"Dom tajemnic" - recenzja książki

Autor: Jakub "Qbuś" Nowak
Korekta: Alicja "cichutko" Laskowska
30 kwietnia 2013

Przypadek plącze losy
 
Czasem podziwiamy lub przeklinamy pisarzy za to, jakie losy zgotowali naszym ulubionym bohaterom. Osobiste dramaty, niesamowite przypadki i burzliwe romanse to chleb powszedni w literaturze. Jednak jest ona tylko odbiciem rzeczywistości – jak to stwierdziła kiedyś Wisława Szymborska, to życie pisze najbardziej oryginalne, najbardziej komiczne, a jednocześnie najbardziej dramatyczne scenariusze. Dom tajemnic Loreny Martin to powieść historyczna, a więc dzieło z pogranicza rzeczywistości i fikcji. Historia XX wieku i komentarze do niej mieszają się z perypetiami pełnymi miłości i nienawiści, utraty i smutku. Sama książka też ma ciekawą historię, ale tę z kolei poznać możecie z wywiadu, który przeprowadziliśmy z autorką. 
 
Wszystko zaczyna się od pogrzebu. Dzięki pewnemu kuferkowi pełnemu pamiątek Amada, młoda amerykanka meksykańskiego pochodzenia, poznaje Davida. Rówieśnik jej babci wie bardzo dużo o jej rodzinie, z którą był swego czasu bardzo blisko związany. Prawnuczka byłego dyktatora Meksyku wzbudza wielką sympatię staruszka swą dociekliwością, a poznawanie historii rodu poprowadzi ją od amerykańskich machinacji w jej ojczyźnie, przez niespełnione miłości, aż po zagładę getta warszawskiego. W końcu sama uda się w podróż do Warszawy, by rozwikłać ostatnią z zagadek.
 
Do zdecydowanych plusów powieści należy perspektywa. Jest to zaleta podwójna, gdyż ważna jest zarówno perspektywa historyczna, jak i indywidualna. Dla polskiego czytelnika oznacza to, że historia Meksyku (ściśle powiązana z USA) oraz II wojny światowej i lat ją poprzedzających jest przedstawiona niejako z zewnątrz. Autorka prezentuje spojrzenie na te wydarzenia, które może zdziwić osoby usposobione europocentrycznie. Bohaterowie oraz narrator nierzadko wypowiadają się dosadnie i nie stronią od stwierdzeń, które mogą być nie w smak i dla polskich czytelników. Można się z nimi nie zgadzać, można krytykować, lecz nie można odmówić im czegoś bardzo ważnego – zmuszają do nieco innego spojrzenia na utarte prawdy. Z drugiej strony niezwykle ważna w powieści Martin jest też perspektywa kobieca. Pomimo tego, że wydarzenia relacjonuje David, jest on raczej obserwatorem. Centralnymi postaciami książki są Amada, jej babcie oraz polska Żydówka, Lea, i to właśnie im autorka oddaje głos.
 
Wiąże się to bezpośrednio z główną zaletą powieści, czyli umiejętnym połączeniem bohaterów oraz emocji. Od pełnego pasji, lecz samolubnego Ramiro, przez niepokorną Carminę, pewną siebie i energiczną Hildę, aż po mierzącą się z koszmarem okupacji Leę – są to świetnie wykreowane postacie, wobec których trudno pozostać obojętnym. Ich pasje, liczne zawody i dramaty budzą emocje, a szeroki przekrój osobowości sprawia, że łatwo odnaleźć kogoś, z kim można się identyfikować. Pomimo tego, że czytelnik ma do czynienia z silnymi kobietami, nie są to osoby pozbawione wad. Siłę przyciągania tych postaci zwiększa także fakt, że ich zachowanie pozostaje zgodne z charakterem – nie ma tu nagłych zmian stanowiska i cudownych przemian na lepsze. 
 
Dom tajemnic nie zostanie zapewne ogłoszony arcydziełem literatury światowej, lecz jest to powieść bardzo solidna. Nie zaskoczy może oryginalnością i nie powali stylem, lecz jej siła leży zupełnie gdzie indziej. Lorena Martin snuje po prostu ciekawą opowieść o bohaterach, którzy szybko stają się czytelnikowi bliscy i przez to budzą emocje. W dodatku autorka umożliwia odbiorcy spojrzenie na historię z nieco innej perspektywy. Pozostaje tylko pogratulować wydawnictwu Bukowy Las i dziwić się tym zza wielkiej wody, że zignorowały tak utalentowaną pisarkę.

Dom tajemnic

Autor: Lorena Martín D.
Wydawnictwo: Bukowy Las
Miejsce wydania: Wrocław
Wydanie polskie: 4/2013
Tytuł oryginalny: Inventing Gods
Liczba stron: 400
Format: 140x205 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 9788362478781
Wydanie: I
Cena z okładki: 9,99 zł
Materiały powiązane:



blog comments powered by Disqus