Fragment książki "Heroizm dla początkujących"

Autor: John Moore

Obecnie baśń to raczej pojemne określenie. W tym przypadku, termin ten nie odnosi się do bajeczek dla dzieci, w których roi się od słodziutkich, gadających zwierzątek o nieokreślonej płci. W Dwudziestu Królestwach, kartografowie wypełniali białe plamy na mapach ostrzeżeniami "Hic sunt dracones"*. Kartografowie nie żartowali. Smoki także.

Jednak nie były to także krainy z makabrycznych, ponurych historii opisujących miejsca, gdzie złe macochy nie tylko zabijały swoje dzieci, ale na dodatek gotowały je w zupie, którą serwowały potem na królewskich bankietach. Och, oczywiście, ziemie te nie były wolne od różnych szwarccharakterów i okropnych kryminalistów, ale nie występowali oni nagminnie.

Tu, określenie "baśniowy" jest raczej odwołaniem do romantycznych legend, ponieważ Dwadzieścia Królestw było krainą szlachetnych rycerzy i pięknych dam. Krainą, gdzie uprzejme konwersacje i dworskie maniery przeplatały się z krewkimi wypowiedziami i pojedynkami na śmierć i życie. Krainą dramatycznych gestów i sentymentalnych romansów. Otóż to, prawdziwych romansów. Głębokiej miłości. Tkliwych uczuć. Rycerskiej admiracji. Troskliwości. Czułości. Nie tych gorących, rozerotyzowanych, pełnych porwań - także szat - gotyckich romansów, tak powszechnych w bardziej dekadenckich królestwach. Nic z tych rzeczy. Absolutnie.

No dobrze, porwania - także szat - czasami się zdarzały. Ale naprawdę, w większości przypadków za zgodą obu stron.

Lata temu, w jednym z tych baśniowych królestw, na tron Rassendasu wstąpił Eryk Timberline. Był on władcą mądrym i sprawiedliwym. Utrzymywał potężną armię, ale dzięki zręcznej dyplomacji i rozumnym sojuszom, zdołał unikać wojen. Utrzymywał w dobrym stanie drogi. Unowocześniał szkoły. Jednakowo traktował wszystkie grupy etniczne. Eryk był dobrym królem, ale nie nazywano go królem Erykiem Dobrym. Był już Eryk Dobry, król Calvadosu, więc Eryk król Rassendasu stał się znany jako Nie Eryk Dobry Tylko Ten Inny.

Nie trzeba dodawać, że nie dbał on o to, jak brzmi jego przydomek. A ten wydawał się sugerować, że skoro nie jest Erykiem Dobrym, to jest Erykiem Złym. Król wiedział co to oznacza. Wystarczyłby jeden leniwy historyk, a na zawsze pozostałby zapisany w księgach pod niepożądanym imieniem. Zdecydował się więc temu zaradzić. Przez jakiś czas angażował się w prace nad systemem prawnym Rassendasu, mając nadzieję, że zasłuży sobie na miano Eryka Sprawiedliwego. Jednak nie miał na tyle pokrętnego umysłu, by odnieść sukces w dziedzinie prawa. Osoby z kręgów duchowieństwa dawały mu do zrozumienia, że za odpowiednio dużą ofiarę, mogłyby postarać się dla niego o przydomek Eryk Pobożny. To jednak wydawało mu się niegodnym postępkiem. Najgorszym jego pomysłem był zamiar uwiedzenia olbrzymiej liczby kobiet. Liczył na to, że zasłuży sobie na miano Eryka Seksownego. Doradcy ostrzegali go, że ten plan ma wielkie szanse przynieść odwrotny skutek. Eryk nie posłuchał ich, ale zakochał się w pierwszej kobiecie, która wskoczyła z nim do łóżka, poślubił ją i zapomniał o intrydze z uwodzeniem. Nie chciał mieć reputacji Eryka Babiarza.

Jego problem rozwiązał się dzięki zwykłemu przypadkowi. Pewnego słonecznego dnia, podczas konnej przejażdżki przez miasto, zerknął na wystawę sklepową i ujrzał okulary z przyciemnionymi szkłami. Król Eryk zsiadł z konia i oddał wodze giermkowi. Wszedł do sklepu. Poinformowano go, że okulary zostały zaprojektowane dla podróżników, którzy musieli wędrować przez nasłonecznione pustynie lub pola lodowe. Król Eryk zakupił parę okularów. Założył je na nos. Stwierdził, że świetnie w nich wygląda. Spodobały mu się tak bardzo, że nosił je przez cały czas, nawet w nocy. Kilka miesięcy później odkrył ku swej radości, że zaczęto nazywać go Erykiem Totalnie Odlotowym.

Kevin, książę Rassendasu, znajdował się z dala od domu i rozmyślał nad własnym wizerunkiem. A ten, staje się szczególnie istotny, gdy przebywa się daleko od domu, wśród obcych ludzi, którzy niewiele wiedzą o wcześniejszych dokonaniach. Czy to, że jego ojca zwano Erykiem Odlotowym, a jego po prostu księciem Kevinem, znaczyło, że on nie był odlotowy? Myśl, że własny ojciec jest od niego bardziej odlotowy, u każdego młodego człowieka wywołałaby zażenowanie. W końcu, ojciec nie powinien być bardziej odlotowy od własnych dzieci.

- Kevin Dobry - wymruczał do siebie. - Niedobrze. Kevin Zły. To jest niezłe. Najgorszy byłby Kevin Miły.

- Mówiłeś coś, panie? - odezwał się jego lokaj.

- Fajne laski nie lecą na miłych facetów - wyjaśnił Kevin. - Uważają, że są nudni. Dziewczyny lubią niegrzecznych chłopców. Pociągają ich źli goście.

Heroizm dla początkujących

Autor: John Moore
Wydawnictwo: Red Horse
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 3/2007
Tytuł oryginalny: Heroics for Beginners
Liczba stron: 312
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-60504-11-6
Wydanie: I
Cena z okładki: 6,99 zł


blog comments powered by Disqus