"Saga o Rubieżach. Tom 2" - recenzja książki


www.gildia.pl
Saga o Rubieżach. Tom 2.
Dostępność: 24h
Cena: 27,90 zł 39,90 zł
dodaj do koszyka

 

Bawiąc się fantasy
 
Powieści spod sztandaru fantasy najczęściej bazują na tle stylizowanym na późne średniowiecze – co wywnioskować można po uzbrojeniu, architekturze czy nawet wyraźnym feudalnym podziale społeczeństwa. Taki zabieg rzadko pozwala na stworzenie fabuły niebanalnej i opartej na innym schemacie niż zażegnanie kataklizmu (wrogiego władcy, demona, szalonego czarownika et cetera) grożącego królestwu (chociaż na tym schemacie oparta jest właśnie recenzowana powieść). Pierwszy tom Sagi o Rubieżach (składający się z dwóch części) zdecydowanie wyróżniał się pośród setek podobnych powieści – w interesujący, niecodzienny, choć odrobinę rozwlekły sposób ukazywał... fantastyczną wersję podboju Ameryki Łacińskiej przez konkwistadorów.
 
Drugie natarcie floty Misaianesa na Żyzne Ziemie było dla ich mieszkańców raczej oczywiste. Poprzednie starcia z pozbawionym skrupułów przeciwnikiem potężnie przetrzebiły szeregi wojowników prawowitych mieszkańców kontynentu, a spory wewnętrzne wśród Władców Słońca nie przyczyniają się do poprawy ogólnej sytuacji. Ostatnią nadzieją na powstrzymanie zagrożenia jest powoli, lecz nieubłaganie rodzący się bunt przeciw najeźdźcy. 
 
Dni Jelenia i Dni Pomroki były odrobinę nudne, niekiedy też Bodoc próbowała w jak najkrótszym fragmencie ująć jak najwięcej scen i wydarzeń, przez co obie historie bywały chaotyczne – w żadnym wypadku nie czyniło to lektury przyjemną. Ostatni tom trylogii jest już na szczęście lepszy – wyraźnie widać, że autorka postanowiła wraz z upływem czasu zwiększyć nacisk na inne kwestie. W efekcie w Dniach ognia w końcu wyczuwalna jest magia i mistycyzm Żyznych Ziem, spowijające kontynent niczym szczelny całun.
 
Oniryczny klimat budują choćby krótkie wizje członków Klanu Puchacza, stanowiące jednocześnie bardzo miłą odskocznię od tej bardziej "rzeczywistej" części opowieści. Ich rola to nie tylko urozmaicenie lektury – za sprawą tych efemerycznych obrazów wyraźnie widać, że nie mamy do czynienia tylko z epizodem wyłuskanym z historii Żyznych Ziem, a fabuła Dni ognia jest wpisana w coś znacznie większego.
 
Wizje te odgrywają jeszcze jedną ważną rolę – utrzymanie wątku obecnego już w pierwszym tomie sagi. Mowa zaś o gloryfikacji przyrody, uczynieniu z niej istotnego elementu codziennego życia ludzi. I nie jest to zabieg przypadkowy – obraz podboju rdzennego ludu pokazany jest ze strony nie agresorów, a obrońców (podejście dość niecodzienne z racji naszej znajomości eksploracji Ameryki Łacińskiej tylko z relacji zdobywców, nie zdobywanych). Jeśli zaś porównamy mieszkańców Rubieży do cywilizacji prekolumbijskich, to z pewnością pomoże to odkryć kolejne niewiadome, jakie mogą powstać podczas lektury (Bodoc wyraźnie eksperymentuje z narracją i przeskakuje między poszczególnymi wątkami, co czasami tworzy drobne niedopowiedzenia). Z kolei nawiązania do rzeczywistych odpowiedników są widoczne jak na dłoni – bohaterowie czczą cykl pór roku, czy też wierzą, że siedzenie na gołej ziemi to ogromny zaszczyt (jako możliwość bezpośredniego kontaktu z ich dziedzictwem, Żyznymi Ziemiami).
 
