"Dama nie kłamie" - recenzja książki

Autor: Dagmara Trembicka-Brzozowska
Korekta: Paweł "Corvin" Maniak
10 kwietnia 2013

 

Lekka erotyka dla gospodyń domowych
 
Romanse, jakie są, każdy widzi. Niewiele z nich aspiruje do poziomu klasyków na miarę Wichrowych Wzgórz, większość oscyluje raczej w granicach poprawnej średniej, z wyraźnymi ambicjami dołączenia do serii Harlequina. Czy porządnie wydany, pokaźny objętościowo romans, niemający nic wspólnego z Pięćdziesięcioma twarzami Greya, może być kiepski?
 
Lady Morley, młoda wdowa po wysoko postawionym szlachcicu, traci swoje dochody. Aby ratować reputację swoją i swojej siostry, a także pomóc przyjaciółce, wynajmuje za ostatnie pieniądze zamek w Toskanii, gdzie ma zamiar zaszyć się na rok. Niestety okazuje się, że zaszło nieporozumienie. Ten sam zamek został wynajęty trzem brytyjskim dżentelmenom z towarzystwa: księciu, jego bratu oraz genialnemu wynalazcy. Obie strony zakładają się, kto pierwszy porzuci cel swojego pobytu na rzecz płci przeciwnej. Sprawy oczywiście komplikują się, gdy Alexandra Morley zakochuje się – z wzajemnością – w pociągającym naukowcu.
 
Książka jest leciutka, bezproblemowo można ją "wchłonąć", choćby podczas jednej podróży pociągiem relacji Warszawa-Poznań. Momentami styl autorki staje się bardzo przyjemny, pani Gray pięknie opisuje realia życia wyższych sfer Londynu pod koniec XIX wieku. Postaci, jakkolwiek dość typowe dla tego typu literatury, są nakreślone żywo i pieczołowicie, wzbudzają uzasadnioną sympatię i zainteresowanie czytelnika. Do tego dochodzi kilka scen erotycznych, opisanych bez skrępowania i dość barwnie, w stylu odpowiednim dla epoki, w której toczy się akcja. Na pewno całość spodoba się większości pań lubujących się w takich właśnie powieściach.
 
Na tym jednak pozytywy się kończą. Czytelnik szukający nieco bardziej ambitnej rozrywki srodze się rozczaruje, a próbując brnąć w powieść dalej, na pewno odkryje nowe znaczenie słowa facebook – pełne rozpaczy klapnięcie książką w twarz, analogiczne do popularnego facepalma.
 
Na sztampowość postaci i przewidywalną fabułę zgodziliśmy się już biorąc tę książkę do ręki. Otrzymaliśmy również masę potknięć logicznych, płytkich, mało śmiesznych gagów i nieco przesadzonych perypetii, często tworzonych na zasadzie deus ex machina. Do tego dochodzi nieco drażniące przypominanie czytelnikowi, że Dama nie kłamie to jedynie pierwsza część trylogii – sama w sobie tworząca spójną całość, jednak w tle toczą się losy dwóch innych par. Co chwila widzimy wściekłego księcia Wallforda, zbłąkaną Abigail i jesteśmy świadkami wiele mówiących aluzji. Jest to raczej denerwujące – autorka rozpoczyna wątki, których nie kończy, za to nachalnie wręcz sugeruje kupno drugiej książki.
 
Osobny akapit należy się sposobowi prowadzenia narracji. Trudno powiedzieć, czy to wina Juliany Gray, czy tłumaczy i korekty, ale książka jest bardzo nierówna. Obok wspomnianych wcześniej przyjemnych, lekkich fragmentów serwowane nam są logiczne i językowe potworki. Wystarczy wspomnieć choćby o jajkach w święcące, które drżały w jajowatej ekstazie. Nic dodać, nic ująć.
 
Kupując Dama nie kłamie, dostajemy romans historyczny z pierwszymi automobilami w tle. Do tego autorka dorzuca intrygi, tajemnice z przeszłości, spiski i trochę pieprznego erotyzmu – idealna mieszanka dla gospodyń domowych, jednak wymagająca czytelniczka poczuje się co najmniej oszukana.

Dama nie kłamie

Autor: Juliana Gray
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 11/2012
Tytuł oryginalny: A lady never lies
Liczba stron: 504
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788378393917
Wydanie: I
Cena z okładki: 35 zł



blog comments powered by Disqus