Maciej Jasiński "Jerzy Wróblewski okiem współczesnych artystów komiksowych" - druga recenzja książki

Autor: Tomasz Nowak
17 marca 2018

www.gildia.pl
Jerzy Wróblewski okiem współczesnych artystów komiksowych.
Dostępność: 1-2 dni robocze
Cena: 45,40 zł 64,95 zł
dodaj do koszyka

Wróblewski rozpoznany

Pamięć o Jerzym Wróblewskim niknęła wraz z upływem lat. Jednak niezawodni Bydgoszczanie nie dali jej sczeznąć zupełnie. Od kilku lat ukazują się kolejne tomy serii Z archiwum Jerzego Wróblewskiego, prezentujące jego niezwykle bogatą twórczość. Dzięki niej możemy ten imponujący, dotąd rozproszony dorobek, docenić w całej okazałości. Dodany do tego cyklu portret Wróblewskiego, nakreślony przez Macieja Jasińskiego, stanowi dla niego dodatkowe spoiwo. Szkielet, który komiksy rozrzucone w czasie i przestrzeni, pozwala osadzić w konkretnym kontinuum oraz obserwować którędy wiódł wyjątkowy szlak Mistrza z Bydgoszczy.

Na podstawie rodzinnego archiwum Jasiński kreśli portret komiksowego artysty czasów PRLu. I to samo w sobie jest już zjawisko unikatowe, gdyż wówczas rasowych komiksiarzy, zwłaszcza żyjących z tego typu twórczości, było bardzo niewielu.

Z korespondencji i relacji, wspomnień i zapisów w umowach, wyłania się obraz ówczesnego rynku, jego funkcjonowania, mechanizmów nim rządzących. Oczywiście bez dopowiedzeń autora, dotyczących dalszych losów poszczególnych pomysłów i gotowych już prac, byłby to obraz niepełny. Okazuje się bowiem, że soc-realia "na piśmie" rozmijały się z faktycznymi niejednokrotnie. Ot, choćby jak pomiędzy planami a rzeczywistością odnośnie "Relaksu".

W toku kolejnych zdarzeń, których uporządkowanie wymagało nie lada wysiłku, pojawiają się w książce rozmaite ciekawostki. Anegdoty i poboczne wtręty są zawsze solą tego typu opracowań. Trochę żal, że nie znalazło się tu ich więcej. Źródłem owych smaczków są często współpracownicy Wróblewskiego – redaktorzy i wydawcy (znacznie bardziej aktywnie włączeni w proces tworzenia niż obecnie), współtwórcy (scenarzyści), a przed wszystkim – jego rodzina.

Książka ukazała się w dużym formacie (A4). Lektury to nie ułatwia, ale pozwala wyeksponować prace i wybrane kadry w powiększeniu. Tym samym zaobserwować i docenić pracę włożoną ich tworzenie, jak również rozwój talentu Wróblewskiego. Bogatą w dokonania, choć bywało, że wyboistą drogę od komiksów prasowych do samodzielnych albumów i serii, od para komiksów do typowych komiksów z dymkami. Rysowanie było bowiem jego zawodem, ale i pasją – zawsze i wszędzie – tak w wojsku, jak i w swoim "warsztacie", czyli wnęce własnego, bydgoskiego mieszkania.

Łącznie w opracowaniu znalazło się ponad 250 ilustracji. Wśród zamieszczonych zdjęć, a przede wszystkim prac znajdują się oczywiście również smaczki w postaci nigdy dotąd niepublikowanych plansz, szkiców, rozwiązań alternatywnych, a także ilustracje czy grafiki, bowiem i na tym gruncie Wróblewski miał dokonania znaczące. Ot, choćby pamiętna, legendarna dziś już okładka do pierwszego numeru magazynu "Fantastyka". Aż szkoda, że prace cykliczne nie zostały ukazane w sposób systematyczny, np. jako pełne zestawienia okładek danej serii, co pozwoliłoby dostrzec całościowy zamysł i prześledzić zachodzące zmiany warsztatowe.

Opracowanie Jasińskiego to pewien przełom. Nikt dotąd nie poświęcił monografii jednemu twórcy czasów PRLu. Tym to cenniejsze, że chodzi o twórcę, z którego pracami zetknął się każdy, kto sięgał po komiksy tamtych czasów. Bo któż nie zna kapitana Żbika czy Binio Billa? O ogromie schedy po Wróblewskim świadczą same liczby: ponad 60 wydanych albumów i 70 (!) serii prasowych.

Nie jest to rzecz jasna opracowanie idealne. Sporo w nim niedopowiedzeń. Skupienie na twórczości nie pozwala wyrobić sobie do końca zdania o Wróblewskim, jako o człowieku. Mało tu o jego młodości, życiu prywatnym. Jasiński nie weryfikuje krytycznie przytaczanych wspomnień. Nigdzie nie sankcjonuje poglądów swego bohatera na otaczającą rzeczywistość. Odnalezione w archiwum rysunki pozwalają dostrzec zręcznie ukrywany sprzeciw. Z drugiej strony pytania budzi brak wahania przy podejmowaniu kolejnych projektów, które są wprost propagandowymi agitkami.

Nie poznajemy także właściwie poglądów Wróblewskiego na samą sztukę komiksową. Widać natomiast pośrednio, że przy całym zaangażowaniu w tworzenie, nie był szczególnie ze swymi pracami związany. Chętnie je poprawiał, przerysowywał, dostosowywał do potrzeb chwil. Paradoksalnie to w branży komiksowej znamię wielkiego profesjonalizmu, na który może pozwolić sobie tylko mistrz warsztatu. Wskazuje to jednak także na to, że nie podchodził do swych rysunków jako do jakiejś sztuki unikatowej.

Finałem części biograficznej książki Jasińskiego są rozdziały o zmianach, jakie dotknęły rynek wydawniczy przełomu dekad '80/'90 oraz galeria. To zarazem kraina niespełnionych marzeń, czyli przegląd niezrealizowanych projektów, które wykluczyła ówczesna rzeczywistość.

I tak dochodzimy do stwierdzenia, że tytuł książki Jasińskiego to tak naprawdę zmyła. Ledwie kilka umieszczonych pod koniec stron stanowi zapowiadany w tytule portret Wróblewskiego zarysowany oczami polskich twórców. W krótkich słowach, liczących po parę akapitów, opowiadają o nim twórcy z różnych pokoleń, m.in. Andrzej Janicki, Tomasz Niewiadomski, Rafał Szłapa, Maciej Mazur czy Piotr Nowacki. Wypowiedzi uzupełniają ich rysunki, wykonane w hołdzie Mistrzowi z Bydgoszczy.

Jako całość książka Jasińskiego to lektura szalenie pouczająca i edukacyjna ‒ głównie historycznie. Pokazuje to, co dla oczu zwykłego czytelnika komiksów w fachu komiksiarza niedostępne. Tym samym pozwala mu lepiej pojąć jego specyfikę, odpowiedzieć na wiele nurtujących pytań. Przed wszystkim jednak docenić klasę rysownika, autora, scenarzysty ‒ Jerzego Wróblewskiego ‒ artysty nieodżałowanego.

Jerzy Wróblewski okiem współczesnych artystów komiksowych

Autor: Maciej Jasiński
Okładka: Piotr Nowacki
Wydawnictwo: Ongrys
Miejsce wydania: Szczecin
Wydanie polskie: 5/2016
Liczba stron: 144
Format: A4
Oprawa: miękka
Druk: cz.-b. + kolor
ISBN-13: 9788361596769
Wydanie: I
Cena z okładki: 64,95 zł



blog comments powered by Disqus