i sam Ostateczny argument to kawał świetnie napisanej, pełnokrwistej, bardzo „męskiej” fantasy. Abercrombie nie obniża poprzeczki ani na moment, więc jego proza jest – cóż – smakowita. Polecam gorąco!

Pierwsze prawo #3 - Ostateczny argument

Autor: Joe Abercrombie
Wydawnictwo: Mag
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 4/2016
Tytuł oryginalny: Last Argument of Kings
Rok wydania oryginału: 2008
Liczba stron: 842
Format: 135x200 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788374806411
Wydanie: II
Cena z okładki: 49,00 zł



blog comments powered by Disqus