"Mrok" - recenzja książki

Autor: Olga "Bombeletta" Kowalska
Korekta: Lucyna Kowalska
8 czerwca 2014

Mrok, czyli coś czai się w ciemnościach
 
Może już to wyczuwa. Może już wie.
 
Na koniec, gdy styka się czas z przeznaczeniem, wszystkie zdają się wiedzieć, zdają się rozumieć, że wiedziały przez cały czas i że mnie zdradzały. Rozumieją znaczenie i sprawiedliwość., rozumieją, że nadeszła pora zapłaty. Wstrząsa nimi sens życia i sens śmierci jednocześnie i widzą, że między jednym a drugim nie ma różnicy. Mrugnięcie powiek, ominięte jedno uderzenie serca, ostatni wydech, nic... brzęczenie... barwa długości fali świetlnej, to wszystko. Mądrość ostatniej sekundy, lekcja i dar.
 
Pragniemy wierzyć, że dom to nasza twierdza. Dobre, bezpieczne miejsce, gdzie nic złego nie może się przytrafić, gdzie nie ma wstępu nikt z zewnątrz. Nikt, kogo sami byśmy nie zaprosili. Nosimy w sobie nadzieję, że we własnych czterech ścianach zawsze jesteśmy tylko my i nasi bliscy. Nikt nie czai się w ciemnościach, za ścianą nie czyha na nas ktoś, kogo byśmy nie chcieli zobaczyć. Ufamy murom, okiennym zawiasom i zamkom w drzwiach. Przecież zawsze wiemy, kto nas odwiedza. Zamykamy dokładnie drzwi. Pamiętamy, kogo wpuściliśmy nawet na chwilę, przypadkiem. A co, jeśli właśnie jedna z tych przypadkowych osób, która zajrzała do nas tylko na moment, taka, która jedynie przez minuty miała wgląd w nasze intymne życie, nie jest do końca tym, za kogo się podaje? Gdyby taka osoba miała swój mały, maniakalny sekret, to czy bylibyśmy w stanie zorientować się w porę? Zatrzymać koleje losu? 
 
Opowieść o psychopatycznym mordercy odwiedzającym domy po zapadnięciu nocy snuje amerykański pisarz John Lutz w swoim pierwszym z serii thrillerze zatytułowanym Mrok. To pierwszy tom cyklu, którego głównym bohaterem jest niejaki Frank Quinn, złamany życiem nowojorski detektyw. Quinn jest postacią bardzo typową, jeśli chodzi o ten rodzaj literatury. Mężczyzna w średnim wieku, staczający się człowiek bez wyraźnej osobowości, który najlepsze lata w policji ma już za sobą. Cztery lata wcześniej stracił wszystko, na czym mu naprawdę zależało – żonę, córkę i reputację. Na podstawie fałszywych dowodów został oskarżony o brutalny gwałt na nastolatce i odsunięty od najważniejszych spraw. Wcześniej postrzegany jako inteligentny i nieustępliwy policjant, wrobiony za dążenie do sprawiedliwości i bycie nieprzekupnym, został złamany przez system. Nowa sprawa, schwytanie mordercy, który poluje na ulicach Nowego Jorku, ma być jego ostatnią szansą na odzyskanie dobrego imienia i powrót do dawnego życia.
 
Modus operandi zabójcy, zwanego przez media Nocnym Łowcą, polega na brutalnym mordowaniu w środku nocy szczęśliwych (przynajmniej pozornie) par małżeńskich w ich własnych domach,. Nie pozostawia po sobie żadnych widocznych śladów włamania, żadnych odcisków palców, ani fragmentów tkanek. Nocny Łowca wydaje się być mistrzem mrocznego kamuflażu. Nikt go nie widział, nikt nie słyszał – policja nie potrafi znaleźć żadnych świadków, którzy wnieśliby coś konkretnego do sprawy. A liczba ofiar z tygodnia na tydzień rośnie i nie widać końca tej krwawej fali. Frank Quinn i jego dwoje partnerów w osobach buntowniczej Pearl i starego przyjaciela z przeszłości Feddermana, są jedynymi osobami, które mają szansę na rozwiązanie zagadki i odnalezienie sprawcy. Zaczyna się wyścig z czasem w mieście, które nigdy nie śpi.
 
Dla wytrawnych czytelników gatunku, jakim jest thriller i znawców tematu, Mrok nie będzie miał zbyt wiele nowego do zaoferowania. Schematyczna do bólu fabuła, wykreowana jak pod gatunkową linijkę. Zmarnowany policjant po przejściach, partnerka z przeszłością i obsesyjny zabójca z intrygującą manią, a jednak z jej powodu łatwo rozpoznawalny. Szkoda, bo Nocny Łowca mógł zostać lepiej ukryty w tej historii, lepiej zarysowany, a otoczony jest jedynie typowymi postaciami, po których od razu widać, że stanowią tylko fałszywy trop. Na dokładkę otrzymujemy tłum drugoplanowych bohaterów – nudnych, ewidentnie czarno-białych. Nie ma zabawy w zgadywanie, nie ma zbyt wiele tajemnic, jedynie garstka sekretów z przeszłości, które rozwiązują się same, z biegiem czasu. 
 
Jednak nie można powieści Johna Lutza od razu skreślać. Nocny Łowca, którego, co prawda, bardzo łatwo można rozszyfrować już po kilku rozdziałach, daje nam ciekawy wgląd w swój psychopatyczny umysł i niejako otwiera drzwi do poznania jego niezwykłej dewiacji. Czytelnik śledzi jego kolejne kroki, jego oczami poznaje ofiary i powoli odkrywa ukryte wewnątrz perwersyjne motywacje. Obserwuje drzemiące przyczajone zło, gdy Łowca prowadzi zwykłe codzienne życie, spotyka się z ludźmi, czy obserwuje mijane po drodze kobiety. Od środka, niejako z pierwszej ręki, jesteśmy świadkami zamiany masek, przekształceń zachowań oraz mikro-zmian, jakie w nim zachodzą. 
 
Mrok doskonale sprawdzi się dla "niedzielnych" wielbicieli thrillerów, którzy sięgają po tego typu książki od czasu do czasu lub trafiają na nie zupełnie przypadkowo, wybierając je z księgarskiej półki na dłuższą podróż, czy dzień na plaży. Ci, odnajdą w powieści Johna Lutza to, co powinno znajdować się w każdym thrillerze tego typu – trochę emocji i garść mrocznej intrygi. Zabrakło może misterności, czy ciekawszego rozwiązania akcji. A przede wszystkim, trochę zabrakło porządnej tajemnicy. Jednak z pewnością każdy czytelnik, wielbiciel gatunku czy też nie, po lekturze powieści Mroku od tej pory będzie podwójnie sprawdzał okna w pokoju i wejściowe drzwi, zanim położy się spać. Zanim zapadną ciemności.

Mrok

Autor: John Lutz
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 3/2014
Tytuł oryginalny: Darker Than Night
Liczba stron: 480
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788378397304
Wydanie: I
Cena z okładki: 34 zł


blog comments powered by Disqus