Recenzja książki "W poszukiwaniu jednorożca"

Autor: Henryk Tur
10 października 2006

Cóż, muszę przyznać, że kiedy wziąłem książkę do ręki i ujrzałem na tylnej stronie okładki wiadomość, iż akcja jej osadzona jest w XV wieku, zaniepokoiłem się nieco, czy nie będzie ona pisana językiem archaicznym lub też stylizowanym na archaiczny. Jak okazało się po paru stronach, moje obawy były płonne. Zagłębiłem się więc w lekturze.

Mamy oto rok pański 1471. Młody rycerz Juan z Olid otrzymuje wezwanie do swego króla, władcy Kastylii, Henryka. (który przejdzie do historii Hiszpanii jako czwarty władca tego imienia). Oto na jego barki spada poważna a dyskretna misja. Król – o czym wiedzą tylko nieliczni - ma pewne problemy ze swoją męskością. Najlepsi medycy doradzają mu na to róg jednorożca, które to zwierzę żyje gdzieś w Afryce, za ziemiami Maurów. I tego właśnie jednorożca Juan z Olid szukać będzie przez kolejne lata.

Cóż, muszę przyznać, że książkę czyta się błyskawicznie. Napisana jest jako pamiętnik naszego dzielnego rycerza, z początku z wielkim humorem i swadą, który to jednak znika w miarę podróży i zaczyna przypominać relację z nieznanych ziem i lądów, gdzie niebezpieczeństwa czyhają z każdej strony, a biali Hiszpanie prócz wrogiej natury mają jeszcze przeciw sobie przeróżne plemiona rdzennych mieszkańców Czarnego Lądu.

Dzieje się w tej książce co niemiara. Galan, z wykształcenia historyk, prócz wartkiej, dramatycznej akcji, przekazuje nam wiele ciekawostek i szczegółów z owych czasów, jak choćby dotyczących architektury miast czy też strojów. Z relacji Juana poznajemy bohaterów drugoplanowych, nieraz opisywanych z humorem, jak choćby pewien kochający inaczej paź, który popada w nieodwzajemnioną miłość do naszego bohatera. Niech nikt jednak nie myśli, że to książka humorystyczna. Miły jest tylko początek, potem przeprawa staje się coraz cięższa.

Wraz z Juanem poznajemy ziemie Maurów, przemierzamy pustynie, dżungle i sawanny, obserwujemy jego oczyma rozliczne plemiona Murzyńskie, bierzemy udział w wielu dramatycznych wydarzeniach. Juan jest kimś na kształt Don Kichota, jednak bardziej realistycznego. Przemierzając pustkowia wciąż rozmyśla o tym, jak wyglądać będzie jego powrót w rodzinne strony, spotkanie z panną Josefiną, która to czekać ma na niego. Wciąż wierny swemu królowi, choć zostawił go tysiące mil za sobą, nieskazitelny, a zarazem o dość specyficznym poczuciu wierności. Podczas gdy oddaje się zabawom z chętnymi Murzynkami (nota bene dostajemy ciekawe porównanie pewnej części ciała białych a czarnych kobiet), w jego sercu cały czas panuje Josefina, która – wedle jego wyobrażeń – tka krosna i czeka na niego z gorącym sercem. I te marzenia nie zmieniają się, choć mijają miesiące, a potem lata wędrówki coraz mniej licznej grupki wysłanej przez króla Henryka.

Cała wyprawa zajęła Juanowi 21 lat. My mamy do pokonania 251 stron, które czyta się błyskawicznie.  A więc, panie i panowie, szykujcie się do drogi. Ruszamy na poszukiwanie jednorożca!

W poszukiwaniu jednorożca

Autor: Juan Eslava Galán
Wydawnictwo: Solaris
Miejsce wydania: Olsztyn
Wydanie polskie: 9/2005
Liczba stron: 240
Oprawa: miękka
ISBN: 83-89951-28-2
Wydanie: I
Cena z okładki: 31,90 zł


blog comments powered by Disqus