Recenzja "Autobiografii" Krzysztofa Kieślowskiego

Autor: Anna Kołodziejska
Korekta: Bool
13 sierpnia 2012

Odsyłacz gatunkowy, z jakim spotykamy się w tytule najnowszej książki oscylującej wokół życia i twórczości jednego z najbardziej specyficznych estetów polskiej kinematografii, nie do końca przystaje do jej zawartości. Przede wszystkim dlatego, że autorka opracowania, Danuta Stok, stworzyła ów tom na podstawie rekonstrukcji zarejestrowanych niegdyś wywiadów z reżyserem, nie są to zatem stricte wspomnienia spisane ręką Kieślowskiego. Po drugie zaś narracja w mniejszej skali poświęcona jest życiu pomysłodawcy „Dekalogu”, dominantą staje się bowiem jego twórczość, rozpisana na rozdziały tytularnie odnoszące się bezpośrednio do konkretnych dzieł.

Przyjęta perspektywa jest zatem dla odbiorcy pasjonującego się kinem Kieślowskiego w dwójnasób obiecująca. Odgadywanie profilu twórcy (prócz tropów, których odnalezienie umożliwia nam samo dzieło filmowe, głównie zaś jego ideologiczny i estetyczny wymiar) odbywa się dzięki wypowiedziom samego reżysera na temat zrealizowanych projektów. Choć książka ta jest wznowieniem wydania z 1993 roku wielu, nie tylko tym przeżywającym inicjację z filmoteką twórcy „Podwójnego życia Weroniki” może posłużyć jako ciekawe źródło częstokroć ocierających się o anegdotę opowieści o genezie każdego z  jego filmów.

Podczas lektury można natknąć się na niuanse, które do tej pory stanowiły wielką niewiadomą koncepcji reżyserskich autora „Przypadku”. Mam tu na myśli chociażby tak często pojawiającą się strategię operowania symbolem w dziełach Kieślowskiego. Pojawiająca się w ośmiu z dziesięciu części stanowiących całość „Dekalogu” postać tajemniczego mężczyzny, którego można poczytać za uosobienie fatum bądź zła, nie towarzyszy temu cyklowi na stałe tylko dlatego, że w dwóch filmach jest ona wycięta technicznie, na mocy działań montażysty. Nurtujący wyobraźnię odbiorcy szczegół zostaje uzasadniony zupełnie przyziemną rzeczą, będącą częścią składową procesu powstawania filmu, o czym zwykły śmiertelnik najzwyczajniej w świecie może nie mieć pojęcia.

W owych odsłonach kuluarów kręcenia konkretnych filmów tkwi siła tejże lektury. Prócz ogromu ciekawostek, detali, historii zaskakujących obrotów spraw na planie zdjęciowym, przede wszystkim obcujemy w „Autobiografii” z sylwetką człowieka z krwi i kości, twórcą pozbawionym patyny mitologizacji, będącej efektem tworzenia przez postronnych legend i pomników na temat znanych person. Kieślowski nigdy nie był, co również potwierdzają jego dzieła, typem przebojowego showmana ekshibicjonistycznie podchodzącego do spraw swej twórczości i życia prywatnego. Jego pamiętne „I’m so so” w konfrontacji z ekstremalną euforią promowaną w sposobie bycia współczesnego obywatela świata lakonicznie dookreśla nie tylko potężny dystans wobec doświadczanej rzeczywistości, ale wszystko to, co moglibyśmy o nim, jako reżyserze i człowieku, powiedzieć. Tego, jakże zaskakującego w swej prostocie i osobliwości jednocześnie, obcowania fundowanego lekturą „Autobiografii” nie sposób sobie odmówić.

Autobiografia

Autor: Krzysztof Kieślowski
Wydawnictwo: Znak
Wydanie polskie: 8/2012
Liczba stron: 224
Format: 135 x 200 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788324019298
Wydanie: II
Cena z okładki: 29,90 zł


blog comments powered by Disqus