Kate Griffin "Rada mniejszości" - recenzja powieści

Autor: Krukk
Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska
13 lipca 2016

Strażnik Londynu i magiczny kopniak z półobrotu

Czwarta część serii o londyńskim czarnoksiężniku autorstwa Kate Griffin już jest dostępna dla fanów miejskiego fantasy. Główny bohater powieści, Matthew Swift, objął urząd Nocnego Burmistrza, czyli osoby strzegącej Londynu przed magicznymi zagrożeniami. A tych jest, jak się okazuje, sporo. Wróżka chrzestna zamienia ludzi w pył, który następnie sprzedaje jako narkotyk zwiększający magiczne umiejętności. Upiór zwany komarzycą terroryzuje młodzież sprawiającą problemy wychowawcze. Drobni przedsiębiorcy są mordowani za pomocą magii. Jakby tego było mało, bezpośredni współpracownicy Swifta ukrywają przed nim wiele tajemnic, tworząc tak zwaną Radę Mniejszości. Na tytułowe zgromadzenie składa się grupa londyńczyków dbających o to, by interes ich miasta zawsze zwyciężał nad interesem pojedynczego obywatela. 

Rada Mniejszości należy to gatunku urban fantsy. Główną rolę w tej powieści będzie odgrywać samo miasto, tętniące żywą, magiczną esencją. Autorka, rodowita mieszkanka Londynu, z niemałą wprawą snuje barwne opisy realnych miejsc w doskonale sobie znanych lokacjach - i odkrywa je na nowo, wzbogacone o magię kryjącą się w murach i kanałach oraz niesamowite stworzenia mieszkające wewnątrz nich. Za to autorce należą się ogromne brawa i słowa uznania.

To co jedni uznają za najmocniejszą stronę powieści - nieszablonowego bohatera, Nocnego Burmistrza Matthew Swifta - w mojej ocenie jest dla powieści niekorzystne. Matthew postępuje nielogicznie, bez planu, działa impulsywnie, a sam charakter postaci ciężko zrozumieć, nawet biorąc pod uwagę fakt, że w ciele Swifta przebywają bliżej niezindentyfikowane, demoniczne byty. Szczegółowe opisy detektywistycznych czynności, jakich podejmuje się Swift, także byłyby bardziej czytelne i zrozumiałe, gdyby ich wizja była jednolita. Dynamiczne sceny akcji były dość męczące i zniechęcały mnie do lektury. Należy także wspomnieć, że powieść napisana jest w narracji pierwszoosobowej (mojej najmniej ulubionej). Swift mówi o sobie w dość przypadkowy i trudny do nadążenia sposób. Wypowiada się o sobie w pierwszej osobie, by za chwilę używać liczby mnogiej ponownie w odniesieniu do siebie. Nie znalazłem logicznego uzasadnienia tego zabiegu.

Swifta jednak da się lubić, chyba głównie przez jego nonszalanckie podejście do reguł i urzędniczej biurokracji, chłodną uprzejmość, pod którą skrywa się dobra wola, i raz na jakiś czas zwykłe popisywanie się swoją niemal nieograniczoną, magiczną siłą. Często przecierałem oczy ze zdumienia, myśląc o tym, czym jeszcze zaskoczy mnie Nocny Burmistrz i czy jest coś, czego nie potrafi dokonać. Pomysły z magicznymi wirusami komputerowymi, bombami ze środków czyszczących - to tylko przykłady tego, jak bardzo zaskakujący może być umysł najpotężniejszego czarnoksiężnika w Londynie. Wizerunek takiego wszechpotężnego, magicznego Chucka Norrisa z jednej strony ogranicza jego wiarygodność, z drugiej strony dostarcza sporej frajdy mniej wymagającym czytelnikom.

Jednak opis przygód czarnoksiężnika to nie główny cel powieści Kate Griffin. W swojej najnowszej książce autorka opisuje w ciekawy sposób moralny dylemat wyboru między dobrem jednostki a dobrem ogółu. Czytelnik ma okazję do rozpatrzenia tego problemu na kilku płaszczyznach - w samej powieści mamy do czynienia z wieloma wątkami, a te najważniejsze dotyczą właśnie dokonywania trudnych wyborów i ich konsekwencji.

Rada mniejszości to powieść stawiająca ciekawe pytania w dość atrakcyjnej oprawie.

Matthew Swift #4 - Rada mniejszości

Autor: Kate Griffin
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Wydawnictwo: Mag
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 10/2015
Liczba stron: 480
Format: 135x200 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 9788374806084
Wydanie: I
Cena z okładki: 39 zł


blog comments powered by Disqus