Wysublimowane urban fantasy

Autor: Mirosław Skrzydło
30 listopada 2008

„Akwaforta” to wizualny majstersztyk z zawiłą, wielowątkową fabułą. To niebywale błyskotliwa opowieść spod znaku urban fantasy, którą równie dobrze można wpisać w kanon literatury new weird. Książka oparta na prostym schemacie zawadiackiego, zagubionego bohatera i jego niebezpiecznych przygód, jest czymś na wzór średniowiecznego manuskryptu. Misterną tajemnicą, ukrywającą w sobie majestatyczną wizję świata, pełną religijnych i filozoficznych odniesień.

„Akwaforta” K. J. Bishop (autorka z zawodu jest malarką, z zamiłowania pisarką) to niezwykle udany debiut literacki z doskonale nakreślonymi postaciami. To świetny przykład na to, jak powinna wyglądać współczesna fantastyka, czerpiąca pełną garścią z innych dziedzin nauki, w tym przypadku głównie z religii, filozofii, antropologii, socjologii i, rzecz jasna, malarstwa.

Gwynn nie jest typem krystalicznego bohatera, który stoi po stronie sprawiedliwości i nie zbacza z drogi prawa przez całe swe nudne i przewidywalne, życie. Gwynn to wytrawny zabójca, mistrz wśród rewolwerowców, przenikliwy myśliciel, nieszczęśliwy romantyk i wielbiciel gry na fortepianie w jednym. To postać, której nie można jednoznacznie ocenić. Jego czyny i osądy są zaskakujące, dzięki czemu nabiera on specyficznego charakteru.

Raul jest drugą główną bohaterką książki pani Bishop. Poznajemy ją na samym początku „Akwaforty”, gdy wraz z Gwynnem ucieka przed grupą zbirów. Następnie zamieszkuje ona w Ashamoil, gdzie rozpoczyna pracę jako lekarka i chirurg w obskurnym szpitalu parafialnym. Pomaga w nim biednym i potrzebującym. To tam uświadamia sobie, jak brutalny i niesprawiedliwy jest świat, w którym żyje. Raul ma niecodzienne hobby: kolekcjonuje zmutowane ludzkie płody. Poza tym zafascynowana jest szalonymi badaniami doktora Lone’a, mającymi na celu masową eksterminację wszystkich złych ludzi i przemienienie ich w niewinne owieczki.

Australijska artystka serwuje nam mnóstwo intrygujących postaci drugoplanowych, których rozmowy z głównym bohaterem są kwintesencją tej sprawnie napisanej opowieści. Jest zatem wielebny, lubujący się w młodych dziewczynach, którego słowne potyczki z Gwynnem są niezwykle mądre i zaskakujące. Poznajemy artystkę Beth Constanzin (zapewne alter ego samej pisarki), której surrealistyczny obraz „Rozmowa sfinksa z bazyliszkiem” staje się obsesją głównego bohatera. Jest w końcu przyjaciel rewolwerowca, niejaki Marriott, którego głębokie uczucie do prostytutki Taredy, kochanki jego szefa, sprowadza na niego tragedię.

Magia wprost wypełnia całą powieść. Magiczny jest na przykład sposób, w jaki Gwynn odnajduje swą miłość, Beth. Dociera do jej pracowni dzięki przypadkowo znalezionemu czerwonemu włosowi. W powieści pojawia się wiele magicznych stworzeń, chociażby wspominany przez starego mężczyznę Minotaur czy istota o ciele krokodyla i głowie człowieka. Magiczne w końcu są także ożywające makabry z obrazów tajemniczej malarki.

„Akwaforta” zawiera także wiele drastycznych, iście demonicznych scen. Kobieta w wielkim bólu rodzi krokodyla, a Gwynn i wielebny spotykają cierpiącego człowieka, z którego brzucha wyrasta kwiat lotosu. Zresztą z postacią tą związana jest najbardziej dramatyczna, a zarazem najwznioślejsza scena w całej książce.

Autorka perfekcyjnie opisuje architekturę niebezpiecznego miasta Ashamoil, w którym dzieje się akcja praktycznie całej książki. Podobnie można powiedzieć o zwyczajach, tradycji i wierzeniach mieszkańców tejże fascynującej metropolii.

„Akwaforta” K. J. Bishop to pozycja godna uwagi, będąca jedną z najlepszych w gatunku urban fantasy. Bezapelacyjna szóstka! Dzieło absolutnie doskonałe!

Akwaforta

Autor: K. J. Bishop
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Wydawnictwo: Mag
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 6/2008
Tytuł oryginalny: The Etched City
Rok wydania oryginału: 2004
Seria wydawnicza: Uczta Wyobraźni
Liczba stron: 328
Format: 135x205 mm
Oprawa: twarda z obwolutą
ISBN-13: 978-83-7480-086-0
Wydanie: I
Cena z okładki: 35 zł


blog comments powered by Disqus