Recenzja książki "Mój prywatny demon"

Autor: Ania "Radosiewka" Radosiewicz
Korekta: Bool
14 sierpnia 2011

www.gildia.pl
Mój prywatny demon.
Dostępność: 2-3 dni robocze
Cena: 22,40 zł 32,00 zł
dodaj do koszyka

Pisarz decydujący się na stworzenie książki detektywistycznej z tajemniczymi morderstwami prostytutek staje przed trudnym zadaniem. Doświadczony czytelnik potrafi szybko odkryć tożsamość mordercy, a nieumiejętność podtrzymania zainteresowania opowieścią pokonała już niejednego autora. Tym większe mogą być obawy potencjalnych odbiorców, gdy jest on debiutantem. A taka właśnie sytuacja zdarzyła się przy wydanej przez wydawnictwo Ifryt książce Macieja Żytowieckiego. Nieznany dotąd autor zdecydował się na przedstawienie pracy zgorzkniałego, doświadczonego przez życie detektywa, wprowadzając dodatkowo do „Mojego prywatnego demona” zjawiska nadprzyrodzone i istoty z innego świata. Zabieg ten był niezmiernie ryzykowny i mógł zaowocować kolejnym banalnym tytułem, jakich wiele na naszym rynku wydawniczym. Jednak po zapoznaniu się z lekturą nawet osoby nieprzepadające za tego typu literaturą powinny być zadowolone z czasu, jaki poświęciły historii zbliżającego się do emerytury Ezry.

Akcja książki została osadzona w Chicago lat 30. ubiegłego wieku. Ma to duży wpływ na fabułę – bohaterowie pomiędzy miejscami przemieszczają się automobilami, zjawisko rasizmu ma znaczący wpływ na funkcjonowanie społeczeństwa. Mimo że autor z dużą dokładnością przedstawia Amerykę w tamtych czasach, często można zapomnieć, że „Mój prywatny demon” nie jest osadzony we współczesności. Żytowiecki nie przytłacza nadmierną ilością opisów, ale nie oferuje także klimatu tamtych lat, co mogłoby stać się ogromną zaletą tej książki.

Fabuła prezentuje się następująco: organy władzy desperacko poszukują sprawcy makabrycznych morderstw. Ktoś morduje prostytutki i pozostawia po sobie ślad: pozbawia kobiety zębów. Główny bohater powraca do policji na kilka miesięcy służby, zanim trafi na emeryturę i ponownie otworzy biuro detektywistyczne. Już kiedyś udało mu się rozwiązać z pozoru niemożliwą sprawę i wszyscy oczekują od niego ponownego sukcesu.

Początek książki nie jest zbytnio interesujący. Ale wraz z pojawieniem się demonów i tajemniczych zdolności które posiadają niektórzy ludzie, lektura pochłania i pozostawia w takim stanie aż do zakończenia. Wybrane postacie otrzymały tajemnicze moce podczas do tej pory niewyjaśnionego zdarzenia – opadu Rudego Śniegu. Większość z nich nie mogła sobie poradzić z utrzymaniem w ich ryzach, ale część nadal żyje i jest bardzo niebezpieczna. Ilość elementów fantastycznych rośnie w dalszej części lektury aż do finałowego starcia. Także decyzja o umieszczeniu w ciele głównego bohatera demona okazała się trafnym pomysłem. Swoista próba współżycia pomiędzy tak odmiennymi istotami pełna jest zgrzytów i napięć, ale to właśnie chęć poznania wyniku tej trudnej współpracy zachęca do przewracania kolejnych kartek. Postacie drugoplanowe, nie licząc mordercy, są dość stereotypowe i nie zaskakują swoim zachowaniem.

Wydawnictwo Ifryt kontynuuje swoją dobra passę, jeśli chodzi o wysoki poziom korekty i dobrą jakość wydania książek. Pod tym względem trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia. Ilustracja znajdująca się na okładce została starannie przygotowana i ma związek z fabułą powieści.

„Mój prywatny demon” to udany debiut, niepozbawiony jednak pewnych wad. Pomimo dobrego stylu autor nie potrafi od początku książki zachęcić do dalszego czytania, zainteresowanie historią przychodzi dopiero po kilkudziesięciu stronach. Mniej cierpliwi czytelnicy mogą przedwcześnie się poddać i nie poznają przewrotnej intrygi. Zakończenie tytułu pozostawia duże pole do przygotowania kolejnej części, miejmy nadzieję, że jeszcze lepszej.

Mój prywatny demon

Autor: Maciej Żytowiecki
Wydawnictwo: Ifryt
Miejsce wydania: Lublin
Wydanie polskie: 6/2011
Seria wydawnicza: Moc fantastyki
Liczba stron: 280
Format: 130x200 mm
Oprawa: miękka
ISBN-13: 9788362980048
Wydanie: I
Cena z okładki: 32 zł


blog comments powered by Disqus