Łukasz Orbitowski "Wigilijne psy i inne opowieści" - recenzja książki

Autor: Krukk
Korekta: Dagmara Trembicka-Brzozowska
24 kwietnia 2016

www.gildia.pl
Wigilijne psy.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 25,80 zł 36,90 zł
dodaj do koszyka

Straszna (para)normalność

Polski horror jeszcze do całkiem niedawna stanowił niezagospodarowaną niszę. Większość książek, które straszyły po polsku, była tłumaczeniami zagranicznych gigantów. Niepodzielnie krainą mroku rządził u nas Stephen King. Księciem ciemności śmiało nazwać można Neila Gaimana. Ciężko mierzyć się z taką ligą, wszak ci niezwykli dżentelmeni stworzyli – i nadal tworzą – klasykę horroru. Dochody ze sprzedaży zagranicznych tytułów mówią wszystkim decydentom z wydawnictw, że – wbrew rozsądkowi i podstawowym zasadom psychologii – lubimy się bać. Dlaczego zatem polska literatura nie doczekała się rodzimego pisarza, który zawładnąłby naszymi marzeniami, lękami, koszmarami...

A nie, zaczekajcie.

Mamy Orbitowskiego.

Ten 39-letni filozof (od 2002 roku jest magistrem filozofii UJ) od swojego debiutu w 1999 zaskakuje krytyków i czytelników, czego dowodem są cztery nominacje do nagrody Zajdla, trzy wyróżnienia przy nagrodzie Żuławskiego, no i tegoroczny Paszport Polityki za powieść Inna dusza. Zaciekawiony, zerknąłem także na kilka zdjęć Łukasza Orbitowskiego. Chociaż z natury nie jestem lękliwy, to przyznam się Wam szczerze, że gdybym spotkał go na ciemnej ulicy w środku nocy, to serce miałbym w gardle.

Tym bardziej wstyd się przyznać, ze nowe, drugie już wydanie Wigilijnych psów jest moim pierwszym spotkaniem (na szczęście w świetle dnia) z twórczością Orbitowskiego. Pierwsze wydanie Psów ukazało się w 2005 roku i zawierało 9 opowiadań: Serce kolei, Autostrada, Opowieść taksówkarska, Kacper Kłapacz, Wigilijne psy, Angelus, Objawienia, Zmierzch rycerzy światła. Wydanie drugie z 2015 roku zawiera wszystkie wyżej wymienione (przeredagowane) z wyjątkiem Objawień i dodaje 3 nowe: Nie umieraj przede mną, Droga do modlichy oraz Pan Śnieg i Pan Wiatr.

Sam Orbitowski stwierdza, że opowiadania z Wigilijnych psów pochodzą z początków jego pracy twórczej i przestrzega czytelnika, że był wtedy mocno wkurwionym człowiekiem. Powiem Wam, po takim wyznaniu lektura staje się jeszcze bardziej ciekawa.

A interesująco jest od samego początku. I krwawo. Zaczyna się typowym, hitchcockowskim trzęsieniem ziemi, by z każdym kolejnym opowiadaniem było bardziej emocjonująco. Serce kolei otwiera zbiór, łącząc doskonale nam znany agonalny stan polskiej kolei z onirycznymi wizjami psychopaty i niewyjaśnionymi zjawiskami. Bolesny naturalizm opisów pociągu, tak wymownie nazwanego Kiblem, uderza w nozdrza swoją barwnością i sugestywnością. Każdy, kto chociaż raz podróżował koleją bez trudu będzie w stanie wyobrazić sobie syf i beznadzieję, jakie wirtuozersko maluje nam Orbitowski. Można wręcz uznać, że w tym opisie nie ma nic nienormalnego, że to właśnie prawda najprawdziwsza i obraz tak bardzo typowy, swojski, polski. I w tym właśnie zaułku swojskości dopada nas wyobraźnia Orbitowskiego, który, tnąc nożem tkankę rzeczywistości, dokonuje wiwisekcji naszych wyobrażeń o tym, co chcemy uznać za prawdziwe.

To bardzo typowe dla tego – poza tym, bardzo zróżnicowanego stylistycznie i tematycznie – zbioru. Każde z opowiadań w Psach czyta się wspaniale, płynnie i szybko. Znajdziemy wśród nich paranormalne crime story rodem z Archiwum X, żywe miejskie legendy, krwawe slashery. Do tego plastyczne, bardzo rzeczywiste opisy bliskie temu, co doskonale znamy: odludne skwerki na ponurych blokowiskach, zapuszczone, podmiejskie wieżowce, postoje taksówek, duszne, obskurne mieszkania przesiąknięte zapachem wódki i tanich papierosów. Są nawet lombardy, posterunki policji. Najzwyklejsze, najbardziej pospolite miejsca, jakie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. Czytelnik czasami nawet jest w stanie podać ich adres – tym bardziej nie spodziewa się zła czającego się w znanych kątach. Zdaje się, że to bohaterowie opowieści starają się w tych kątach ukryć swoje mroczne tajemnice, agresywne zapędy czy ułomności, do których nie chcą się przyznać. Jak w tytułowych Wigilijnych psach (będących ciekawą wariacją na temat indiańskiego mitu o dwóch wilkach), bohaterowie opowiadań Orbitowskiego przez swoje uczynki sami zapraszają demony do rzeczywistości.

Zło mamy w sobie, zdaje się mówić Orbitowski, jest ono częścią nas, i to właśnie tych złych, strasznych rzeczy, które trzymamy w sobie, boimy się najbardziej. W swoich opowiadaniach autor pokazuje nam: jakie skutki mogą mieć toksyczne marzenia o sławie za wszelką cenę, jakimi konsekwencjami grozi odwracanie wzroku od krzywd wyrządzanych innym, a także dlaczego nie warto nie przejmować się nadchodzącym końcem świata. Mając świadomość, że wszyscy mamy coś za uszami, dociera do nas przerażająca prawda - każdy z nas może być bohaterem opowiadań Orbitowskiego.

Podobno lubimy się bać. To zasadniczo nieprawda – lubimy mieć świadomość, że strach, który oglądamy na ekranie albo na kartach książki, jest oderwany od rzeczywistości, że jesteśmy u siebie, we własnym fotelu, we własnym mieście własnego kraju, i że nie ma się czego bać. I to jest właśnie wyjątkowość twórczości Orbitowskiego, jego znak firmowy, który w Wigilijnych psach widzimy w każdym tekście. Pokazuje nam, że bać się powinniśmy, że zło które nas otacza, i któremu błędnie przypisujemy winę za przytrafiające się nam katastrofy i tragedie, jest tak naprawdę złem, które nosimy głęboko w sobie. I to siebie powinniśmy bać się najbardziej.

Wigilijne psy i inne opowieści

Autor: Łukasz Orbitowski
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Miejsce wydania: Poznań
Wydanie polskie: 2/2016
Liczba stron: 480
Format: 150x215 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 9788379246106
Wydanie: II, rozszerzone
Cena z okładki: 36,90 zł


blog comments powered by Disqus