John Scalzi "Wojna starego człowieka" #1 - recenzja powieści

Autor: Diana Cereniewicz
Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska
25 października 2016

...stary człowiek, ale może wiele – szczególnie w nowym ciele!
 
Dość stara jest już sama powieść. Oryginalnie Wojna starego człowieka ujrzała światło dzienne w 2005 roku. W Polsce próbowano ją wydać, ale publikacja nie zdobyła wielkiej rzeszy fanów i na długo seria została zawieszona. Teraz science fiction w wydaniu space opera przeżywa swego rodzaju odrodzenie, więc i ten klasyk gatunku z pewnością zostanie cieplej przyjęty, szczególnie po sukcesie Czerwonych koszul.
 
Już sam opis fabuły brzmi na tyle zwariowanie, że ciężko jest przejść obok powieści Scalziego obojętnie. Ludzkość odkryła inne rasy we wszechświecie, ale to znaczy, że inne rasy odkryły ludzkość. W kosmosie toczy się nieustająca wojna, o której tak naprawdę zdaje sobie sprawę niewiele osób na Ziemi. Po śmierci żony John Perry nie ma zbyt wielu planów na przyszłość, dlatego jak wielu rówieśników, w dniu swoich siedemdziesiątych piątych urodzin zaciąga się do Sił Obronnych Kolonii. Po zrzeknięciu się obywatelstwa Ziemi dostaje nowe, ulepszone, zielone ciało i rozpoczyna dziesięcioletnią służbę w kosmicznym wojsku.
 
To, co może zachwycić lub przerazić czytelników, to brutalność przedstawicieli inteligentnych gatunków na drodze człowieka; intensywność, z jaką walczą o każdą planetę, każdy skrawek ziemi, na którym mogliby się osiedlić. Być może wszechświat jest nieskończony, ale zasoby najwidoczniej nie – i wszyscy chcą je mieć. Mnogość i zróżnicowanie ras, jakie zasiedlają strony powieści Scalziego jest fascynująca i jednocześnie pozwala bohaterom na zmierzenie się z przeróżnymi słabościami własnej natury.
 
W Wojnie starego człowieka przeważa akcja – wszystkie sceny bitew opisane są umiejętnie, z odpowiednią ilością szczegółów, by wydały się realistyczne, ale bez nadmiaru, by nie spowolnić fabuły. Przywodzą na myśl świetne gry osadzone w kosmicznych realiach, takie jak Mass Effect czy HALO.
 
Bez ciekawych postaci uwaga czytelnika rozproszyłaby się jednak po pięćdziesięciu stronach. Główny bohater, John, jest niezwykle sympatycznym facetem, który pragmatycznym, ale i ciepłym podejściem do życia zjednuje sobie oddanych i ciekawych ludzi. Czasami niektóre rzeczy przychodzą mu zbyt łatwo lub błyska zbytnią pomysłowością jak na osobę, która nigdy nie miała broni w ręku, ale nie można go nie lubić. Żadna z postaci nie ma niezwykle złożonej osobowości, ale każda jest rozpoznawalna nawet po samym sposobie mówienia. Na szczególną uwagę zasługują tu Alan i Jane. Ten pierwszy to przyjaciel Johna z ciętym poczuciem humoru, a kobieta... Cóż, to członkini Brygady duchów – kosmicznych komandosów z intrygującą historią. Oboje zapadają w pamięć równie mocno, co protagonista, a czytelnik przeżywa ich przygody z zapartym tchem.
 
Scalzi nie porusza zbyt wielu poważnych tematów, ale od nich nie stroni. Humanitaryzm etyka czy konsekwencje przedłużania życia są omawiane przez postacie bez prawienia morałów. Dodatkowo autor ma dość specyficzne, lekkie poczucie humoru, dzięki któremu nigdy nie robi się zbyt ciężko.
 
Okładka tego wydania rzuca się w oczy – jest bardzo „nowoczesna” i „trendy” (trochę nudna?), ale każdy, kto widział pudełka gry HALO zauważy wiele podobieństw. Zapewne nie było to zamierzone, ale trochę zakuło wtórnością. Tłumaczenie w większości jest bardzo dobre – można zapomnieć, że książka nie powstała po polsku. Tylko w dwóch miejscasch zostałam wyrzucona z akcji, by uczynić reverse engineering przekładu: „Belgian waffles” i „cleanroom” to nie „belgijskie wafle” i „czysty pokój”, a „belgijskie gofry” i laboratoryjne „pomieszczenie czyste”. Ot, taka przyczepka – mała i niewielu osobom przeszkodzi w odbiorze.
 
Nieprzypadkowo Wojna starego człowieka Johna Scalziego znalazła się na naszej liście Najlepszych serii scifi. To dość oryginalna, pełna akcji powieść, w której autor z radością bawi się stereotypami, ale nie unika też subtelnego komentarza na temat relacji międzyludzkich, determinizmu i brutalności wszystkich żyjących istot. Nie zabraknie ani humoru, ani rozrywki, ani pewnej dozy powagi. Gorąco polecam nie tylko miłośnikom science fiction.

Wojna starego człowieka #1 - Wojna starego człowieka

Autor: John Scalzi
Tłumaczenie: Jakub Małecki
Wydawnictwo: Akurat
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 9/2016
Tytuł oryginalny: Olg Man's War
Liczba stron: 400
Format: 130x205 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 9788377589328
Wydanie: II
Cena z okładki: 39,90 zł


blog comments powered by Disqus