Recenzja książki "Ucieczka przed mrokiem"

Autor: Anna Kołodziejska
Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska
28 kwietnia 2011

Sięgnięcie po paragrafówkę może być gestem fundującym naprawdę świetną frajdę. Oczywiście wówczas, gdy jest ona urozmaicona i efektownie skonstruowana. Tego rodzaju rozrywka, jest okazją do skonfrontowania dwóch światów, dokładnie zaś porównania, jak wzorzec fabularny takich książek ma się do, na przykład, gier komputerowych wspartych filarem historii ze świata wyjętego wprost z kart powieści tolkienowskich i innych przedstawicieli gatunku. Bo czyż nie można by, odwołując się do korespondencji dwóch różnych mediów, mówić o powinowactwie fabuły i strategii prowadzenia akcji u obu?

Podejrzewam, że ta forma literatury od pierwszych chwil swego istnienia zyskała miliony fanów na całym świecie. Dobra i wciągająca książka z serii interaktywnej fantasy to nie tylko swoista nowalijka, eksperyment, ale także obcowanie z czymś zupełnie nowym i odmiennym niż do tej pory. Zaakcentowany tutaj epitet: dobry, zdecydowanie współgra z tym, co proponuje nam John Dever w pierwszej odsłonie cyklu „Samotnego Wilka”. Z informacji zamieszczonych na stronie internetowej, która w całości poświęcona jest uniwersum wykreowanemu przez pisarza, uderzająca jest ta, która odnosi się do czasu powstania książki. Wygląda na to, że wydawnictwo Copernicus Corporation zrobiło milowy krok ku temu, by przybliżyć polskim miłośnikom tej specyficznej formy literackiej dzieło, które w tym roku obchodzi swe 26 urodziny. Wydanie zaś „Ucieczki przed mrokiem” stało się właściwie pretekstem, do tego by od razu wzbogacić nasze domowe biblioteczki o kolejne części wielkiej opowieści, w której sami bierzemy udział.

Pierwszy tom przygody, którą funduje nam autor, to rzecz jasna wprowadzenie do świata Magnamundu, po którym jako gracze-bohaterowie, inicjanci dyscypliny klasztoru Kai, poruszamy się w oparciu o kartę postaci określającej umiejętności, ilość przedmiotów w plecaku, uzbrojenie, zdolność bojową i punkty wytrzymałości. Wyprawę wgłąb magnamundowskich krain poprzedzają zamieszczone w prologu cenne wskazówki i porady dotyczące rozgrywki. Samouczek to nie jedyny drogowskaz wyznaczający kierunek wędrówki Samotnego Wilka lub jego przeciwników. Zawsze, kiedy mamy problemy, możemy odwołać się do wspomnianej strony internetowej, na której świat wykreowany przez Devera poznaje się w perspektywie mikro, od najmniejszego szczegółu.

Trzeba przyznać, że „Ucieczka przed mrokiem” posiada standardową dla książek-gier paragrafowych oprawę plastyczną, łącznie z ozdobną kartą postaci i rysunkami używanej podczas starć militarnych broni. Największym walorem są jednak ilustracje wyrywkowo unaoczniające graczowi charakter świata, w którym się znajduje, jacy bohaterowie go otaczają, w jakich tarapatach się znalazł, bądź jakie odniósł zwycięstwo. Dodatkowo pod każdym z obrazków znajduje się komentujący go cytat wydobyty z treści całości historii. Powinno paść jeszcze pytanie o mapę, czyli o element właściwie niezbędny, by móc poruszać się w deverowskim imaginarium. Otóż ta umieszczona jest na obwolucie książki i funkcjonuje jednocześnie jako zakładka, którą łatwo możemy umiejscowić w danym momencie gry.

Nie pozostaje nic innego, jak gorąco zachęcić fanów tego rodzaju rozrywki do zapoznania się z „Ucieczką przed mrokiem”. Brawurowe eskapady Samotnego Wilka to bez dwóch zdań nie tylko klasyka w swoim gatunku (na miarę chociażby „Wojownika Autostrady” tegoż autora), ale i inspirujące doświadczenie, które, w przeciwieństwie do gier komputerowych, silnie angażuje wyobraźnię odbiorcy. W kulturze wizualnej coraz częściej mamy deficyt na tym polu, więc może warto powrócić do źródeł?

Samotny Wilk #1 - Ucieczka przed Mrokiem

Autor: Joe Dever
Wydawnictwo: Copernicus Corporation
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 6/2010
Tytuł oryginalny: Lone Wolf: Flight from the Dark
Rok wydania oryginału: 1984
Liczba stron: 416
Format: 125x190 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788361656180
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,90 zł


blog comments powered by Disqus