Fragment #1 z książki "Arena 13"


Umarli śnią.
Śnią o świecie Nymy, gdzie pozbawieni nadziei błądzą
w mrocznych labiryntach,
szukając tego, czego nigdy nie zdołają znaleźć.
Lecz dla nielicznych, bardzo nielicznych, rozbrzmiewa wurd.
To wurd, który wzywa ich z powrotem do świata życia.
Przeklęci będą dwakroć narodzeni.
 
 

Prolog

 

W cytadeli o trzynastu iglicach mieszka Hob. Stale łaknie krwi. Będziemy dawać mu krew, póki w niej nie utonie. Amabramdata: genthajska księga proroctw Hob czeka na kobietę w ciemności; czeka tuż za rzeką, pod drzewami, gdzie nie sięga słabe światło księżyca. Dwakroć węszy w powietrzu, badając je niepewnie, póki wietrzyk nie

przynosi mu ostrej woni krwi. Teraz czuje jej smak na języku.

Shola jest sama. Męża i dziecko zostawiła w domu, na farmie na szczycie wzgórza. Jej syn śpi; mąż, Lasar, w żaden sposób nie może jej teraz pomóc.

Zew jest silny, mocniejszy niż kiedykolwiek. Shola musi odpowiedzieć na wezwanie Hoba. Opuszcza ją własna wola, nogi same niosą po zboczu aż do rzeki. Wie dokładnie, dokąd się udać. Zrzuca buty, unosi suknię do kolan i zaczyna brodzić w płytkiej wodzie, w stronę ciemności czekającej pod drzewami. W pewnym momencie traci równowagę i o mało nie wywraca się na śliskich kamieniach. Woda jest zimna, pieści jej stopy, muskając niczym jedwabny szal, lecz Shola czuje, jak czoło pali ją w gorączce i jak zasycha jej w ustach.

Kobieta toczy wojnę sama z sobą. Jakaś część jej pragnie pozostać z rodziną, szybko jednak odrzuca tę myśl. Jeśli nie przyjdzie na wezwanie, Hob wespnie się na wzgórze i zabije jej syna.

Już tym groził.

A mąż nie zdoła obronić dziecka.

Lepiej poddać się woli Hoba.

Tego wieczoru po zachodzie słońca Lasar zniósł ze strychu sfatygowaną skórzaną walizeczkę i kuśtykając, podszedł do kuchennego stołu. Położył ją na blacie, ze środka wyjął dwie klingi o ozdobnych rękojeściach, wykutych na kształt wilczych głów.

To były miecze do trigladiusa, te same, którymi niegdyś, całe życie temu, walczył na Arenie 13.

– Nie idź do niego! – Jego głos przepełniał gniew. – Ja pójdę za ciebie. Dziś rozrąbię go na strzępy!

– Nie! – zaprotestowała Shola. – Pomyśl o naszym synu! Jeśli nie pójdę, Hob go zabije. Groził tym już wielokrotnie. Wiesz, że nawet gdybyś zdołał zabić go dziś w nocy, jutro zastąpi go kolejny. Nie możesz walczyć z nimi wszystkimi. Zwłaszcza ty musisz o tym wiedzieć! Proszę! Błagam! Pozwól mi pójść do niego.

W końcu, ku uldze Sholi, Lasar ustąpił i schował miecze do skórzanego futerału. Gdy to robił, płakał. Teraz, wstępując w cień, Shola widzi zarys sylwetki Hoba na tle nieba. Jego oczy połyskują w ciemności jaśniej od gwiazd. Jest wielki, większy niż kiedykolwiek wcześniej.

Staje przed nim, dygocząc; serce wali jej w piersi, oddech trzepocze w gardle niczym dusza gotowa do ucieczki. Shola kołysze się, lecz nie upada. Hob zdążył już podejść bliżej i chwycić ją mocno za ramiona.

Po prostu wypije odrobinę krwi, powtarza sobie Shola. Jakiś czas serce będzie pracować ciężko, a nogi będą dygotać. Poczuje ból, ale wytrzyma. Będzie jak wielokroć wcześniej – wkrótce wszystko się skończy i znów wróci do domu.

Ale teraz jest inaczej. Nadeszła chwila, której zawsze się obawiała – to ostatni raz, gdy wezwał ją do siebie. Słyszała opowieści i wiedziała, że w końcu do tego dojdzie: pewnej nocy Hob nie pozwoli jej wrócić.

Jego zęby wbijają się jej w gardło bardzo głęboko – za głęboko. Ból jest gorszy niż kiedykolwiek wcześniej. Hob żłopie jej krew potężnymi, łapczywymi haustami.

Tak zaczyna się jej śmierć.

Gdy świat przed oczami ciemnieje, wspomnienia męża i dziecka przemykają w umyśle kobiety i zalewa ją fala smutku i tęsknoty. Walczy ze sobą, starając się je przegnać. Wspomnienia niosą wyłącznie ból. I kiedy pogrąża się w ciemności, czuje coś jeszcze straszniejszego. Zupełnie jakby czyjaś ręka sięgnęła wprost w głąb niej, by pochwycić, wykręcić i oderwać; sięgając poza serce, poza ciało wyrywa z niej niczym ząb samą esencję istnienia.

Zupełnie jakby coś wysysało z niej duszę.

Niektórzy zwą go Starym Hobem. Inni szepczą przerażonym dzieciom imię Puk. Jeszcze inni zwą go Gębą albo Żarłokiem. Kobiety nazywają go Kłem.

Każde z tych imion oznacza koszmar.

Podobny stwór zasługuje tylko na to, by porąbać go na kawałeczki i rozrzucić na wietrze.

Ale ludzie są słabi i przerażeni, i Hob tutaj rządzi. 

To jest bowiem Midgard, kraina pokonanych i upadłych.

To Miejsce, w Którym Mieszkają Ludzie.

Arena 13

Autor: Joseph Delaney
Wydawnictwo: Jaguar
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 3/2016
Tytuł oryginalny: Arena 13
Rok wydania oryginału: 2015
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788376864372
Wydanie: I
Cena z okładki: 37,91 zł


blog comments powered by Disqus