"Encyklopedia polskiej psychodelii" - recenzja książki

Autor: Aleksander Krukowski
Korekta: Agata "Bulehithien" Wiśniecka
10 czerwca 2013



Mickiewicz, Słowacki i reszta hippisów


Określenie "psychodelia" powstało w drugiej połowie lat 60., kiedy amerykańscy hippisi zachłysnęli się narkotykową rewolucją i legalnym początkowo LSD. Zmieniające ich świadomość narkotyki dały początek wielu przeobrażeniom nie tylko w obrębie psychiki czy światopoglądu, ale także środków wyrazu: w muzyce, literaturze i sztukach plastycznych. Aby jakoś te przeobrażenia zaetykietować, wrzucano je do wspólnej, psychodelicznej szufladki, tworząc ruch kulturowy nie do końca spójny, w dużej mierze bezprogramowy, lecz mimo to wyraźny i ważny dla przemian nie tylko artystycznych, ale i społeczno-politycznych.

Z czasem kultura psychodeliczna pojawiła się także na polskim gruncie. Lata 60. nie sprzyjały, oczywiście, zaszczepianiu w Polsce jakichkolwiek zrodzonych w Ameryce myśli – czy to politycznych, czy też kulturowych, a nawet duchowych. Znaleźli się jednak pionierzy nowej sztuki i duchowi rewolucjoniści. Jak pokazuje Encyklopedia polskiej psychodelii Kamila Sipowicza – mają oni swych kontynuatorów, mieli też poprzedników.

Zakres Encyklopedii jest szeroki i w tej szerokości dość dyskusyjny. Autor w pierwszym rozdziale włącza w psychodeliki między innymi substancje z grupy opioidów (morfinę, heroinę, kodeinę itd.), co jest dość ryzykownym posunięciem. Jednak pozostawiając na boku spory o definicje, kwestia "psychodeliczności" jako efektu zażywania różnych substancji, także jest niejasna. Sipowicz doszukuje się bowiem elementów psychodelicznych u Mickiewicza, Słowackiego, Krasińskiego czy Leśmiana, choć nie ma żadnych dowodów (zapisków, przekazów) na to, by ten ostatni w ogóle miał z narkotykami do czynienia. Natomiast jeśli Mickiewicz czy Słowacki rzeczywiście tworzyli pod wpływem narkotyków, to czy ich sztukę można nazwać psychodeliczną? Czy między psychodelią a narkotykami należy stawiać znak równości?

Załóżmy jednak, że cel jest dobry, to znaczy, że chodzi o przełamanie pewnych dominujących w naszej kulturze schematów myślowych, i to, czy nazwiemy to psychodelią, narkotykami, odmiennymi stanami świadomości, czy jakkolwiek inaczej, ma drugorzędne znaczenie. Schematy te zakładają, że narkotyki są złe, destruktywne, a wielcy przedstawiciele polskiej kultury pozostają (przez narkotyki i cokolwiek innego) nieskalani. Że tylko wielki (w sensie: cnotliwy) człowiek może tworzyć wielkie (w sensie: o których naucza się w szkole) rzeczy. Sipowicz pokazuje, że tak nie jest i odziera "ikony polskiej edukacji szkolnej" z ich pozornej cnoty. Pokazuje, że wieszcze też lubili sięgnąć po (ówczesne) dopalacze, Reymont, Witkacy, a nawet Lem nie odmawiali sobie dodatkowej stymulacji podczas swoich artystycznych kreacji. A im dalej w las, tym więcej drzew (i, z pewnością, grzybów) – polska kultura XX i XXI wieku wydaje się roić od psychodelii. Czytając Encyklopedię polskiej psychodelii odnosi się czasem wrażenie, że jest ona celowo nastawiona na szokowanie, na kontrowersje, przez co doszukuje się interesujących ją elementów tam, gdzie niekoniecznie muszą się one znajdować, lub być znaczące.

Wbrew tytułowi Encyklopedia polskiej psychodelii nie jest encyklopedią, lecz zbiorem krótkich artykułów poświęconych bądź to historii polskiej psychodelii (włącznie z jej prahistorią), bądź poszczególnym artystom lub ruchom artystycznym. Mają one uporządkowanie chronologiczne i nie spełniają formalnych kryteriów artykułów hasłowych (jak obiektywność, zwięzłość, odesłania do źródeł itd.). Publikacja ta to ciekawe zjawisko na polskim rynku wydawniczym, lecz pełne merytorycznych niedociągnięć i formalnych niedopatrzeń.
 

Encyklopedia polskiej psychodelii

Autor: Kamil Sipowicz
Wydawnictwo: Wydawnictwo Krytyki Politycznej
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 4/2013
Liczba stron: 448
Format: 209x260 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788362467884
Wydanie: I
Cena z okładki: 59,90 zł


blog comments powered by Disqus