Możliwość stworzenia ulotnych kontaktów między bohaterami a tłem autorka uzyskała za pomocą sprawnej narracji, jaką posługiwała się przy tworzeniu całej Sagi o Rubieżach. Jej język jest niezwykle barwny i plastyczny – za pomocą niewielkiej ilości słów Bodoc potrafi oddać ogromną gamę odczuć, jak gdyby wręcz niemożliwe było dla niej stworzenie obrazu jednoznacznego w odbiorze, bez przynajmniej kilku możliwych interpretacji. Z pewnością jest to gratka dla miłośników gatunku, zmęczonych już siermiężnymi, przydługawymi opisami na podobieństwo tych chociażby z Władcy Pierścieni Tolkiena.
 
W zwieńczeniu trylogii pisarka odeszła od fabularnego minimalizmu – w końcu mamy do czynienia z większą różnorodnością. Obok konfliktu Misaianesa z ludem Żyznych Ziem (w dwóch poprzednich tomach stanowiącego jakieś 80-90 % treści) pojawiła się też inna wojna: pomiędzy Bractwem Odosobnienia a wyznawcami Otwartej Przestrzeni, gdzie stawką są nie bogactwa, a... idee. Na pierwszy rzut oka to niewiele; podczas lektury wyraźnie widać, że wątek ten był furtką dla wprowadzenia do Dni ognia kwestii demokracji i oligarchii. Więcej miejsca poświęcono także Władcom Słońca i wszystkiemu, co bezpośrednio z nimi związane – to z kolei pozwoliło na późniejszą krytykę społeczeństwa feudalnego, opartego na "legalnym niewolnictwie".
 
Wady objawiają się jednak właśnie w tym rozbudowaniu treści – autorka zdaje się często nie wiedzieć, czy na pewno chce zatrzymać się w danym miejscu i "wałkować" daną kwestię, co finalnie skutkuje dziwnym skakaniem między wątkami i chaotycznym, wręcz losowym ich przedstawianiem. Konia z rzędem temu, kto zdoła odkryć klucz, według którego Bodoc układała poszczególne motywy w Dniach ognia. Także Nienawiść, coś na kształt pradawnego zła czającego się "gdzieś" w Żyznych Ziemiach, wydaje się być przysłowiowym kwiatkiem do kożucha – od czasu do czasu pojawia się gdzieś w fabule, ale zostało to zrealizowane na zasadzie jedynie udowodnienia czytelnikowi, że taki element w ogóle istnieje i nie został zapomniany.
 
Do tej pory w Polsce nie mieliśmy do czynienia z dobrą hiszpańskojęzyczną fantastyką – co najwyżej z tłumaczeniami kiepskich powieści młodzieżowych. Szumne hasło reklamowe na okładce, według którego Saga o Rubieżach to najlepszy twór latynoskich autorów fantastycznych, obiecuje wiele. Jednakże lektura niezbyt porywających Dni Jelenia nie nastrajała optymistycznie na przyszłość. Dni ognia jednak zaprzeczają prawu sequela i są o wiele lepsze niż dwa poprzednie tomy. Niebanalne podejście do wykreowanego świata poprzez bazowanie nie na feudalnej Europie, lecz na cywilizacji prekolumbijskiej to mocny atut recenzowanej pozycji. Do tego dodać należy niezwykle barwny, wręcz poetycki język, pełniący w Dniach ognia dodatkową rolę – nośnika trudnej do uchwycenia efemeryczności i oniryzmu. Już sam sposób wplecenia elementów fantastycznych w fabułę wywołuje podziw – argentyńska autorka poradziła sobie ze stworzeniem kolażu, który u wielu innych twórców przypomina raczej chaotyczną zbieraninę kilku(nastu) składowych. Warto przedrzeć się przez pierwszy tom Sagi o Rubieżach, by dotrzeć do naprawdę dobrych Dni ognia.

Saga o Rubieżach. Tom 2

Autor: Liliana Bodoc
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 2/2013
Liczba stron: 552
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788378394518
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,90 zł



blog comments powered by Disqus