Koło ratunkowe – recenzja książki "Dlaczego toniemy, czyli jeszcze nowsze Średniowiecze"

Autor: Tomasz Nowak
Korekta: Alicja "cichutko" Laskowska
8 grudnia 2011

Tłumacz, redaktor, a ostatnio częściej eseista i felietonista Lech Jęczmyk słynie już ze swych refleksji nad rzeczywistością – refleksji nieszablonowych i bezkompromisowych, dodajmy. Sytuując się w pozycji „zgryźliwego starca”, jak zresztą z pewnym upodobaniem zwykł o sobie mówić, poddaje nam pod rozwagę ogląd świata z pespektywy, której próżno szukać w mediach „masowych” czy „opiniotwórczych”.

„Dlaczego toniemy…” to zbiór publicystyki – artykułów, wystąpień, wstępów do książek, a więc form bardzo zróżnicowanych. Ich treść czasami przeplata się, zazębia, a niekiedy zwyczajnie powtarza, co przy takiej konstrukcji opracowania jest po prostu nieuniknione. Niemniej, skoro repetitio mater studiorum est, to czysty zysk!

Zbiór ów dzieli się na dwie części. Pierwsza zawiera bezpośrednie rozważania nad kondycją oraz przyszłością świata, druga to zestaw refleksji nad literaturą SF, głównie nad twórczością autorów, do których Jęczmyk podchodzi ze szczególnym pietyzmem – Philipa K. Dicka i Kurta Vonneguta, choć pojawia się tu też kilka słów o komiksie "Incal". Słów ciepłych, co warto podkreślić.

Obie te części, pozornie tylko niepołączone, w perspektywie całości tworzą pewną jedność. Autor widzi bowiem w fantastyce naukowej pewne antidotum na rzeczywistość. Dostrzega w niej nurty antycypacji zjawisk przyszłych i nadprzyrodzonych. Uważa, że przy obecnym nastawieniu wyłącznie na „tu i teraz” jest to w zasadzie jedyna enklawa myślenia perspektywicznego – o dalszych konsekwencjach zjawisk, które dziś mamią blichtrem nowości.

Aby lepiej to wszystko pojąć, ważne jest także zrozumienie stanowiska, z którego Jęczmyk wywodzi swoje przemyślenia. Jest nim nauczanie społecznie i Tradycja Kościoła Katolickiego. To stwierdzenie w oczach wielu zaszufladkuje go jako „oszołoma”, jednak ludzi myślących może skłonić do zadumy. Jego poglądy na sprawy społeczne, status religii, priorytety gospodarcze czy organizację polityczną współczesnego świata, podbudowane obficie erudycją i własnym namysłem, mogą zadziwiać. I zwykle zadziwiają, szczególnie „przeżuwaczy informacji”, a więc „produkt społeczny” zglobalizowanego świata.

Czy Jęczmyk w swych surowych i radykalnych osądach oraz dość ponurych rokowaniach na przyszłość ma choć częściowo rację? A więc, czy w ogóle warto tę książkę czytać? Otóż, już sam fakt, że niektóre z jego wcześniejszych apokaliptycznych wizji zaczynają ziszczać się na naszych oczach (choć może nie do końca w przewidzianej przez niego postaci) powinien stanowić wystarczającą rekomendację. Podobnie jak to, że jego poglądy w chrześcijańskim (sic!) społeczeństwie budzą tak często opór i sprzeciw. W ten sposób rodzi się ferment intelektualny.

No i jeszcze jedno. Jęczmyk, z racji swego wieku, patrzy na to, jak toniemy, z dużym dystansem i spokojem, dostarczając tematów do przemyśleń, rozmów i sporów, które tak uwielbiamy – głównie młodszym pokoleniom. Tylko czy stać nas jeszcze na to, aby dyskutować wysłuchawszy tego, co druga strona ma do powiedzenia? Niech każdy odpowie sam, a już zacznie myśleć… trochę jak Jęczmyk.

Dlaczego toniemy, czyli jeszcze nowsze Średniowiecze

Autor: Lech Jęczmyk
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Wydanie polskie: 8/2011
Seria wydawnicza: Antropos
Liczba stron: 276
Format: 125 x 195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788375068689
Cena z okładki: 35,90 zł



blog comments powered by Disqus