Recenzja książki "Szturmowcy Śmierci"

Autor: Marek Drozd
Korekta: Bool
29 lipca 2010

Nie będę ukrywał, że do pomysłu wprowadzenia w uniwersum Star Wars historii noszącej znamiona horroru podszedłem sceptycznie i z pewnymi obawami. Książek gwiezdno wojennych w ostatnim czasie mamy prawdziwy wysyp, ale jak na lekarstwo jest tych godnych większej uwagi. Saga Lucasa zdobyła tak liczną rzeszę fanów, że jakakolwiek reklama jest zbędna – wszystko, co posiada magiczny znaczek Star Wars, po prostu trzeba mieć. Niestety, jak się okazuje, nie każdy tytuł proponowany nam przez wydawnictwo Del Rey Books zasługuje na to, żeby po niego sięgnąć i wydać kilkadziesiąt złotych. Co więc jest nie tak ze Szturmowcami? O tym za chwilę, a na razie kilka słów o fabule…

Imperialna barka przewozi więźniów na księżyc będący kolonią karną. Podczas lotu napęd statku ulega uszkodzeniu. Na szczęście (a może raczej „niestety”) w miejscu wyjścia okrętu z nadświetlnej znajduje się gwiezdny niszczyciel, jak się niebawem okaże – opustoszały. Na jego pokład zostaje wysłana drużyna, której zadanie polega na znalezieniu zamienników zepsutych elementów. Przepastne wnętrza statku bojowego napawają lękiem nawet imperialnych szturmowców, dlatego pragną oni jak najszybciej powrócić na barkę. Oprócz brakujących elementów napędu ekspedycja znajduje jednak coś jeszcze. To „coś” stanowi poważne zagrożenie dla wszystkich pasażerów i od tego momentu z owym nienazwanym złem będą zmuszeni radzić sobie rozbitkowie.
 
Fabuła rozwija się bardzo szybko, momentami tempo jest nawet zbyt duże; autor przeskakuje z jednego miejsca na drugie. Na początku nic nie zapowiada nadchodzących wydarzeń, a czytelnik jest raczony opisami warunków życia na imperialnej barce oraz panujących tam zwyczajów. Bohaterami pierwszej części – tej sprzed kontaktu z niszczycielem – są dwaj bracia, Trig i Kale Longo, którzy mają zatarg z hersztem pokładowego gangu, Aurem Myssem. Pojawiają się oni również w dalszej części książki, jednakże nie są jedynymi postaciami pierwszoplanowymi.
 
Zło, które nie ma imienia, oraz uczucie osaczenia i stałego zagrożenia buduje odpowiedni nastrój, lecz tylko w początkowej fazie. Gdy dowiadujemy się, co tak naprawdę stało się na niszczycielu, książka zaczyna nudzić, a my dochodzimy do wniosku, że to wszystko już było. Schreiber psuje nie najgorszą powieść, robiąc ze Szturmowców historyjkę o… zombie! Tak, dobrze widzicie. Nie jest to nic innego jak kolejna krótka opowieść o złych nieumarłych, którzy chcą dopaść i skonsumować tych dobrych. A że po drodze w trupie łapy dostanie się kilku rozbójników… cóż, ich problem. 
 
Wspomnianymi bohaterami pierwszoplanowymi, którzy będą mieli to nieszczęście dzielić losy braci Longo, są… Han Solo i Chewbacca!  Być może Schreiber uznał, iż te dwie postaci to marka sama w sobie i klucz do sukcesu jego skromnego dzieła. Pierwsza myśl, jaka każdemu fanowi Star Wars przyjdzie do głowy, będzie brzmiała: co oni tu u diabła robią?! Tym razem jednak pan Solo nie  sypie z rękawa żartami na każdą okazję, a Chewbacca okaże się bardzo małomówny. Autor prawdopodobnie wyszedł z założenia, że każdy, kto sięgnie po jego książkę, zna obu bohaterów i dodatkowe informacje na ich temat czy jakiekolwiek próby wzbogacenia ich osobowości będą bezcelowe. Taki zabieg skutecznie ograniczy grono odbiorców, które i tak nie jest zbyt liczne.
 
Szturmowcy Śmierci są bardzo przeciętną książką, a właściwie dłuższym opowiadaniem, które nie wprowadza do gatunku niczego nowego. Jest kolejnym przykładem na to, że za pisanie nie powinien brać się każdy. Opisane wydarzenia są jakby oderwane od realiów Gwiezdnych wojen i po usunięciu kilku elementów mogłyby posłużyć do stworzenia powieści zupełnie niezwiązanej z uniwersum Star Wars. Wszystko to, co oferują Szturmowcy, znajdziemy w innych tytułach i to z pewnością w lepszym wykonaniu. Ani Han Solo, ani Chewbacca czy nawet głośna kampania reklamowa nie ukryją kiepskiej jakości. Tę książkę można sobie z czystym sumieniem odpuścić. 

Szturmowcy śmierci

Autor: Joe Schreiber
Wydawnictwo: Amber
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 1/2010
Tytuł oryginalny: Dead Troopers
Rok wydania oryginału: 2009
Liczba stron: 256
Format: 125x190 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788324135899
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,80 zł


blog comments powered by Disqus