Czarnoksiężnik neofita – recenzja książki "Władca wilków"

Autor: Tomasz Nowak
Korekta: Bool
4 maja 2012

Literatura z krajów ościennych dociera do Polski coraz szerszymi falami. Choć podobna do naszej rodzimej, bywa zarazem drażniąco wręcz odmienna. I bardzo dobrze! Dlaczego? Ano z tego samego powodu, dla którego Polacy to nie Ukraińcy, Czesi albo – jak w tym wypadku – Słowacy.

Červenák zaczyna swą książkę od wyraźnej deklaracji, że to proza inspirowana twórczością Andrzej Sapkowskiego, który ożywił prosłowiańską fantasy nie tylko w Polsce, ale również w innych krajach Europy Środkowej, gdzie zawędrowała sława Geralta z Rivii. Nie znaczy to jednak, że jest to proza taka sama. Nie, nie ma tu wiedźmińskiego literackiego „wyuzdania”, językowej subtelności czy też epatowania czytelnika geniuszem autora. Jest natomiast głęboko prasłowiańskie tło, magia i masowo, niezwykle obrazowo obrzynane członki. Jest zatem potoczysty język i dynamiczna akcja.

Niejaki Rogan Czarny to legendarny wojownik, który ściga i tępi resztki podupadających coraz bardziej Awarów. Dlaczego to czyni i dokąd zmierza? To autor ujawnia nader szybko, już w pierwszych rozdziałach, trochę rwanych fabularnie, ale już zdradzających plastyczność dalszych opisów. I zdawałoby się, że Červenák popełnił niewybaczalny błąd – skoro zdradził już praktycznie wszystko na początku, to czym jeszcze zaskoczy? Ano, ma w rękawie kolejnych parę niespodzianek.

Przede wszystkim jest w swej prozie bardzo zwięzły. To, co zajęłoby innym całe czterystustronicowe tomiszcze, u niego zajmuje stron raptem sto. Potem zaś zaczynają dziać się rozmaite rzeczy – poznajemy nowych bohaterów, dzielnych, choć prymitywnych Słowian z pewnej osady, jak również prasłowiańskich bogów i związane z nimi wierzenia. Zaznajamiamy się też ze złymi – przeciwnikami Rogana, niegdyś potężnymi, władającymi sporym państwem Awarami, czczącymi boga okrutnego, żądającego ofiar z ludzi. I już wiadomo, komu z kim przyjdzie się zmierzyć, a mimo to autor nadal potrafi zaskoczyć. Ba, okazuje się, że nawet sam Rogan dowie się o sobie rzeczy, o których nie miał pojęcia. A to wszystko pod presją nieustannie rozwijających się wydarzeń, które wiodą ku niespodziewanemu zakończeniu. Owszem, łatwo przewidzieć kto może, a kto nie musi przeżyć finału, ale to wcale nie znaczy że wszystko skończy się bajkowo. Raczej przeciwnie. Oto właśnie przed Czarnoksiężnikiem (taki tytuł nosi cała trylogia Červenáka) otwiera się perspektywa nowych przygód.

Zatem nie Sapkowskiego szukać tu trzeba. Widać wyraźnie, iż we „Władcy wilków” na pierwsze miejsce wysuwa się chęć zgłębiania prasłowiańskich wierzeń i mitów, wpisująca się w silny i modny ostatnimi nurt sięgania do prakorzeni, o których, notabene, nie wiemy zbyt wiele ze względu na brak źródeł. Owe luki wypełniamy wyobraźnią, co zresztą unaocznia dobre, krótkie posłowie historyczne Branislava Kovára, przyklaskujące powieści Červenáka. A nadto autor wyraźnie skłania się ku drążeniu mitów Słowian południowych, odmiennych prawdopodobnie od tych głoszonych choćby na terenie Polski. Nie jest to wszak wada, co raczej element poznawczy, który tym bardziej ucieszy zarówno poszukujących tchnienia nowości, odmienności w kanonie fantasy, jak i wszelkich, coraz aktywniejszych „neopogan”.

Zgrabnie napisana i wysoce energetyczna powieść zaprezentowana nam w tłumaczeniu z wersji późniejszej, wydanej w języku słowackim, a zarazem nieco zmodyfikowanej w stosunku do oryginału, niesie jednak ze sobą pewne brzemię czasu. Gdyby została wydana przed narastającą falą choćby rodzimego fantasy, byłaby niewątpliwie lekturą świeższą, dziś stanowi jedną z wielu takich książek, choć niewątpliwe bardzo sprawną, przyjemną w lekturze, obfitującą w ciekawe rozwiązania. Słowem – solidną. A to na tle masowej mierności już całkiem sporo.

Czarnoksiężnik #1 - Władca wilków

Autor: Juraj Červenák
Wydawnictwo: Erica
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 5/2012
Liczba stron: 376
Format: 140x205 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788362329403
Wydanie: I
Cena z okładki: 34,90 zł
Materiały powiązane:




blog comments powered by Disqus