Lynne McTaggart "Pole" - recenzja książki


Nie sądź książki po okładce

Dziennikarze naukowi, naukowcy, publicyści zajmujący się kwestiami naukowymi to ludzie, których zwykle warto czytać. Dzięki ich ciężkiej pracy i przekładaniu języka raportów grup badawczych na zrozumiałe dla nas, biednych żuczków, teksty, możemy brać udział w fascynujących procesach rozwoju świata. Dlatego warto sięgać po większość książek popularnonaukowych.

Właśnie, większość.

Z Polem jest pewien problem. Autorka, Lynne McTaggart, to dziennikarka z niezłym dorobkiem ze słynnym lekkim piórem. Jeśli osoby zainteresowane tematem z okładki - czyli poszukiwaniami pola punktu zerowego, mogącym zlikwidować światowy kryzys energetyczny – sięgną po jej książkę bez wcześniejszego sprawdzenia opinii na anglojęzycznych stronach, mogą mieć niespodziankę. Ja miałam.

Przede wszystkim początek Pola to wielki miszmasz. Zaczynamy od wyprawy w kosmos i eksperymentu związanego z telepatią – rzeczywiście mającego miejsce. Potem skaczemy trochę po historii odkryć naukowych: a to Tesla, a to biofotony, a to mechanika kwantowa. Autorka sięga po fizykę, astronomię, biologię i chemię, trochę je mieszając co rozdział, ale wszystko podpierając całkiem imponującą bibliografią. Jest tylko jeden problem – wszystkie opisywane teorie zdają się wskazywać na faktyczne działanie procesów, których zasadność nauka odrzuciła z hukiem.

McTaggart zajmuje się przede wszystkim medycyną alternatywną, homeopatią, teoriami dotyczącymi przepływu energii w ciele czy możliwości istnienia telepatii. Działa w ruchach antyszczepionkowych, pisze o spiskach firm farmaceutycznych, a jej największym bestsellerem jest książka What Doctors Don’t Tell You (Czego lekarze Ci nie mówią). W tym momencie powinniście już wiedzieć: Pole to specyficzna publikacja, która tylko wzmocni wiarę podzielających opinie autorki, a nieprzekonanych w żaden sposób nie przekona. Osobiście należę do tej drugiej grupy i przyznam, że książkę skończyłam raczej z obowiązku. Powodów, nie tylko światopoglądowych (o ile pokładanie zaufania w nauce i medycynie można nazwać światopoglądem), było kilka.

Głównym jest jednostronność Pola. McTaggart podaje przykłady pojedynczych eksperymentów, które udowadniają konkretną tezę (a zbiór tych tez ma w ostateczności prowadzić do odkrycia tytułowego pola, z którego czerpać można energię punktu zerowego). Brak jednak opisu czy nawet przywołania tych licznych zresztą eksperymentów, które owe twierdzenia obalają – jedno po drugim. Wplecione w narrację tego popularnonaukowego reportażu wspomnienia o trudnościach napotykanych przez naukowców testujących na przykład pamięć wody (na której opiera się homeopatia) przedstawione są w sposób raczej pejoratywny. Co ciekawe, autorka przywołuje także badania, które rzeczywiście miały miejsce, ale które nie dotyczyły świętego Graala tej książki, czyli pola punktu zerowego. Przykład? Sterowanie prądem przepływającym przez ciało zarodka, by spowodować zmiany w organizacji ciała, na przykład by w miejscu kurzej nogi wyrosła kurza głowa. Autorka podciąga te eksperymenty pod swoje teorie, w większości dotyczące założeń rodem z epoki New Age.

Najwyraźniej jednak tego typu teorie są całkiem popularne, skoro Pole zostało wydane w Polsce już drugi raz, a za granicą powraca do księgarń jak bumerang. Spore zasługi ma tu zapewne sprawnie pisząca autorka – bo czyta się to lekko i łatwo, a i tłumaczenie jest niezłe. Czujcie się więc ostrzeżeni: jeśli szukacie rzetelnych naukowych faktów, porządnej popularnonaukowej i naukowej wiedzy, sięgnijcie raczej po książki z cyklu Prószyńskiego – Pole pasowałoby raczej do oferty wydawniczej Illuminatio.

Pole. W poszukiwaniu tajemniczej siły wszechświata

Autor: Lynne McTaggart
Wydawnictwo: Czarna Owca
Miejsce wydania: Warszawa
Wydanie polskie: 11/2014
Tytuł oryginalny: The Field
Liczba stron: 376
Format: 135x210 mm
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN-13: 9788380150157
Wydanie: II
Cena z okładki: 34,99 zł



blog comments powered by Disqus