„Zombi Lenina” - recenzja

Autor: Foka
14 stycznia 2007

Nigdy nie wstawiam podtytułu „recenzja”. To sprawa czytelnika – sam rozstrzygnie, czy tekst jest recenzją, czy tylko udaje. Ale tym razem czynię to absolutnie świadomie. Kiedy sięgniecie po książkę, przekonacie się dlaczego.

„Zombi Lenina” (czy aby nie zręczniej byłoby „zombie”?)  to druga antologia najnowszych dokonań rosyjskiej fantastyki wydana przez Solaris w bieżącym tysiącleciu. Wszystkie zamieszczone w niej opowiadania w pewien sposób podejmują temat rozliczeń z przeszłością, choć nie wszystkie uznałabym za opowiadania stricte polityczne.

Pozwolę sobie zacząć od jedynego nie nawiązującego bezpośrednio do polityki tekstu, najlepszego, w mojej opinii, opowiadania z tego zbioru: „Spalonej wieży” Mariny i Siergieja Diaczenków. To utwór oryginalny, szczególnie w zestawieniu z pozostałymi umieszczonymi w tym tomie, bazujący na dobrym pomyśle w twórczy sposób adaptującym postać Szczurołapa, który wyprowadził dzieci z Hammelin, ze zgrabnie skonstruowanymi głównymi bohaterami i, przede wszystkim, świetnie napisany.

„Spaloną wieżę” czyta się nie tylko jednym tchem, ale z tą, pojawiającą się tylko przy lekturze dobrych tekstów, niecierpliwością, każącą nam z drżeniem oczekiwać ostatecznego rozstrzygnięcia. Kiedy wreszcie nasza ciekawość zostaje zaspokojona, mamy ochotę wrócić do początku i ponownie, tym razem bez pośpiechu, przeczytać tekst.

Drugim opowiadaniem, które mogę z czystym sumieniem polecić, jest „Mnich na skraju ziemi” Siergieja Siniakina: dobrze napisana historia młodego naukowca, który dokonał odkrycia zagrażającego socjalistycznemu światopoglądowi i porządkowi. Sama pointa nieco rozczarowuje, ale to, bez wątpienia, tekst wart przeczytania.

„Ptaki muszą latać” Alana Kubatijewa to bardziej obrazek, niż opowiadanie. Autor wprowadza czytelnika w świat, w którym władzę sprawują ptaki: dogmatyczne, ignorujące ludzkie potrzeby i naturę, nieświadome niedorzeczności postulowanego porządku i restrykcyjne do granic możliwości. Skąd my to znamy?

„Instrument dla  cudownego dziecka” Kiryła Bułyczowa to typowe opowiadanie guslarskie: przaśne, ludyczne, łatwe w odbiorze. Trudno mi oceniać jego obiektywną wartość, bo nie należę do miłośników tego stylu. Dla wielbicieli Wielkiego Guslaru i dziejących się w nim dziwów – proszę bardzo.

Na koniec zostawiłam sobie dwie „Mumie”. Dwa, zupełnie różne opowiadania o tym samym tytule.

„Mumia” Andrieja Łazarczuka to opowieść poprawnie napisana, oparta jednak na wtórnym, choć nośnym pomyśle, do tego przewidywalna do bólu. Czyta się je jednak bez przykrości, bo i styl płynny, i stylizacja udana.

„Mumia” Andrieja Stolarowa to natomiast istny koszmarek czytelniczy. Autor zupełnie nie kontroluje swego pióra (czy raczej klawiatury), nie potrafi opanować słowotoku, upychając w tekście mnóstwo kompletnie zbędnych, nudnych i nie wnoszących niczego do akcji politycznych objaśnień i szczegółów. Sam pomysł budzi we mnie mieszane uczucia: mnisi tybetańscy omyłkowo, zamiast zabalsamować zwłoki przywódcy rewolucji, wskrzeszają go jako mumię  żywiącą się energią życiową ludzi. Po pierwsze: niewiarygodna i nieuzasadniona pomyłka, po drugie: wtórny i wszechobecny w rosyjskich city legends motyw Lenina-zombie. Jednakże pomysł to najmniej dokuczliwa wada tego tekstu!

Podsumowując: opowiadania zawarte w zbiorze prezentują nierówny poziom, jednak, jako całość, książka warta jest przeczytania, chociażby ze względu na wciąż aktualny motyw rozliczenia z epoką komunizmu. Nie jestem w stanie rozstrzygnąć kwestii, czy warto ją mieć w swych zbiorach bibliotecznych. Ja raczej do niej nie wrócę...

Zombi Lenina

Redakcja: Wojciech Sedeńko
Autor: Kir Bułyczow, Marina Diaczenko, Siergiej Diaczenko, Ałan Kubatijew, Siergiej Siniakin, Andriej Stolarow, Andriej Łazarczuk
Tłumaczenie: Eugeniusz Dębski, Paweł Laudański, Aleksander Pędziński
Wydawnictwo: Solaris
Miejsce wydania: Olsztyn
Wydanie polskie: 12/2003
Liczba stron: 277
Oprawa: miękka
ISBN: 83-88431-82-X
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,90 zł
Materiały powiązane:



blog comments powered by Disqus