Joe Abercrombie "Pół wojny" - recenzja powieści


Jak hiszpańska inkwizycja

Tego nikt się nie spodziewał. A już na pewno nie ja, biedna recenzentka. Zwieńczenie trylogii Morze Drzazg zaskoczyło, a Abercrombiego możemy spokojnie nazwać mistrzem wodzenia czytelników za nos. Ale, po kolei.

W Pół wojny przeskakujemy kilka lat od wydarzeń z Pół świata. Wokół Morza Drzazg narastają niepokoje, Najwyższy Król kroczy przez wszystkie krainy, depcząc je bez litości, a jego wojownicy palą i rabują miejsca, w których nie wita się ich z radością. Babka Wexen także nie zna miłosierdzi – po zdradzie króla Flynna wysłała do niego oddział słynnych zabójców i zrównała jego twierdzę z ziemią. Uratowała się jedynie wnuczka starego władcy, Skara, której udało się dostać do Gettlandu. Rozpoczęła się największa wojna, jaką pamiętają krainy północy.

Główną bohaterką, na której barkach Abercrombie najczęściej składa ciężar narracji, jest młodziutka Skara, która szybko musi zmienić się z rozpieszczonej princessy w prawdziwą władczynię, królową zrównanego z ziemią państwa. Pisarz obchodzi się z nią bezlitośnie  najpierw odbiera jej wszystko, potem dostarcza ledwie garsteczkę towarzyszy, by ostatecznie pchnąć dziewczynę przeciwko Najwyższemu Królowi oraz w szranki z Uthillem, Grom-gil Gormem oraz Ojcem Yarvim, jej (teoretycznymi) sojusznikami. Po swojej stronie Skara ma pożyczoną minister, podarowanego dzikiego wojownika i starego pirata – oraz bystry umysł i świadomość brzemienia, które dźwiga.

Abercrombie mistrzowsko rozgrywa tę powieść. Akcja goni akcję, bitwa bitwę – ale bez przesadnie długich opisów czy epatowania okrucieństwem. Duża część wojny, która pochłania Morze Drzazg, toczy się przy stołach władców. Szaleńcze plany nie zawsze mają szansę powodzenia, a bohaterowie czasem giną. Do samego końca nie możemy być pewni, co konkretnie zaplanował Yarvi, a co było dziełem przypadku, co zrobi Skara ani jaką rolę odegra w tym wszystkim Raith, jej dziki, żyjący wyłącznie walką i zadawaniem bólu wojownik, prezent od króla Grom-gil Gorma. Nawet wątki romantyczne – bo mamy ich tu więcej niż jeden – są miejscami nieprzewidywalne.

Jeśli wytknąć książce jakieś wady, to może tylko zbyt szybkie zawiązanie akcji – dosłownie na kilku stronach – oraz przedziwną, błyskawiczną przemianę Raitha, który niemal na przestrzeni dni nie dość, że wyhoduje sobie sumienie, to jeszcze błyśnie inteligencją, współczuciem czy zaprezentuje moralne dylematy. Jest to raczej niewiarygodne. Nie każdemu też spodoba się rozwiązanie tajemnicy elfich ruin – raczej sugerowane niż podane wprost – ale to już kwestia preferencji czytelnika.

Jako zwieńczenie trylogii Pół wojny prezentuje się godnie. Nie obniżyła poziomu całości, można powiedzieć, że nawet go podniosła (w porównaniu do Pół świata). Domknęła wątki, nie zostawiła luźnych końców. Pokazuje też, że wbrew wszystkiemu ta seria to opowieść o Yarvim – od początku do końca. Czytałam ją niemal z wypiekami na twarzy: jest ciekawa, wciągająca i świetnie napisana. Polecam gorąco – zarówno całe Morze Drzazg, jak i samo Pół wojny!

Morze drzazg #3 - Pół wojny

Autor: Joe Abercrombie
Tłumaczenie: Agnieszka Jacewicz
Wydawnictwo: Rebis
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 2/2016
Tytuł oryginalny: Half a War
Rok wydania oryginału: 2015
Format: 135x205 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 9788378188407
Wydanie: I
Cena z okładki: 34,90 zł



blog comments powered by Disqus