PRL od podszewki

Autor: Tomasz Nowak
7 kwietnia 2008

Pół wieku temu, w chwili pierwszego wydania, był Tyrmandowy „Zły” jaskółką odwilży, jakościowej zmiany w literaturze i kulturze w ogóle. Wyłaniający się z niego obraz ówczesnej Warszawy nie był już szczytną i utopijną socrealistyczną wizją. Spod korodującego komunizmu poczęło wyzierać normalne życie – trudne, pełne niebezpieczeństw i podłości, za to barwne i ciekawe. To właśnie prawda tej powieści stała się sensacją, bowiem absurd uważano wówczas za normalny składnik rzeczywistości.

Tyrmand napisał swój kultowy kryminał na zlecenie wydawnictwa Czytelnik. Kiedy powieść pojawiła się w sprzedaży, natychmiast zyskała gorących zwolenników w czytelnikach i oponentów pośród krytyków literackich, negujących zwłaszcza konstrukcje bohaterów i pretensjonalność opisu oraz języka dialogów. Z perspektywy czasu wydaje się, iż to właśnie wówczas te dwa spojrzenia na literaturę rozeszły się ze sobą definitywnie.
„Złego” nazywano „brukowym romansem”, ale także „barwnym portretem powojennej Warszawy” czy też „doskonałym kryminałem”. Tytułowy bohater to samotny mściciel, walczący w obronie słabszych, nękanych przez bandytyzm kwitnący w mieście podnoszącym się ze spustoszeń, zasiedlanym na nowo, często przybyszami z daleka. Kwitnie pokątny handel, po ruinach grasują bandyci, przekręty i oszustwa to codzienność. Nawrócony z podobnej drogi Zły wypowiada im walkę. To klasyczny, stojący ponad prawem bohater, wymierzający sprawiedliwość tam, gdzie jej ramię już nie sięga. Nie jest jednak supermanem i w końcu sam staje się ściganym.

Kicz czy arcydzieło?
Źródła „kultowości” „Złego” są przynajmniej dwa. Pierwszym jest embargo, jakim książkę tę obłożono po pierwszym wydaniu w PRLu, w nakładzie zaledwie 20 tys. egzemplarzy, który rozszedł sie „na pniu”. Na skutek gomułkowskich represji w latach 60. stała się ona pozycją unikatową i niedostępną. Wydatnie podbudowało to mit Tyrmanda jako wojującego antykomunisty. Inna sprawa, że to, jak traktowano go od czasu romansu z „Prawdą Komsomolską”, znacząco zradykalizowało jego poglądy, skutecznie lecząc z wielu lewackich mrzonek. Był to zresztą proces postępujący, co znalazło potem swe odbicie w jego postawie na emigracji, kiedy to w USA stał się gorącym orędownikiem idei konserwatywnych.
Poza tym, że Tyrmandowi udało się trafić „w „czas”, powiodła mu się w „Złym” także inna rzadka rzecz: mariaż portretu miasta pociągającego mrokiem swych tajemnic, wystawionych teraz na światło dnia, z formą literacką, może niezbyt wyrafinowaną, ale znacząco odbiegającą od tego, co serwowały ówczesne, kontrolowane media oficjalne o ograniczanym nieustannie nakładzie.
Drugą przyczyną jest dzisiejsze, nowe odczytanie powieści, po części jako utwór zakazany, a z drugiej strony jako wręcz egzystencjalnie naturalistyczny opis ówczesnej rzeczywistości. Jak pierwsze wydanie było przedmiotem pożądania wielu, tak przeczytać jedno z nowych po prostu „wypada”.

A jednak perełka
Obok wątków wręcz sensacyjnych na owe czasy, to również, a może przede wszystkim, błyskotliwa powieść obyczajowa, pełna wartkiej akcji oraz nieśmiało zarysowanych, zawoalowanych i zgrabnie przemyconych przez cenzurę przytyków pod adresem aktualnego porządku społecznego. Spoglądając na to z innej strony, czasem wydaje się jednak, że obraz miasta to jedynie tło, pretekst do ciekawych rozważań o prawości, winie i karze, dobru i złu.
Bogate doświadczenia autora i znakomity zmysł obserwacji pozwalają mu obnażyć drugie dno wielu spraw, „przez ściany” wejrzeć do skrajnie odmiennych miejsc, w które prowadzi swych bohaterów: czy to do meliny, czy też na wyżyny ówczesnej socjety. To właśnie prawdziwość opisów i namacalna normalność bohaterów tak bardzo podbiła serca współczesnych. Sprawiła zarazem, że „Zły” to osiągnięcie, które ustawiło Tyrmanda w jednym rzędzie z sięgającymi wówczas po podobne środki Hłaską czy Kisielewskim.
Dziś możemy swobodnie raczyć się „Złym”, jak i pewną wolnością słowa. Radujmy się z tego i korzystajmy, pamiętając jednocześnie, że powieść Tyrmanda to nie tylko błaha historia, to właściwie już współczesna klasyka literatury, żywy obraz ówczesnego społeczeństwa i polityki, ale przede wszystkim fragment historii – naszej – wspólnej.

Zły

Autor: Leopold Tyrmand
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 4/2004
Liczba stron: 542
Format: 165 x 235 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7337-693-9
Cena z okładki: 34,00 zł



blog comments powered by Disqus