Recenzja książki "Decathexis"

Autor: Mirosław Skrzydło
Korekta: Bartosz Czartoryski
21 kwietnia 2010

Łukasz Śmigiel - spec od kreowania przerażających historii rozgrywających się w szczegółowo dopracowanej scenerii, w swojej upiornej książce Decathexis potwierdza, iż rodzima literatura grozy w ostatnich latach przeżywa nadspodziewany renesans. Najnowsza powieść pracownika Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Wrocławskiego to wysoce ryzykowna mieszanka opowieści spod znaku płaszcza i szpady, klasycznej historii detektywistycznej i, rzecz jasna, czystego horroru. Czy taka wybuchowa mikstura ma szansę zadziałać na wyobraźnię czytelników?

W przedmowie do Decathexis twórca gorąco przyjętego zbioru Demony, przyznaje się do swej fascynacji takimi naukami jak: tanatologia (nauka o objawach śmierci) oraz tanatopraksja (proces zajmowania się ciałem zmarłego), czyli ogólnie rzecz biorąc  - pojęciem śmierci. Ponadto wymienia listę nazwisk popularnych pisarzy, z których czerpał swe inspiracje. Do tego zacnego grona należą: Clive Barker, Aleksander Dumas, Artur Conan Doyle, Boris Akunin i Alan Moore. Czy udało mu się dobić do poziomu tych niewątpliwych mistrzów?

Akcja powieści ma miejsce w mrocznym świecie Kirkegaard, w którym obrzędy związane ze zmarłymi sprowadzono do głównej religii, a mówiąc konkretnie - niebezpiecznego kultu. W tym bez wątpienia nieprzyjaznym środowisku ma miejsce cała seria spisków, walk o supremację nad otępiałym ludem, zaciekłych pojedynków oraz misternych tajemnic.

Jon Pendergast - wybitnej klasy tanatolog musi uporać się z zagadką znikających zwłok. Wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że za całą trupią aferą stoi najwyższy kapłan Kościoła Morii, który od lat toczy morderczą walkę o hegemonię z mądrą władczynią Geneview. Waleczny detektyw jest bliski odkrycia spisku i pokonania demonicznych kreatur. Pomoc znajduje w swym dawnym przyjacielu, najlepszym szermierzu królowej o zabójczo brzmiącym imieniu - Danse Macabre. Dwóch ludzi przeciw potężnej instytucji. Zapowiada się nierówny bój w imię prawdy i społecznego dobra. Czy Jon zdoła uratować swą ukochaną Geneview przed śmiercią?

Śmiglowi udało się wycisnąć kwintesencję z wielkich dzieł swoich mistrzów. Mrożących krew w żyłach, szczegółowych opisów śmierci i wyglądu upiornych demonów, nie powstydziłby się sam Clive Barker, a postać przenikliwego Pendergasta wzorowana była na Sherlocku Holmesie oraz Eraście Fandorinie (bohater powieści Borisa Akunina). Nie zabraknie też spisków, pojedynków szermierczych.  i makiawelicznego kapłana Abaddona La Roche w stylu kardynała Richelieu wprost z kart powieści Dumasa.

Brutalny obraz Kirkegaardu dopełniają bardzo udane ilustracje Agaty Cholewy (która jak możemy wyczytać w internecie, tworzy właśnie komiks na podstawie recenzowanej książki). Całość natomiast możemy określić jako niepokojącą wizytówkę Piekła z wszystkimi jego atrakcjami.

Decathexis to bardzo udane otwarcie, posiadającej wielki potencjał, serii grozy. Warunek jest tylko jeden - Łukasz Śmigiel precyzyjnie będzie rozwijał stworzoną przez siebie paralelną rzeczywistość, jakby żywcem wyjętą z dziewiętnastowiecznej Europy oraz intrygujących bohaterów, błyskotliwie łącząc ze sobą elementy grozy (brutalne opisy) z wartką akcją i zawiłymi zagadkami. Wtedy mikstura zadziała!

Pierwszy tom przygód Jona gorąco polecam wszystkim, którzy szukają we współczesnej, polskiej literaturze grozy czegoś więcej, niż tylko hektolitrów przelanej krwi, makabrycznych monstrów oraz ciągu efektywnych śmierci jednowymiarowych bohaterów. Czegoś, co z całą pewnością zapewnia lektura najnowszego dziecka, bez wątpienia jednego z najzdolniejszych polskich pisarzy grozy.
 

Decathexis

Autor: Łukasz Śmigiel
Ilustrator: Agata Cholewa
Wydawnictwo: Grasshopper
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 12/2009
Seria wydawnicza: Mroczny Świat
Liczba stron: 264
Format: 125x195 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 978-83-61725-14-5
Wydanie: I
Cena z okładki: 29 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus