Justin Peacock "Aleja ślepca" - recenzja książki

Autor: Aleksander Krukowski
Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska
17 kwietnia 2015

Moralne dylematy prawników

Justin Peacock zadebiutował w 2009 roku powieścią A Cure for Night, która znalazła uznanie zarówno czytelników, jak i krytyków. Jego druga powieść, Aleja ślepca, która nakładem Fabryki Sensacji właśnie ukazała się na polskim rynku, pokazuje wyraźnie, że mamy do czynienia z utalentowanym pisarzem, który ma spore szanse na sukces w dziedzinie thrillerów prawniczych.

Fabuła Alei ślepca nie jest prosta. Głównym bohaterem powieści jest Duncan Riley, młody i obiecujący prawnik, który podejmuje się ambitnego zadania obrony olbrzymiej nowojorskiej firmy deweloperskiej Roth Properties. Klient Rileya zmaga się z procesem w sprawie śmierci trzech pracowników budowy, pod którymi zawaliła się podłoga. Równolegle bohater przyjmuje inną sprawę o charakterze pro bono, stając w obronie nastoletniego Latynosa, Rafaela Nazario, oskarżonego o zamordowanie ochroniarza. Sprawa komplikuje się, gdy Riley odkrywa, że Nazario i jego babcia mieszkają na terenie własności Roth Properties, które zatrudniało również... zamordowanego ochroniarza. Bohater dostrzega w tym możliwy konflikt interesów, ale jego przełożony nie widzi problemu i doradza mu szybkie zamknięcie sprawy.

Jakby tego było mało, Duncan wikła się w relacje z dwiema kobietami. Pierwszą z nich jest Leah Roth (komu odzywa się w głowie Van Halen?), córka właściciela Roth Properties, która od początku uwodzi prawnika. Druga to dziennikarka Candace Snow. Obie panie staną do walki o głównego bohatera, ale nie tyle rywalizując na polu romantycznym, co moralnym. Leah popiera stanowisko przełożonych Rileya, nie widząc w dwóch prowadzonych przez niego sprawach konfliktu interesów. Candance jest zupełnie innego zdania: według niej sprawy mają ze sobą więcej wspólnego, niż dostrzega prawnik. I ma oczywiście rację, bo tylko dzięki temu otrzymujemy naprawdę ciekawą historię, w którą włączone zostają kolejne morderstwa, wymuszenia, szantaże.

Powieść jest pokaźnych rozmiarów, liczy ponad 540 stron i być może mniejsza objętość byłaby dobrym pomysłem. Akcja zawiązuje się stosunkowo długo i dynamika wzrasta dopiero pod koniec historii. Z drugiej strony trzeba przyznać, że Peacock wykorzystuje ogrom miejsca w sposób całkiem zadowalający. Świetnie opisuje świat nowojorskich prawników, wielkich korporacji, bogatych rodzin, politycznych wpływów. Jeśli lubiliście klimat serialu W garniturach, to znajdziecie go i tutaj. Do tego autor świetnie balansuje pomiędzy napięciem i zagrożeniem, wobec którego wreszcie stają Riley i Snow, oraz moralnymi rozterkami głównego bohatera. Zatem mamy i akcję, i przemyślenia, jedne i drugie dobrze skrojone.

Aleja ślepca jest utworem nieco szablonowym. Kolejne kroki i rozwiązania nie są szczególnie zaskakujące, łatwo przewidzieć, w którą stronę posunie się intryga. Powieść nie wnosi też niczego nowego do gatunku - nie podejmuje eksperymentów formalnych, nie wprowadza unikalnych postaci, choć te obecne są dobrze i wiarygodnie zarysowane. To materiał dobry, lecz mało nowatorski. Pokazuje jednak, że Justin Peacick zasługuje na uwagę i wdaje się, że jeszcze nie raz możemy o nim usłyszeć.

Aleja ślepca

Wydawnictwo: W.A.B.
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 2/2014
Liczba stron: 544
Format: 123x194 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788328015470
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,99 zł


blog comments powered by Disqus