Kurt Vonnegut Jr "Listy" - recenzja książki

Autor: Aleksander Krukowski
Korekta: Szczepan Matyjasek
23 kwietnia 2015

www.gildia.pl
Listy.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 30,00 zł 42,90 zł
dodaj do koszyka

Listy mistrza

Listy wielkich pisarzy są niezwykle kuszącą lekturą. Wpisują się w kulturową tendencję podglądactwa i karmią kult jednostki. Obcując najpierw z twórczością literacką autora, pragniemy podejrzeć człowieka stojącego za tekstem, fascynacja kreacją rodzi w nas zaciekawienie kreatorem. Biografie dają pewien wgląd, lecz zawsze pisane są z pewnej perspektywy, zawsze konstruują swoich bohaterów, nierzadko w sposób mało obiektywny. Tymczasem listy dają większe wrażenie autentyczności, braku pozy literackiej. Wierzymy, nawet jeśli czasem jest to wiara naiwna, że listy prywatne autorów z najwyższych półek naznaczone są szczerością, że - nieprzeznaczone zrazu do publikacji - odsłaniają prawdę o ich nadawcy. Przenosimy tę prawdę na figurę autora książek i częstokroć mamy po tym wrażenie, że nasza lektura się pogłębia, bo wiemy więcej nie tylko o tym, co i jak zostało powiedziane na kartach powieści czy opowiadania, ale i o tym, kto to powiedział.

W przypadku listów Kurta Vonneguta sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Nasz apetyt na autentyczność jest nie do końca zaspokojony. Bo choć dostajemy zbiór całkiem pokaźny, to jego zawartość jest mało literacka. Vonnegut pisał sporo, miał wielu korespondentów, z którymi łączyły go rozmaite relacje: zawodowe, rodzinne, przyjacielskie. Mało jednak w nich relacji literackich czy szerzej: artystycznych. Dostajemy zatem wgląd w człowieka, brakuje - wglądu w artystę. O literaturze autor "Rzeźni numer pięć" pisał w swych listach zaskakująco mało. Jeśli temat pisarstwa się pojawia, to przede wszystkim w kontekście użytkowo-ekonomicznym. Jak utrzymać się z pisania? Jak, będąc pisarzem, przetrwać w świecie zdeterminowanym materialnie? To kwestie, które szczególnie zajmowały go w latach 50-tych i 60-tych Widzimy, jak boryka się z problemami finansowymi, jak bardzo chce skoncentrować się na twórczości artystycznej, porzucić zajęcia zarobkowe odciągające go od prawdziwej pasji. Ale też widzimy poszukiwania formalne, eksperymenty gatunkowe, często również zorientowane na możliwość ich spieniężenia.

Późniejsze dekady przynoszą wiele zmian. Po publikacji Rzeźni numer pięć pod koniec lat 60-tych, autor mierzy się z długo wyczekiwanym i z trudem wypracowanym sukcesem - zarówno artystycznym, jak i (ponownie) komercyjnym. Krótka powieść, znakomicie wpisująca się w antywojenny klimat amerykańskiej kontrkultury, zwróciła na niego uwagę czytelników i krytyków. Z tymi drugimi zmagał się jeszcze w latach 80., próbując uporać się z negatywnymi opiniami - z miernym skutkiem.

Zdecydowanym atutem wydania Listów jest ich redakcja. Wyboru i komentarzy dokonał przyjaciel Vonneguta, Dan Wakefield. Dostarcza on czytelnikowi całego potrzebnego (a miejscami i niepotrzebnego), ale wciąż porywająco ciekawego kontekstu. Listy opatrzone zostały komentarzami, które przybliżają czytelnikowi sytuacją czy to biograficzną, czy polityczną, bez której pewne zagadnienia czy aluzje pozostałyby nieprzeniknione. Komentarze Wakefielda, zwłaszcza zaś wprowadzenia do każdego z rozdziałów (zbierających listy z poszczególnych dekad), stają się jakby osobną, biograficzną narracją, wzbogacającą lekturę. Czasem dowiadujemy się z nich więcej, niż z samych listów. Na przykład we wprowadzeniu do korespondencji z lat 60-tych Wakefield wspomina, że Vonnegut "podziwiał Allana Ginsberga" (s. 118). Tymczasem w następującym zbiorze listów nie znajdziemy ani wzmianki o Ginsbergu! Pojawia się on dopiero po ponad stu stronach i w kolejnej dekadzie - ale tylko przy okazji wspólnego z Vonnegutem wystąpienia na bankiecie. Niestety w listach autora Śniadania mistrzów bardzo brakuje tego typu czytelniczych śladów: zachwytów, inspiracji, wspomnień o warsztacie (w pozaekonomicznym aspekcie) czy metodzie.

Listy Kurta Vonneguta są więc lekturą budzącą ambiwalentne uczucia. Z całą pewnością wygląda zza nich człowiek z krwi i kości (ginu i pall malli), brakuje za to pisarza. Tekst nie jest pozbawiony humoru i przenikliwych komentarzy, ale jednocześnie czuje się niedostatek eseistycznej frazy, prawdziwie pisarskiego polotu. Listy tu zebrane, przynajmniej po części, wydają się zbyt zwyczajne - tak w formie, jak i treści. Choć redakcja jest świetna, to może przydałaby się jednocześnie lepsza selekcja.

Listy

Autor: Kurt Vonnegut Jr
Tłumaczenie: Rafał Lisowski
Wydawnictwo: Albatros
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 2/2015
Tytuł oryginalny: Letters
Liczba stron: 528
Format: 140x205 mm
Oprawa: twarda
ISBN-13: 9788378855729
Wydanie: I
Cena z okładki: 42,90 zł


blog comments powered by Disqus