Recenzja książki "Księga Mgieł"

Autor: Kormak
12 kwietnia 2006

Krzysztofa Azarewicza znałem jako tłumacza książek (m.in. Stanislava Grofa, Guido von Lista czy Austina O. Spare’a) i autora artykułów w „Wiedzy Tajemnej”. Zaskoczony byłem więc, kiedy dowiedziałem się, że wydawnictwo LAShTAL Press (którego zresztą jest Azarewicz współtwórcą) wydało tomik jego wierszy. A jak wiadomo, ta oficyna wydaje wyłącznie dzieła okultystyczne. Po lekturze Księgi Mgieł stało się dla mnie jasne, że ukazanie się tej książeczki właśnie tam nie było przypadkiem.

Wiersze w Księdze Mgieł ułożone są tak, aby tworzyły kolejne kroki na magicznej ścieżce autora. Podzielono je na rozdziały, nazywające się tak jak etapy alchemicznego procesu: Nigredo, Solutio, Coagulatio, Rubedo. Każdy z wierszy oddaje nastrój, w którym autor był w danym momencie, są opisem jego wewnętrznych przeżyć, refleksji. To próba zaklęcia w słowach czegoś nieuchwytnego, co zrozumieć mogą jedynie ci, którzy sami doświadczyli podobnych stanów. Pełno w tych wierszach nawiązań do przeróżnych mitologii, magicznych idei Aleistera Crowleya czy Austina Osmana Spare’a. Padają tam słowa w różnych językach, wymieniane są imiona wielu bóstw, cytowane są przeróżne księgi. Jak sam Azarewicz pisze we wstępie, pisanie tych wierszy było dla niego rodzajem magicznej inicjacji i wielce znaczącym przeżyciem. To akurat nie ulega wątpliwości, z wersów bije szczerość.

Ale tu zaczynają się problemy. Nie znam się specjalnie na poezji, ale wątpię, czy wiersze z Księgi Mgieł, wyrwane z magicznego i głęboko osobistego kontekstu, byłyby w stanie się obronić. Czytelnik nie posiadający chociaż pobieżnej wiedzy na temat magii, alchemii czy mitologii będzie miał problemy z odbiorem tej twórczości. Z drugiej strony jednak, tak jak pisałem na początku, nieprzypadkowo tomik ten wydany został w ograniczonym nakładzie w wydawnictwie, które specjalizuje się w literaturze okultystycznej. Księga Mgieł skierowana jest do pokrewnych Krzysztofowi Azarewiczowi dusz, które będą w stanie docenić estetykę, w której pisze on swoje wiersze. Mnie do końca nie przekonały: w lepszych momentach przywodzą mi na myśl teksty utworów dźwiękowych czarowników z grupy Coil, w tych gorszych - piosenki metalowe. Coś zresztą jest na rzeczy – autor pisze bowiem teksty dla grupy Behemoth. Ja nie czuję tego klimatu, dla innych będzie to na pewno zaleta. Odniosłem też takie wrażenie – te wiersze o wiele lepiej by się czytało, gdyby zostały przetłumaczone na angielski. Pewne sformułowania i chwilami pompatyczny styl po polsku jednak rażą.

Od strony edytorskiej Księga Mgieł to kolejne cacko wypuszczone przez LAShTAL Press. Kto wie, może to nawet najlepiej wydana przez nich książka. Twarda oprawa, na niej piękna, złocona monada Johna Dee, na wyklejce obraz Aleistera Crowleya, gruby, kremowy papier. Nawet obwoluta kryje z tyłu kolejny wiersz, widoczny jedynie, kiedy spojrzymy pod odpowiednim kątem. Cóż mogę jeszcze dodać? Radość takie książki brać do ręki, a co dopiero je czytać.

Księga Mgieł nie jest pozycją dla każdego, od początku zresztą nie to było założeniem wydawcy. Nakład zaledwie 200 egzemplarzy gwarantuje, że książka trafi do rąk tych czytelników, którzy będą w stanie docenić jej zawartość.


Księga Mgieł

Autor: Krzysztof Azarewicz
Wydawnictwo: LAShTAL Press
Wydanie polskie: 3/2006
Liczba stron: 54 strony
Format: 150 x 210 mm
Oprawa: twarda, obwoluta
Papier: gruby, kremowy, 160 gram
Wydanie: Pierwsze
Cena z okładki: 39


blog comments powered by Disqus